Nie zapraszajmy do Gdańska Juventusu Turyn
02.09.2010
aktualizacja: 2010-09-02 19:10
Na otwarcie PGE Areny nie zapraszajmy do Gdańska Juventusu Turyn. Może zabrzmi to karkołomnie, ale Włosi... nie będą atrakcyjnym rywalem dla Lechii - pisze Grzegorz Kubicki z "Gazety"
ZOBACZ TAKŻE
- Ekstraklasa. Jak premier Tusk piłkarza Lechii załatwił (07-09-10, 19:27)
SONDAŻ
Juventus ma przyjechać do Gdańska wiosną lub latem przyszłego roku, aby meczem z Lechią uroczyście otworzyć budowaną na Euro 2012 PGE Arenę. Co prawda już wcześniej Lechia planuje rozegrać na nowym stadionie cztery mecze ligowe, jednak to spotkanie z Juve ma być hitem, który przyciągnie na trybuny ponad 40 tys. widzów. Ale ja już nie chcę Juventusu.
W zeszłym tygodniu okazało się, że włoska drużyna będzie rywalem Lecha Poznań w grupie A Ligi Europejskiej. To sprawiło, że Włosi przestali być wymarzonym rywalem na otwarcie PGE Areny. Mistrz Polski zagra z Juve dwa razy, 1 grudnia Włosi przyjadą do Polski i ich późniejsza wizyta w Gdańsku nie byłaby już wydarzeniem zatykającym dech w piersiach. A właśnie tego spodziewam się po otwarciu stadionu.
Wiem, że Juventus ma w Gdańsku szczególną pozycję, że mecz ze "Starą Damą" miałby być nawiązaniem do spotkania z 1983 r. w I rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów. Ale jeszcze ważniejsze jest dla mnie to, aby wielki dzień dla Gdańska uczciła drużyna, która miała dotąd status nieosiągalnej. A Juventus, po wizycie w Poznaniu (i to na oficjalnym meczu), takim przeciwnikiem już nie będzie.
Juve to oczywiście wielki zespół. Co prawda ostatni sezon miał nieudany (dopiero 7. miejsce w serie A), ale i tak fajnie byłoby zobaczyć w Gdańsku Gianluigiego Buffona, Felipe Melo czy Alessandro del Piero. Mimo to, chcąc zwiększyć atrakcyjność chwili otwarcia pięknego stadionu, poszukałbym kogoś innego. Kogoś jeszcze lepszego.
Deklarację o sprowadzeniu do Gdańska bianco-nerri złożył Andrzej Placzyński, szef Sportfive. Jego firma ma ogromne kontakty, współpracuje z mnóstwem klubów w Europie i warto ją przekonać do rozpoczęcia poszukiwań nowego rywala dla Lechii. Kto miałby to być? Zaatakujmy górną półkę. Moim marzeniem jest Barcelona, której kibicuję od lat, ale fani nie pogardziliby też z pewnością Realem Madryt, Manchesterem Utd. czy Chelsea. A jeśli chcemy zostać przy kierunku włoskim, to już lepiej Inter Mediolan lub AC Milan. Nie wiem, na ile realne są moje życzenia, ale na pewno warto spróbować - zapytać, zaprosić, no i oczywiście zapłacić.
Pierwszym meczem reprezentacji Polski na PGE Arenie ma być spotkanie z Francją. Trójkolorowi też nie są ostatnio na topie, ale i tak nie mam wątpliwości, że ich wizyta w Trójmieście byłaby hitem. Zwłaszcza że ostatni raz Francuzi byli w Polsce w 1994 r., w Zabrzu. Juve natomiast przyjechałby do Gdańska zaledwie niewiele ponad pół roku po wizycie w Poznaniu.
W zeszłym tygodniu okazało się, że włoska drużyna będzie rywalem Lecha Poznań w grupie A Ligi Europejskiej. To sprawiło, że Włosi przestali być wymarzonym rywalem na otwarcie PGE Areny. Mistrz Polski zagra z Juve dwa razy, 1 grudnia Włosi przyjadą do Polski i ich późniejsza wizyta w Gdańsku nie byłaby już wydarzeniem zatykającym dech w piersiach. A właśnie tego spodziewam się po otwarciu stadionu.
Wiem, że Juventus ma w Gdańsku szczególną pozycję, że mecz ze "Starą Damą" miałby być nawiązaniem do spotkania z 1983 r. w I rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów. Ale jeszcze ważniejsze jest dla mnie to, aby wielki dzień dla Gdańska uczciła drużyna, która miała dotąd status nieosiągalnej. A Juventus, po wizycie w Poznaniu (i to na oficjalnym meczu), takim przeciwnikiem już nie będzie.
Juve to oczywiście wielki zespół. Co prawda ostatni sezon miał nieudany (dopiero 7. miejsce w serie A), ale i tak fajnie byłoby zobaczyć w Gdańsku Gianluigiego Buffona, Felipe Melo czy Alessandro del Piero. Mimo to, chcąc zwiększyć atrakcyjność chwili otwarcia pięknego stadionu, poszukałbym kogoś innego. Kogoś jeszcze lepszego.
Deklarację o sprowadzeniu do Gdańska bianco-nerri złożył Andrzej Placzyński, szef Sportfive. Jego firma ma ogromne kontakty, współpracuje z mnóstwem klubów w Europie i warto ją przekonać do rozpoczęcia poszukiwań nowego rywala dla Lechii. Kto miałby to być? Zaatakujmy górną półkę. Moim marzeniem jest Barcelona, której kibicuję od lat, ale fani nie pogardziliby też z pewnością Realem Madryt, Manchesterem Utd. czy Chelsea. A jeśli chcemy zostać przy kierunku włoskim, to już lepiej Inter Mediolan lub AC Milan. Nie wiem, na ile realne są moje życzenia, ale na pewno warto spróbować - zapytać, zaprosić, no i oczywiście zapłacić.
Pierwszym meczem reprezentacji Polski na PGE Arenie ma być spotkanie z Francją. Trójkolorowi też nie są ostatnio na topie, ale i tak nie mam wątpliwości, że ich wizyta w Trójmieście byłaby hitem. Zwłaszcza że ostatni raz Francuzi byli w Polsce w 1994 r., w Zabrzu. Juve natomiast przyjechałby do Gdańska zaledwie niewiele ponad pół roku po wizycie w Poznaniu.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







