W Sopocie trwają poszukiwania zaginionej 19-latki
22.07.2010
aktualizacja: 2010-07-23 11:29
Tydzień temu Iwona Wieczorek nie wróciła do domu po piątkowej dyskotece. Do dzisiaj się nie odnalazła. Rodzice błagają o pomoc w poszukiwaniach. Policjanci podejrzewają najgorsze
ZOBACZ TAKŻE
- Gdzie jest Iwona Kitowska? Nagłe zniknięcie dyrektorki (23-02-12, 07:00)
- Policja o wizji jasnowidza z Iwoną: wszędzie jest woda (04-08-10, 12:56)
- Wypadki na Kaszubach. Zginęło m.in. dwoje Niemców (01-08-10, 18:54)
- Aresztowany 18-latek, który pobił policjanta (23-07-10, 09:38)
- 23-latek żądał okupu za Iwonę Wieczorek [WIDEO] (10-02-11, 11:24)
- Pobili policjanta. Dzięki zdjęciom świadka dwóch już siedzi (21-07-10, 18:36)
- Ojciec i syn utonęli na niestrzeżonej plaży w Łebie (19-07-10, 15:21)
- Gdynia: Pijany na dryfującej łodzi (19-07-10, 14:51)
- Napadnięty nie miał pieniędzy, zmusili go, by wziął kredyt (19-07-10, 11:12)
- Wyłowili zwłoki młodego mężczyzny. Miał związane ręce (15-07-10, 10:06)
RAPORTY
SERWISY
- Po piątkowej dyskotece, około czwartej nad ranem, wyszła z grupą przyjaciół z Krzywego Domku w Sopocie. Na ul. Bohaterów Monte Cassino posprzeczała się z nimi i postanowiła wracać sama - opowiada matka dziewczyny. - Jeden z chłopaków złapał ją za rękę. Ale ona zaczęła się wyrywać. Na ulicy było pełno ludzi, nie chciał robić sceny. Mówi mi teraz, że gdyby wiedział, że tak to się skończy, nigdy by nie puścił jej ręki.
Według relacji znajomych Iwona poszła w dół sopockiego deptaka w kierunku molo. Myśleli, że tam zamówi taksówkę i pojedzie do domu. Jej najbliższa przyjaciółka i sąsiadka zadzwoniła do niej, gdy dotarła na ulicę, gdzie obydwie mieszkają. - Było wcześnie rano, stała tuż przed naszym oknem, więc mąż dobrze ją słyszał. Był pewien, że to nie rozmowa telefoniczna, ale twarzą w twarz - opowiada matka. - Potem relacjonowała nam tą rozmowę: Iwona powiedziała jej, że jest w Sopocie przy wejściu na plażę nr 3. I że zaraz rozładuje jej się telefon.
Rodzice zorientowali się, że Iwona nie wróciła, dopiero następnego dnia po południu. - Jej telefon był wyłączony. Byłam pewna, że nocuje właśnie u tej koleżanki. Pojechaliśmy od razu na komisariat. Nie miała żadnego powodu, żeby uciekać. Jeżeli chciałaby wyjechać, mogła to zrobić bez problemu. Ze swoim chłopakiem rozstała się 3 miesiące temu, aktualnie nie była z nikim związana. W tym roku zdała maturę. Nawet jeszcze o tym nie wie, ale właśnie przyszły wyniki z egzaminów na studia. Dostała się.
Wersję ucieczki z domu wyklucza raczej policja. - To szczęśliwa, zadowolona z życia dziewczyna. Dlaczego miałaby to robić? - mówi Karina Kamińska, rzeczniczka sopockiej policji. - Ta sprawa ma absolutny priorytet. Przeczesujemy wydmy, okoliczne lasy, przesłuchaliśmy 80 świadków.
Do tej pory wszystkie tropy okazywały się fałszywe. Matka dziewczyny: - Dzwoniła jakaś pani, która mieszka niedaleko plaży w Sopocie, mówiła, że tamtej nocy słyszała przeraźliwy krzyk. Wyjrzała przez okno i zobaczyła dziewczynę, którą gonił ciemnoskóry mężczyzna w skórzanej kurtce. Ale ta wersja się nie potwierdziła. Jasnowidz powiedział, że Iwona może być gdzieś w okolicy Jastrzębiej Góry. Szukaliśmy jej tam. Porozwieszaliśmy plakaty. W środę zadzwonił telefon, usłyszałam muzykę i głos: mamo ratuj. Policja po numerze dotarła do tego, kto dzwonił, ale okazało się, że był to tylko głupi żart. Zatrudniliśmy prywatnego detektywa, nie poddajemy się zrobimy wszystko, by się znalazła. Wierzę, że się znajdzie. Nawet już teraz nie wychodzę z domu, bo Iwona nie ma klucza.
Według relacji znajomych Iwona poszła w dół sopockiego deptaka w kierunku molo. Myśleli, że tam zamówi taksówkę i pojedzie do domu. Jej najbliższa przyjaciółka i sąsiadka zadzwoniła do niej, gdy dotarła na ulicę, gdzie obydwie mieszkają. - Było wcześnie rano, stała tuż przed naszym oknem, więc mąż dobrze ją słyszał. Był pewien, że to nie rozmowa telefoniczna, ale twarzą w twarz - opowiada matka. - Potem relacjonowała nam tą rozmowę: Iwona powiedziała jej, że jest w Sopocie przy wejściu na plażę nr 3. I że zaraz rozładuje jej się telefon.
Rodzice zorientowali się, że Iwona nie wróciła, dopiero następnego dnia po południu. - Jej telefon był wyłączony. Byłam pewna, że nocuje właśnie u tej koleżanki. Pojechaliśmy od razu na komisariat. Nie miała żadnego powodu, żeby uciekać. Jeżeli chciałaby wyjechać, mogła to zrobić bez problemu. Ze swoim chłopakiem rozstała się 3 miesiące temu, aktualnie nie była z nikim związana. W tym roku zdała maturę. Nawet jeszcze o tym nie wie, ale właśnie przyszły wyniki z egzaminów na studia. Dostała się.
Wersję ucieczki z domu wyklucza raczej policja. - To szczęśliwa, zadowolona z życia dziewczyna. Dlaczego miałaby to robić? - mówi Karina Kamińska, rzeczniczka sopockiej policji. - Ta sprawa ma absolutny priorytet. Przeczesujemy wydmy, okoliczne lasy, przesłuchaliśmy 80 świadków.
Do tej pory wszystkie tropy okazywały się fałszywe. Matka dziewczyny: - Dzwoniła jakaś pani, która mieszka niedaleko plaży w Sopocie, mówiła, że tamtej nocy słyszała przeraźliwy krzyk. Wyjrzała przez okno i zobaczyła dziewczynę, którą gonił ciemnoskóry mężczyzna w skórzanej kurtce. Ale ta wersja się nie potwierdziła. Jasnowidz powiedział, że Iwona może być gdzieś w okolicy Jastrzębiej Góry. Szukaliśmy jej tam. Porozwieszaliśmy plakaty. W środę zadzwonił telefon, usłyszałam muzykę i głos: mamo ratuj. Policja po numerze dotarła do tego, kto dzwonił, ale okazało się, że był to tylko głupi żart. Zatrudniliśmy prywatnego detektywa, nie poddajemy się zrobimy wszystko, by się znalazła. Wierzę, że się znajdzie. Nawet już teraz nie wychodzę z domu, bo Iwona nie ma klucza.
Polecamy - Tragedia w gdańskim szpitalu. Kaleka przez ości
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
45 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






