Dresiarze kopali po głowie. Szuka ich policja

Grzegorz Szaro
30.09.2010 aktualizacja: 2010-09-30 09:46
A A A Drukuj
Na ekranie jednego z tych monitorów miejskich strażnik wypatrzył pobicie Bartka Fot. Rafał Malko / Agencja Gazet
Wiemy, jak doszło do brutalnego pobicia Bartka Dyjaka. On sam nadal jest w bardzo ciężkim stanie. Policja szuka sprawców i świadków zdarzenia
Odtwarzamy przebieg wydarzeń: w niedzielę 12 września, przed godz. 2 w nocy, Bartek Dyjak żegna się z kolegami i wychodzi z lokalu Elephant przy ul. Długiej. Idzie w kierunku Bramy Wyżynnej, przechodzi przejściem podziemnym i kilka minut po godz. 2 dociera na przystanek autobusowy przy Targu Siennym (chce dojechać autobusem nocnym do domu). Kilka metrów od wiaty przystankowej stoi siedmioosobowa grupa młodych, około 20-letnich mężczyzn. Krótko ostrzyżeni, niektórzy w dresach. Dochodzi do wymiany zdań między dresiarzami a samotnie wracającym do domu mężczyzną. Po chwili Bartek odchodzi pod wiatę, żeby sprawdzić, o której będzie autobus. Wtedy podchodzi do niego trzech dresiarzy. Rzucają się na 27-latka. Gdy mężczyzna upada na chodnik, zaczynają go kopać.

- Trwa to około minuty. Otrzymał w tym czasie przynajmniej kilka silnych ciosów w głowę, po których stracił przytomność. Bandyci wznosili ręce do góry i wydawali okrzyki radości. Spokojnie odeszli w kierunku węzła Okopowa. Być może mieszkają w rejonie Biskupiej Górki albo na Dolnym Mieście - mówi nam anonimowo jeden z funkcjonariuszy.

O godz. 2.10 policję wezwał operator monitoringu straży miejskiej, który dyżurował w budynku komisariatu przy ul. Piwnej i zauważył zajście na monitorze. Pierwsi policjanci pojawili się na miejscu o godz. 2.15. Ale bandytów już nie było.

Rzecznik komendy miejskiej policji Magdalena Michalewska zapewnia, że funkcjonariusze przyjechali najszybciej, jak mogli, a później przeczesywali teren. Niestety, do tej pory nikogo nie udało się zatrzymać.

- Dlaczego radiowóz jechał przez pięć minut, skoro od komendy przy ul. Nowe Ogrody i z komisariatu na Piwnej do miejsca przestępstwa jest zaledwie kilkaset metrów? - pytamy.

- To niedługo, biorąc pod uwagę, że w nocy z soboty na niedzielę w tym rejonie miasta jest szczególnie dużo zdarzeń. Nie potrafię w tej chwili powiedzieć, czy policjanci wyjechali sprzed komendy, komisariatu, czy z innego miejsca, w którym pełnili akurat służbę, a więc jaką dokładnie trasę mieli do pokonania - odpowiada rzeczniczka.

Pobity gdańszczanin został karetką przewieziony do Szpitala Wojewódzkiego przy ul. Nowe Ogrody. Dopiero w ub. tygodniu odzyskał przytomność, ale nadal nie ma z nim kontaktu i nie udało się go przesłuchać.

- Najprawdopodobniej doszło do mikrouszkodzeń mózgu. Na szczęście, w środę spadła Bartkowi wysoka temperatura i w czwartek ma zostać przeniesiony na oddział rehabilitacyjno-neurologiczny. Od tego, jak będzie rehabilitowany, teraz bardzo wiele zależy - mówi Grzegorz Dyjak, brat pobitego.

Po naszej wczorajszej publikacji prezydent Gdańska pyta policję, dlaczego od dwóch tygodni nie zatrzymano bandytów. - System kamer monitoringu jest narzędziem dla policji, która ma strzec naszego bezpieczeństwa. Nie mam żadnego wpływu na prowadzone śledztwa, ale jestem zaniepokojony, że ta sprawa tak długo trwa. Z pewnością porozmawiam z komendantem na temat wykorzystania monitoringu - mówi Paweł Adamowicz.



KOMENTARZ



Skatowanie Bartosza Dyjaka ktoś może potraktować jak kolejny punkt w statystyce przestępstw. Tak myśleć nie można. Z dwóch powodów. Po pierwsze teoretycznie monitoring zadziałał, bo zauważono katowanie chłopaka i wysłano tam patrol. Jednak sprawcy odeszli wolnym krokiem z miejsca przestępstwa, a policjanci przez 19 dni nie mogli ich złapać. Drugi powód to historia rodziny Dyjaków. Zarobione za granicą pieniądze postanowili wydać w Gdańsku. Przyjechali z Warszawy i kupili mieszkanie. Gdyby nie napad gdańskich dresiarzy, spokojnie mogliby się stać bohaterami akcji promocyjnej grodu nad Motławą. Teraz są dowodem, że w Gdańsku jest niebezpiecznie. Dlatego nad ich sprawą trzeba się pochylić ze szczególną uwagą. Gazeta będzie to robić, oczekujemy tego samego od prezydenta Gdańska i policji.

Polecamy - Bartek pobity w centrum Gdańska [nowe informacje]



Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów