Gdańsk Zaspa. Dlaczego zginęła 23-letnia Sylwia

Grzegorz Szaro
26.08.2010 aktualizacja: 2010-08-26 18:24
A A A Drukuj
Temida Temida
Czy podejrzany o zamordowanie Sylwii K. na gdańskiej Zaspie jest zdrowy psychicznie? Opinię w tej sprawie przygotowują psychiatrzy ze Szczecina. Akt oskarżenia powinien trafić do Sądu Okręgowego w Gdańsku w ciągu kilku tygodni.
Pod koniec maja br. 23-letnia studentka została śmiertelnie ugodzona nożem. Do zbrodni doszło w jej mieszkaniu w bloku przy ul. Skarżyńskiego na Zaspie. Zdaniem prokuratury, sprawcą jest 31-letni Radosław D., dobry znajomy ofiary. Od trzech miesięcy mężczyzna przebywa w areszcie. Konsekwentnie nie przyznaje się jednak do winy oraz odmawia składania szczegółowych wyjaśnień. Mimo to, zdaniem gdańskiego sądu, który na początku czerwca decydował o tymczasowym aresztowaniu, przedstawiony przez Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Oliwa materiał dowodowy jest wiarygodny.

W ciągu kilku ostatnich tygodni Radosław D. przebywał na obserwacji psychiatrycznej w szpitalu na terenie aresztu śledczego w Szczecinie. Badania mają dać odpowiedź m.in. na pytanie, w jakim stopniu 31-latek był poczytalny w chwili popełnienia zbrodni?

- Ostateczna opinia lekarska w tej sprawie jeszcze do nas nie dotarła, ale spodziewamy się jej lada dzień. Dopiero wtedy można będzie zakończyć całe postępowanie - mówi Ewa Burdzińska, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa.

Od opinii szczecińskich biegłych wiele zależy. Gdyby uznali, że 31-latek był poczytalny, wówczas akt oskarżenia trafi do Sądu Okręgowego w Gdańsku (prawdopodobnie już w połowie września), a mężczyźnie grozić będzie kara dożywocia. Jeśli psychiatrzy stwierdzą, że Radosław D. nie był wstanie samemu zapanować nad swoim zachowaniem, a w dodatku nadal stanowi zagrożenie dla innych osób, wówczas prokuratura wystąpi do sądu z wnioskiem o umorzenie postępowania i umieszczenie D. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, w którym zostanie poddany terapii.

Zabójstwo Sylwii K. odbiło się głośnym echem w całym Trójmieście. W sobotnie popołudnie 29 maja Radosław D. przyszedł do niej z wizytą. Rodzice dziewczyny byli na działce, a oprócz niej w mieszkaniu był jeszcze jej kolega, 23-letni Artur P. Prokuratura nie chce ujawnić, z jakiego powodu Radosław D. miał złapać za nóż i śmiertelnie ugodzić Sylwię oraz ciężko zranić jej kolegę (chłopak trafił do szpitala i przebywał tam przez kilka tygodni). D. zatrzymano już po kilku godzinach, w wyniku obławy. Jechał pociągiem do Warszawy, gdzie mieszkał ostatnio.

Z naszych ustaleń wynika, że bardzo prawdopodobnym motywem zbrodni był tzw. zawód miłosny. Odtrącony przez atrakcyjną dziewczynę 31-latek wpadł w szał, a Artur P. był przypadkową ofiarą, bo stanął w obronie dziewczyny.

- Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam. Mamy swoje ustalenia, ale nie mogę ich ujawnić dla dobra postępowania - mówi nam prokurator Burdzińska.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy