Prosimy nie karmić dzików! To nie zwierzątka domowe

Aleksandra Kozłowska
13.12.2010 aktualizacja: 2010-12-12 21:18
A A A Drukuj
Żerujące dziki na gdyńskim osiedlu Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta
- Wiele osób dokarmia dziki równie regularnie jak kaczki w parku. Ale dzik to nie zwierzątko domowe, jego miejsce jest w lesie - przypomina dyrektor oliwskiego ogrodu zoologicznego
- Wiem, że może powinnam się już do tego przyzwyczaić, w końcu co roku dziki wychodzą z lasu i łażą po ulicach Trójmiasta, ale całe stado w biały dzień, w samym centrum miasta wciąż robi wrażenie. Ostatnio widziałam je w piątek przy Świętojańskiej - opowiada pani Maria, mieszkanka Gdyni. - Zwierzęta nie były agresywne, ale wolałabym jednak, żeby zostały w lesie, a nie pałętały się między ludźmi.

- A mi dziki nie przeszkadzają - komentuje Kamil z Gdyni. - Spotkałem je w sobotę przy ul. Partyzantów, to też centrum miasta. W ogóle nie zwracały uwagi na ludzi, były zajęte szukaniem czegoś do jedzenia pod śniegiem. Ale rozumiem skargi mieszkańców pobliskich bloków - dziki niszczą im ogródki.

Dziki w mieście to problem całej aglomeracji. Regularnie pojawiają się w podleśnych osiedlach: w Gdyni, Sopocie i Gdańsku. Nieraz można je spotkać również nad morzem. - W zeszłym roku pod koniec zimy natknęłam się na kilka wielkich dorosłych osobników z gromadką małych. Podobnie jak ja, szły w stronę parku w Jelitkowie. Widok w sumie dość zabawny, ale gdybym była z małym dzieckiem, mocno bym się wystraszyła - opowiada pani Teresa z Żabianki.

Michał Targowski, dyrektor zoo w Oliwie: - W pasie Gdańsk-Sopot-Gdynia żyje dziś około dwóch tysięcy dzików, wiele z nich regularnie odwiedza nasze osiedla. Łatwo tu mogą zdobyć pokarm, zresztą wiele osób dokarmia je równie regularnie jak kaczki w parku. Ale dzik to nie zwierzątko domowe, jego miejsce jest w lesie.

Dlatego całe Trójmiasto stawia odłownie. Złapane w pułapkę dziki wywożone są w Bory Tucholskie, skąd, jak wszyscy mają nadzieję, do miasta szybko nie wrócą. W Gdyni niedawno uruchomiono trzy odłownie: w Małym Kacku (rejon ul. Sieradzkiej i Łęczyckiej), w Orłowie (w okolicy ul. Adwokackiej i Potoku Kolibkowskiego) i w pobliżu Estakady Kwiatkowskiego.

- Do tej pory mieliśmy jedną odłownię w parku Kolibki. To rodzaj zagrody, w której umieszcza się worek z pyszną kukurydzą, a żeby zwabić tam dzika, wysypuje się kukurydzą dróżkę prowadzącą prosto do pułapki - tłumaczy Joanna Grajter, rzecznik Urzędu Miasta w Gdyni. - Jednak jedna odłownia to za mało, choć nasze działania wspiera też Nadleśnictwo Gdańsk, ze swoimi czterema odłowniami. Dlatego w listopadzie uruchomiliśmy kolejne trzy. Łapanie dzików i wywożenie ich daleko w głuszę to jedyny skuteczny sposób walki z nieproszonymi gośćmi - odstrzał czy usypianie ich w mieście jest zabronione, zagraża bowiem bezpieczeństwu mieszkańców. Choć nierzadko to sami mieszkańcy są sobie winni. Kierując się dobrym sercem dokarmiają zwierzęta obierkami, chlebem, resztkami z obiadu, zapominając, że dzik, nawet w miarę oswojony, jest wciąż niebezpieczny - m.in. dla kierowców, stając się przyczyną wypadków, nie mówiąc już o tym, że locha z małymi również bywa bardzo agresywna. Dlatego apelujemy o niedokarmianie zwierząt.

Co więc mieszkańcy powinni zrobić widząc dzika w mieście? - Zawiadomić Miejskie Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdyni, bezpłatny numer to 986. Współpracujący z nimi Ekopatrol zareaguje na każde zgłoszenie. Można też zadzwonić na straż miejską - mówi Joanna Grajter.

W Gdańsku spotkanie z dzikami można zgłaszać straży miejskiej - tel. 986 lub dyżurnemu inżynierowi miasta - 58 524 46 28, 691 911 037, w Sopocie również straży miejskiej - tel. 986 lub 58 521 38 50.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Dziki widuje kilka razy w tygodniu bezzebnypirat 13.12.10, 10:39

    jesli jestem w domu. I co? Sa wielokrotnie mniej upierdliwe od psow mieszkancow blokow. Mniej agresywne. Mniej halasuja.Te legendy o ich agresywnosci tylko poteguja furie emerytow... a »

  • Re: Prosimy nie karmić dzików! To nie zwierzątka lampo00 13.12.10, 11:15

    mam nadzieję, że w tym roku z głodu nie zginie tyle zwierząt leśnych, co w ubiegłym. Leśnicy, myśliwi powinni się pokazać od lepszej strony. Jeżdżę sporo, i widzę, że zapowiada się powtórka »