Jak mama Iwony organizowała akcję poszukiwawczą [wideo]
30.07.2010
aktualizacja: 2010-07-30 14:39
Iwona żyje i jest przetrzymywana 400-500 m od miejsca, w którym po raz ostatni sfilmował ją miejski monitoring w Jelitkowie - z taką informacją w czwartek wieczorem zadzwonił do rodziny zaginionej Iwony Wieczorek jasnowidz z Człuchowa
ZOBACZ TAKŻE
- Policja o wizji jasnowidza z Iwoną: wszędzie jest woda (04-08-10, 12:56)
- Poszukiwania Iwony Wieczorek. To nie mężczyzna z filmu (03-08-10, 15:11)
- Mężczyzna, który szedł za Iwoną już w rękach policji (02-08-10, 16:23)
- Zaginięcie Iwony - do akcji wkracza prokurator (30-07-10, 12:29)
- Sprawa zaginionej Iwony Wieczorek. Czas jasnowidzów (05-08-10, 07:00)
- Przełom w sprawie Iwony Wieczorek? Jest nowy dowód (01-08-10, 22:00)
RAPORTY
- Nie wiem, czy w to wierzyć, czy nie, ale muszę wykorzystać każdą, najmniejszą nawet szanse na odnalezienie Iwony - mówi mama dziewczyny.
Matka Iwony jest u kresu wytrzymałości psychicznej. Nie poddaje się jednak, nadal dyżuruje przy telefonie na który można dzwonić z sygnałami na temat losu jej córki. Chwyta się też każdej możliwości by dowiedzieć się czegoś więcej.
Nawet gdy kobieta chodzi po lesie odzywa się jej telefon.
- 17 lipca Iwona była widziana na Górkach Zachodnich - informuje głos w komórce.
- Skąd to wiadomo? - pyta matka.
- Moja sąsiadka usłyszała u fryzjera rozmowę dwóch kobiet na ten temat - odpowiedź. - Nie wiem, czy to ważne, ale musiałam do pani zadzwonić.
Matka mówi nam, że takich telefonów - z plotkami, nieprecyzyjnymi i mylnymi informacjami - ma mnóstwo.
Iwona zaginęła nad ranem 17 lipca br., po tym jak pokłóciła się z przyjaciółmi w sopockiej dyskotece i postanowiła pieszo wrócić do domu na osiedlu Jelitkowski Dwór. Ostatni zapis monitoringu pokazują ją o godz. 4.12. Iwona maszeruje po nadmorskiej promenadzie, równym krokiem boso, w rękach trzyma buty na wysokim obcasie. Mija wejście na plażę nr 63 w Jelitkowie. Za nią, w tym samym kierunku, idzie niezidentyfikowany mężczyzna z ręcznikiem zarzuconym na ramię.
Matka Iwony jest u kresu wytrzymałości psychicznej. Nie poddaje się jednak, nadal dyżuruje przy telefonie na który można dzwonić z sygnałami na temat losu jej córki. Chwyta się też każdej możliwości by dowiedzieć się czegoś więcej.
Nawet gdy kobieta chodzi po lesie odzywa się jej telefon.
- 17 lipca Iwona była widziana na Górkach Zachodnich - informuje głos w komórce.
- Skąd to wiadomo? - pyta matka.
- Moja sąsiadka usłyszała u fryzjera rozmowę dwóch kobiet na ten temat - odpowiedź. - Nie wiem, czy to ważne, ale musiałam do pani zadzwonić.
Matka mówi nam, że takich telefonów - z plotkami, nieprecyzyjnymi i mylnymi informacjami - ma mnóstwo.
Iwona zaginęła nad ranem 17 lipca br., po tym jak pokłóciła się z przyjaciółmi w sopockiej dyskotece i postanowiła pieszo wrócić do domu na osiedlu Jelitkowski Dwór. Ostatni zapis monitoringu pokazują ją o godz. 4.12. Iwona maszeruje po nadmorskiej promenadzie, równym krokiem boso, w rękach trzyma buty na wysokim obcasie. Mija wejście na plażę nr 63 w Jelitkowie. Za nią, w tym samym kierunku, idzie niezidentyfikowany mężczyzna z ręcznikiem zarzuconym na ramię.
Przeczytaj- Mama zaginionej Iwony: wierzę, że ona żyje
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







