25 lat gdyńskiej legendy "Skrzypka na dachu"

Sławomir Kitowski
07.11.2008 aktualizacja: 2008-11-07 15:24
A A A Drukuj
Plakat autorstwa Sławomira Kitowskiego
80 lat dookoła Gdyni
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych zdobycie biletów na musicale Teatru Muzycznego było dużym osiągnięciem. Historia zaczyna się powtarzać. Kilka dni temu, gdy kasa teatru rozpoczęła sprzedaż na grudniowe spektakle, bilety rozeszły się w kilka godzin. Pierwszy "Skrzypek" w reż. Jerzego Gruzy nie schodził z afisza przez 15 lat, nowa edycja będzie grana zapewne też wiele lat. Warto więc cierpliwie poczekać, a wtedy ci, którzy cenią prawdziwą sztukę obejrzą spektakl.

"Skrzypek na dachu" to arcydzieło oparte na motywach powieści Szolema Alejchema z 1914 r. Jego "Tewje Mleczarza", napisanego w jidysz, sfilmowano w Ameryce w 1938 r. Ale dopiero w 1964 r. gdy Joseph Stein opracował angielską adaptację tej powieści i nadał jej tytuł "Skrzypek na dachu" sztuka odniosła ogromny sukces. Piękną muzykę napisał Jerry Bock, piosenki Sheldon Harnick. W 1971 r. Norman Jewison (rówieśnik Gdyni) wyreżyserował film z Chaimem Topolem w roli Tewjego. Kolejny sukces odniósł filmową wersją musicalu "Jesus Christ Superstar" w 1973 r.

Od premiery w Nowym Jorku "Skrzypek na dachu" rozpoczął triumfalny pochód przez świat, ale przez żelazną kurtynę do Polski nie mógł przebić się przez 20 lat. Premiera w Gdyni odbyła się ćwierć wieku temu, 24 listopada 1984 r. i odniosła oszałamiający sukces - od tego dnia teatr był zapraszany przez najlepsze sceny w Polsce i na tournee zagraniczne. "Warto było czekać. Poczekać na Jerzego Gruzę, Jana Szurmieja, na wszechstronny zespół Teatru Muzycznego w Gdyni, żeby zobaczyć prawdziwie wielką, nie udawaną sztukę musicalu. Powstał spektakl porywający, naznaczony mistrzostwem wszystkich komponentów. Spektakl wybitny, choć niby tylko z podwórka lżejszej, rozrywkowej muzy" - pisała Krystyna Gucewicz w "Życiu Warszawy", a stołeczna publiczność urządziła reżyserowi i zespołowi długie owacje na stojąco.

Pięć lat po premierze teatr wyjechał ze "Skrzypkiem" na zachód na zaproszenie Royal Theatre Plymouth w Anglii. Widziałem reakcje i pamiętam recenzję w "Guardianie": "To produkcja na dużą skalę - od sentymentalności do wylewności, od łagodnego humoru do łagodnego smutku. To pokaz całokształtu gry aktorskiej, który wydaje się poza zasięgiem angielskich teatrów. Z 40 aktorów będących na scenie, co najmniej 20 można wyróżnić jako postacie - wszystkie pewnie grające rolę w swego rodzaju dramatycznej interpretacji. Taniec, który sięga szczytów podekscytowania, jest zasypany spontanicznymi oklaskami. Reżyser Jerzy Gruza potrafi dyrygować scenami zbiorowymi tak, że widać szelest niezadowolenia, szmer strachu i zachwyt rozkoszy w całej masie". (A. Saddler, Fiddler On The Roof, "The Guardian", 7.04.1989).

Po 400-setnym spektaklu J. Chojka w Gazecie Morskiej podkreślała: "Gruza, mierząc się z bogatą tradycją światowych wystawień Skrzypka, uwypuklił humanistyczne, uniwersalne przesłanie libretta. W gdyńskiej interpretacji historia Tewjego Mleczarza i jego licznej rodziny jest poetycką metaforą tułaczego losu, obrazem odchodzenia starego świata, tradycji, która nie wytrzymuje już konfrontacji z młodym pokoleniem" (11.03.94). Do maja 1999 r. sztukę zagrano 500 razy, ostatnie spektakle już bez zmarłego w styczniu Juliusza Bergera, niezapomnianego Tewjego . Kilka lat wcześniej, 24 listopada 1993 r. odszedł Józef Korzeniowski, legenda Teatru Muzycznego, który kreował rolę Lejzora Wolfa. Grób aktora znajduje się przy głównej alei na cmentarzu witomińskim.

Historię "Skrzypka" i innych hitów 50-lecia Teatru Muzycznego przedstawia wydany, w pięknej szacie edytorskiej, album "Musicale, operetki, wodewile...". Stanowi skarbnicę wiedzy i unikatowych zdjęć, i czeka na miłośników musicalu w gdyńskim Empiku i kasach teatru.

Podczas przedpremierowych prób zauważyłem jak dużą rolę reżyser przykłada do interpretacji i prawdy przekazu ze sceny. Soliści zagrają zapewne życiowe role, gdyż musical stwarza takie możliwości. Dla Jerzego Gruzy to przygoda intelektualna i satysfakcja pracy z kolejnym pokoleniem artystów, ale chyba coś jeszcze. Nie musi już ścigać się z własną legendą i z nikim, ma znacznie ważniejszą rolę do spełnienia. Któż, jak nie artyści tej klasy mogą swoją sztuką przeciwstawić się zalewie telewizyjnej tandety? W kulturze, rozrywce i innych dziedzinach życia tradycyjne wartości zbyt często zastępowane są słupkami oglądalności, komercją i dziwactwami, z których wieje nudą. "Skrzypek na dachu" wywołuje emocje, bo jest napisany z głębokim przesłaniem humanistycznym, bawi i wzrusza, mówi o uczuciach i uniwersalnych relacjach rodzinnych. A wszystko na przykładzie tradycji i kultury żydowskiej, którą, jako odmienną od naszej, oceniamy zbyt powierzchownie.

Zobacz jak wyglądają prace nad najnowszą premierą Teatru Muzycznego w Gdyni. Najświeższe doniesienia z prób, zdjęcia i materiały video! - Skrzypek na dachu



Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów