Sąsiedzka masakra wiertarką, czyli remont na urlopie

Aleksandra Kozłowska, Jowita Kiwnik
21.08.2010 aktualizacja: 2010-08-20 20:57
A A A Drukuj
Pani Grażyna właśnie remontuje łazienkę, a pan Marcin maluje drzwi i podłogę Fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
Sobotni poranek, słodko śpimy, gdy nagle w sen o Bermudach wwierca się straszliwy dźwięk, przypominający dentystyczną machinę. Po chwili do tej kakofonii dołączają: stukot, piłowanie, szuranie, skrzypienie oraz wszystkie inne najokropniejsze odgłosy świata. To po prostu sąsiad zaczął remont
Próby spania z poduszką na głowie nie pomagają. Wściekli zrywamy się z łóżka i w pidżamie, z potarganymi włosami ruszamy spacyfikować sprawców naszej pobudki. Piętro wyżej (dokładnie nad naszym mieszkaniem) drzwi otwiera rześko podśpiewujący sąsiad z wielkim młotem w dłoni, ubrany w gustowny dresik, podkoszulkę z siateczki i robiony na szydełku, ciut już rozciągnięty, damski beret. Za jego plecami rozciąga się widok pobojowiska: wielka dziura w ścianie, góra gruzu i chmury pyłu, wśród których majaczy postać jego żony.

- Czy pan oszalał? Jest ósma rano! - atakujemy już od progu.

- Cisza nocna już się skończyła - wzrusza ramionami sąsiad. - A my tu remoncik z małżonką robimy. Specjalnie urlop wziąłem - dodaje z dumą. I zatrzaskuje nam drzwi przed nosem. Po chwili ze środka dobiegają kolejne łomoty. A nam nie pozostaje nic innego jak powlec się z powrotem, ubrać i jak najszybciej opuścić budynek (z doświadczenia wiemy, że stukoty nie ucichną przed godz. 22).

Ludzką skłonność do przeprowadzania remontów właśnie latem potwierdza pan Paweł, sprzedawca w sklepie z artykułami budowlanymi w Gdańsku: - Idą głównie farby, kleje, gładzie szpachlowe też ładnie się sprzedają, no i wszelkie narzędzia od pędzli po wiertarki. Tak zawsze jest latem, ludzie lubią sobie pomajsterkować, jak mają wolny czas. Ja sam zaraz jak wrócę do domu, to będę układał glazurę w łazience.

Dlaczego zamiast wypoczynku wolimy brudną robotę?

- Wiele osób nie potrafi się relaksować, dla nich dzień przeleżany na plaży to dzień stracony. A remont to konkretne zadanie - mówi Edyta Bonk, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. - Takie domowe "prace ręczne" to tradycja z czasów PRL-u, kiedy sami wszystko robiliśmy - od malowania ścian po uprawę ogródka. Każdy niemal mężczyzna zasługiwał wówczas na miano "złotej rączki". Do tego dochodzi mechanizm społeczny polegający na tym, że lubimy robić to co inni - jeśli znajomi odnowili właśnie kuchnię, my też chcemy mieć nowe kafle, i tak rodzi się remontowy trend.

Podziel się

  • 51 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    45 głosów