Przełom w sprawie Iwony Wieczorek? Jest nowy dowód

Roman Daszczyński, Marek Sterlingow
01.08.2010 aktualizacja: 2010-08-02 11:59
A A A Drukuj
Ręcznik znaleźli w ostatnią sobotę około godz. 18.30 wolontariusze z Grupy Ratownictwa Specjalnego PCK Trójmiasto. Na zdjęciu: przygotowania do akcji Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
  • Iwona Wieczorek na zdjęciu swojej klasy maturalnej w Collegium Gedanense
Niedaleko miejsca gdzie ostatni raz widziano Iwonę Wieczorek znaleziono biały ręcznik. Wstępny test ujawnił, że są na nim ślady spermy.
ZOBACZ TAKŻE
Taki ręcznik miał na ramieniu mężczyzna, który szedł za Iwoną tuż przed jej zaginięciem.

Pokazuje to scena, którą zarejestrował miejski monitoring 17 lipca o godz. 4.12. Można odnieść wrażenie, że mężczyzna w pewnym momencie lekko się zatoczył, być może jest pod wpływem alkoholu. Idzie boso, kraciastą koszulę ma rozpiętą do pasa.

Mężczyzna zerka na idącą przed nim atrakcyjną dziewczynę i po chwili rozgląda się, jakby chciał ocenić sytuację. Wygląda jak typowy wczasowicz, który nad ranem, po imprezie wyskoczył na szybką kąpiel w morzu. To sugeruje, że może być zakwaterowany w jednym z okolicznych ośrodków lub pensjonatów.

Widać go wyraźnie, film z monitoringu opublikowały media w całym kraju - m.in. stacje telewizyjne. Jednak mężczyzna do dzisiaj nie zgłosił się na policję.

- Intensywnie pracujemy nad ustaleniem jego tożsamości - zapewnia podinsp. Jan Kościuk, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - To wszystko, co mogę powiedzieć na tym etapie sprawy.

W piątek Kościuk powiedział Gazecie, że nawet jeśli mężczyzna przebywa obecnie za granicą - zostanie przez policję sprowadzony do Gdańska.

Ręcznik znaleźli w ostatnią sobotę ok. godz. 18.30 wolontariusze z Grupy Ratownictwa Specjalnego PCK Trójmiasto. Drobiazgowo przeszukiwali teren wspólnie z Poszukiwawczo-Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym z Gdyni - w sumie tyralierą szło 60 osób i trzy psy tropiące. Mieli przy sobie skopiowane z monitoringu zdjęcie mężczyzny z ręcznikiem.

- Biały, tak jak na fotografii, i podobnej długości - mówią wolontariusze z PCK. - Taki sam, a na pewno bardzo podobny, choć nie ma pewności, że ten sam.

Ręcznik leżał tuż przy jednej z trzech alejek, w które Iwona musiała skręcić, by dotrzeć do domu. Jakieś 400 m od miejsca, w którym po raz ostatni zarejestrował ją monitoring. Ręcznik był w przydrożnym rowie, pod krzewem - niewidoczny dla spacerujących.

- Wyglądał tak, jakby ktoś celowo go tam cisnął - dodają wolontariusze z PCK Trójmiasto. - Spokojnie mógł tam leżeć kilkanaście dni, w niektórych miejscach był jakby przegniły od wilgoci. Na wierzchu biały, od dołu wybrudzony ziemią.

Jest to o tyle istotne, że jeśli ręcznik ma cokolwiek wspólnego z zaginięciem Iwony, musiał tam leżeć od 17 lipca br.

Wolontariusze z PCK zachowali się profesjonalnie - nie dotykali ręcznika, wezwali policję. Wkrótce na miejsce przyjechał oficer z grupy prowadzącej śledztwo w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Towarzyszyli mu dwaj specjaliści od kryminalistyki.

Technicy spryskali ręcznik ninhydryną, płynem stosowanym w kryminalistyce do zdejmowania odcisków palców i detekcji płynów ustrojowych. Nieoficjalnie wiemy, że wynik badania był pozytywny, były to najprawdopodobniej ślady spermy. Policjanci byli wyraźnie podekscytowani znaleziskiem.

- To może być przełom w sprawie Iwony, jak dotąd najważniejszy dowód rzeczowy - mówią śledczy. - Być może uda się ustalić DNA osoby, która zostawiła ślady.

Znaleziony w Jelitkowie ręcznik jest bardzo charakterystyczny. Ma wytłoczony napis BOGATYNIA i herb.

Polecamy - Po sezonie też jest ciekawie. Hel zaprasza jesienią



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    232 głosy