Słupsk: wychowawcza pięść dzielnicowego
29.03.2010
aktualizacja: 2010-03-30 11:29
Temida
Policjant ze Słupska odpowie przed sądem za pobicie 17-latka i naruszenie nietykalności cielesnej jego dwóch kolegów. "Rodzice nie potrafią was wychować, więc ja to zrobię" - miał tłumaczyć chłopakom, dlaczego zadaje im ciosy pięścią w głowę.
ZOBACZ TAKŻE
- Udana akcja. Złodzieje volkswagenów za kratami [wideo] (06-04-10, 12:06)
- Wyrywali krzesełka i rzucali w ludzi. Grozi im pięć lat (02-04-10, 14:26)
- Dziesięcioletnia Marta uratowała życie (02-04-10, 11:56)
- Złapali panią "Srokę" - zmorę elbląskich jubilerów (01-04-10, 14:00)
- Traktorzysta w stanie upojenia i bez prawa jazdy (30-03-10, 12:51)
- Amfetaminę i marihuanę schował w slipkach (30-03-10, 12:00)
- W Człuchowie działali złodzieje gołębi - ukradli ponad 60 ptaków (29-03-10, 11:18)
- Dwie osoby zginęły, sześć rannych. Weekend na drogach (28-03-10, 12:11)
- Spaliła własne dziecko. Prokuratura: nie było martwe (25-03-10, 12:07)
- Na wiosnę mamy wysyp pijanych rowerzystów (24-03-10, 13:25)
- W szoku spaliła zwłoki dziecka w piecu (24-03-10, 11:53)
- Pobił ratownika, bo teściową wypisali do domu (23-03-10, 17:59)
- Skąd wziąć kasę do gry na automatach? Może ze sklepu (22-03-10, 12:38)
- Kradli samochody, gdy ich właściciele spali (22-03-10, 11:32)
- Złapali mężczyznę, który chował marihuanę w slipkach (19-03-10, 12:57)
SERWISY
Akt oskarżenia, który przygotowała Prokuratura Rejonowa w Bytowie, trafił do słupskiego sądu. 25-letniemu dzielnicowemu grożą trzy lata więzienia.
- Mężczyzna nie przyznaje się do winy i podczas śledztwa odmówił składania wyjaśnień, ale zgromadzony w tej sprawie materiał dowodowy jest niepodważalny - mówi szef bytowskiej prokuratury Jan Zborowski, który przygotował akt oskarżenia.
Do pobicia nastolatka miało dojść 10 marca ub. r. Słupscy funkcjonariusze przeprowadzili tego dnia akcję, która miała na celu zrobienie porządku z grupą młodzieży, która utrudniała życie mieszkańcom bloku na jednym z osiedli. Wieczorami przesiadywali na klatce schodowej, hałasowali i dewastowali budynek. Mieszkańcy poprosili o pomoc policję.
Zatrzymano dziesięciu nastolatków. Cała grupa na kilka godzin trafiła na komisariat przy ul. Reymonta. Po przeprowadzeniu czynności funkcjonariusze wezwali rodziców, żeby odebrali chłopaków. Po powrocie do domu trzech nastolatków poskarżyło się rodzicom, że policjanci używali wobec nich przemocy.
- Na przykład bili ich pięściami. Mówili przy tym "jak rodzice nie potrafią was wychować, to my zrobimy to za nich" - dodaje prokurator Zborowski.
Śledztwo wykazało, że nieuzasadnioną przemoc stosowało czterech funkcjonariuszy. Wobec trzech postępowanie zostało jednak umorzone, bo nie udało się zgromadzić przeciwko nim wystarczających dowodów.
Po wyjściu z komisariatu tylko jeden chłopak (miał m.in. siniaki na uszach) udał się z rodzicami do lekarza, który wykonał obdukcję. W tej sytuacji 25-letni dzielnicowy mógł zostać oskarżony o pobicie jednej osoby oraz za naruszenie nietykalności cielesnej dwóch kolejnych.
- Mężczyzna nie przyznaje się do winy i podczas śledztwa odmówił składania wyjaśnień, ale zgromadzony w tej sprawie materiał dowodowy jest niepodważalny - mówi szef bytowskiej prokuratury Jan Zborowski, który przygotował akt oskarżenia.
Do pobicia nastolatka miało dojść 10 marca ub. r. Słupscy funkcjonariusze przeprowadzili tego dnia akcję, która miała na celu zrobienie porządku z grupą młodzieży, która utrudniała życie mieszkańcom bloku na jednym z osiedli. Wieczorami przesiadywali na klatce schodowej, hałasowali i dewastowali budynek. Mieszkańcy poprosili o pomoc policję.
Zatrzymano dziesięciu nastolatków. Cała grupa na kilka godzin trafiła na komisariat przy ul. Reymonta. Po przeprowadzeniu czynności funkcjonariusze wezwali rodziców, żeby odebrali chłopaków. Po powrocie do domu trzech nastolatków poskarżyło się rodzicom, że policjanci używali wobec nich przemocy.
- Na przykład bili ich pięściami. Mówili przy tym "jak rodzice nie potrafią was wychować, to my zrobimy to za nich" - dodaje prokurator Zborowski.
Śledztwo wykazało, że nieuzasadnioną przemoc stosowało czterech funkcjonariuszy. Wobec trzech postępowanie zostało jednak umorzone, bo nie udało się zgromadzić przeciwko nim wystarczających dowodów.
Po wyjściu z komisariatu tylko jeden chłopak (miał m.in. siniaki na uszach) udał się z rodzicami do lekarza, który wykonał obdukcję. W tej sytuacji 25-letni dzielnicowy mógł zostać oskarżony o pobicie jednej osoby oraz za naruszenie nietykalności cielesnej dwóch kolejnych.
Polecamy - Euro 2012 w Gdańsku: Organizatorzy chcą przejąć akademiki
- 339 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
36 głosów
-
powinien dostać pochwałę !agdzie mają
bergman1
30.03.10, 08:14
broń?bo teraz to strach być policjantem.teraz bandyci rzadzą.»
-
Słupsk: wychowawcza pięść dzielnicowego
andrzejwilczak
30.03.10, 09:36
Upewniłbym się, czy rzeczywiście ich ktoś bił.Jeśli ustalili to wspólnie to 3 na 1 tylko w głosie, a siniaka mógł zrobić sobie sam ... poza siniak nie pokazuje się w ciągu kilku godzin, a »
-
Słupsk: wychowawcza pięść dzielnicowego
onefoks
31.03.10, 19:28
a ojciec powinien takiemu jeszcze poprawić.ale zaraz by go zamkneli za znęcanie.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Poznaj najniebezpieczniejsze ulice ...
- Życie Lecha Wałęsy: Sharon Stone i świat ...
- "Proszę pokazać torbę". Co może sklepowy ...
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Motorniczowie pamiętajcie, że ciepły ...
- Pół tony holenderskiej trawy w oponach [wideo]



