Stocznia Gdynia: nie ma kasy z Kataru
2009-07-22
aktualizacja: 2009-07-22 23:14
Fot. Dariusz GORAJSKI / AG
Maleją szanse na znalezienie zatrudnienia dla choćby części z 5-tysięcznej załogi Stoczni Gdynia. Katarski inwestor, który miał kupić zakład i kontynuować produkcję statków, nie dotrzymał terminu zapłaty
ZOBACZ TAKŻE
- Na przetargu znów nikt nie kupił serca Stoczni Gdynia (26-11-09, 18:26)
- Wałęsa o CBA: "Działania Kamińskiego wyglądają jak pucz" (12-10-09, 11:33)
- Poszukiwany gospodarz dla doku Stoczni Gdynia (31-01-10, 16:10)
- Zdaniem Sowuli: Sen o stoczniowej potędze (21-12-09, 07:00)
- Sprzedaż stoczni. Czy inwestorzy wpłacą wadium? (18-11-09, 10:11)
- Katarski fundusz zapłacił miliony za spółki z Gdyni (15-10-09, 16:43)
- Stocznie: co pokazał katarski inwestor (15-10-09, 10:00)
- Poseł PO: Afera stoczniowa szkodzi pracownikom (13-10-09, 10:08)
- Kto sprzeda stocznie? Grad wymienił kadry (12-10-09, 15:16)
- Jest śledztwo w sprawie stoczni (12-10-09, 14:23)
- Złapani na Katar (11-10-09, 22:00)
- Stocznia Gdynia: krajobraz po Katarze (12-10-09, 21:49)
- Stoczniowcy: szubienica dla Grada, dla rządu - sp....laj! (08-09-09, 17:04)
- Katar w Gdyni? Czas na realne pomysły (18-08-09, 20:46)
- Stocznia Gdynia: została tylko nadzieja (18-08-09, 21:37)
- Komisja nie każe Stoczni Gdańskiej zwracać pomocy (22-07-09, 20:34)
SERWISY
SONDAŻ
Spółka Stichting Particulier Fonds Greenrights na organizowanych w maju przetargach wylicytowała główne składniki majątku Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa. Za pierwszą stocznię miała zapłacić ok. 280 mln zł, a za drugą - ok. 100 mln zł.
Spółka SPFG to nikomu nieznany pośrednik. Jednak, jak deklarował minister skarbu Aleksander Grad, za SPFG stoi "wiarygodny kapitał" z Kataru, jednego z najbogatszych - w przeliczeniu na mieszkańca - krajów na świecie.
Termin wpłaty pieniędzy upływał we wtorek o północy. W środę od rana telefony odpowiedzialnych za stocznie urzędników w Ministerstwie Skarbu milczały. Wkrótce okazało się: milionów na kontach nie ma.
Po południu minister Grad winą za brak wpłaty obciążył szczecińskie Stowarzyszenie Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego, które od kilku dni wysyła do polityków i mediów listy przestrzegające przed zakupem szczecińskiego zakładu. - To jawny sabotaż - grzmiał minister Grad.
- Dopiero w ostatnich dniach inwestor zwrócił się do nas z prośbą o wydłużenie czasu na zapłatę, bo banki potrzebują dodatkowych badań due diligence, właśnie ze względu na potencjalne wady prawne - dodawał wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik.
Grad ogłosił, że uzgodnił z firmą SPFG nowy termin wpłaty pieniędzy - do 17 sierpnia.
O co chodzi w listach? Prezes stowarzyszenia Lech Wydrzyński twierdzi, że w 2002 r. państwo bezprawnie doprowadziło do upadku Stoczni Szczecińskiej Porta Holding. Licytowany obecnie majątek Stoczni Szczecińskiej Nowa - która powstała na gruzach SSPH - jest więc, zdaniem Wędrzyńskiego, obciążony wadą prawną.
- To wszystko to jakieś kuriozum - denerwuje się Dariusz Adamski, szef "S" w Stoczni Gdynia. - Jaki poważny inwestor kieruje się tego typu listami? W normalnych transakcjach jeszcze zanim ktoś wystartuje w tak poważnym przetargu, ma zgromadzone raporty o wszelkich prawnych ryzykach. Wątpliwości jest więcej, bo list dotyczy tylko sytuacji w Szczecinie. Inwestor mógł wczoraj spokojnie zapłacić za Stocznię Gdynia. Dlaczego tego nie zrobił? Do końca maja pracę w Stoczni Gdynia straciło 5200 osób. Większość z nich liczyła, że znajdzie pracę u nowego nabywcy stoczniowego majątku. Teraz stoi pod coraz większym znakiem zapytania.
Spółka SPFG to nikomu nieznany pośrednik. Jednak, jak deklarował minister skarbu Aleksander Grad, za SPFG stoi "wiarygodny kapitał" z Kataru, jednego z najbogatszych - w przeliczeniu na mieszkańca - krajów na świecie.
Termin wpłaty pieniędzy upływał we wtorek o północy. W środę od rana telefony odpowiedzialnych za stocznie urzędników w Ministerstwie Skarbu milczały. Wkrótce okazało się: milionów na kontach nie ma.
Po południu minister Grad winą za brak wpłaty obciążył szczecińskie Stowarzyszenie Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego, które od kilku dni wysyła do polityków i mediów listy przestrzegające przed zakupem szczecińskiego zakładu. - To jawny sabotaż - grzmiał minister Grad.
- Dopiero w ostatnich dniach inwestor zwrócił się do nas z prośbą o wydłużenie czasu na zapłatę, bo banki potrzebują dodatkowych badań due diligence, właśnie ze względu na potencjalne wady prawne - dodawał wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik.
Grad ogłosił, że uzgodnił z firmą SPFG nowy termin wpłaty pieniędzy - do 17 sierpnia.
O co chodzi w listach? Prezes stowarzyszenia Lech Wydrzyński twierdzi, że w 2002 r. państwo bezprawnie doprowadziło do upadku Stoczni Szczecińskiej Porta Holding. Licytowany obecnie majątek Stoczni Szczecińskiej Nowa - która powstała na gruzach SSPH - jest więc, zdaniem Wędrzyńskiego, obciążony wadą prawną.
- To wszystko to jakieś kuriozum - denerwuje się Dariusz Adamski, szef "S" w Stoczni Gdynia. - Jaki poważny inwestor kieruje się tego typu listami? W normalnych transakcjach jeszcze zanim ktoś wystartuje w tak poważnym przetargu, ma zgromadzone raporty o wszelkich prawnych ryzykach. Wątpliwości jest więcej, bo list dotyczy tylko sytuacji w Szczecinie. Inwestor mógł wczoraj spokojnie zapłacić za Stocznię Gdynia. Dlaczego tego nie zrobił? Do końca maja pracę w Stoczni Gdynia straciło 5200 osób. Większość z nich liczyła, że znajdzie pracę u nowego nabywcy stoczniowego majątku. Teraz stoi pod coraz większym znakiem zapytania.
Polecamy - Pojedź ogórkiem do warsztatu Wałęsy
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Stocznia Gdynia: nie ma kasy z Kataru
maruda.r
22.07.09, 21:34
Rząd kupił droższy gaz w zamian za szybką sprzedaż stoczni. Teraz został chybatylko ten drogi gaz. Wygląda na to, że minister Grad powinien jednak pójść nastaż do jakiegoś warzywniaka.»
Najczęściej czytane24 htydzień




