Sąsiedzka masakra wiertarką, czyli remont na urlopie
21.08.2010
aktualizacja: 2010-08-20 20:57
Fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
Sobotni poranek, słodko śpimy, gdy nagle w sen o Bermudach wwierca się straszliwy dźwięk, przypominający dentystyczną machinę. Po chwili do tej kakofonii dołączają: stukot, piłowanie, szuranie, skrzypienie oraz wszystkie inne najokropniejsze odgłosy świata. To po prostu sąsiad zaczął remont
ZOBACZ TAKŻE
- Zabytki: Gdański bastion uratowany (29-09-10, 19:34)
- Gdańsk: Stare żaglowce w weekend na Motławie (26-08-10, 18:18)
- Bioróżnorodność, czyli dobra zabawa na plaży (25-08-10, 16:55)
- Moda w kurorcie, czyli grzeczne dzieci na wybiegu (25-08-10, 16:47)
- Skimboarding: ślizgaj się, ale uważaj na małe dzieci (22-08-10, 18:41)
- Sposób na udane wakacje? Książka. Jakakolwiek (20-08-10, 06:00)
- Coraz więcej dzieci z nadwagą. Przez brak ruchu (18-08-10, 20:29)
- Sprawdziliśmy, ile waży sprzęt plażowicza (17-08-10, 18:42)
- Cudzoziemcy o plusach i minusach wakacji nad Bałtykiem (17-08-10, 07:00)
- Do planetarium w Gdyni dopiero na wiosnę. Teraz remont (15-08-10, 21:20)
- Plastikowe dziadostwo atakuje trójmiejskie plaże (12-08-10, 08:00)
- Mikołaj na nartach na trójmiejskich plażach (09-08-10, 14:16)
- Pamiątki z wakacji: wydajemy krocie na tandetę (04-08-10, 08:00)
RAPORTY
Próby spania z poduszką na głowie nie pomagają. Wściekli zrywamy się z łóżka i w pidżamie, z potarganymi włosami ruszamy spacyfikować sprawców naszej pobudki. Piętro wyżej (dokładnie nad naszym mieszkaniem) drzwi otwiera rześko podśpiewujący sąsiad z wielkim młotem w dłoni, ubrany w gustowny dresik, podkoszulkę z siateczki i robiony na szydełku, ciut już rozciągnięty, damski beret. Za jego plecami rozciąga się widok pobojowiska: wielka dziura w ścianie, góra gruzu i chmury pyłu, wśród których majaczy postać jego żony.
- Czy pan oszalał? Jest ósma rano! - atakujemy już od progu.
- Cisza nocna już się skończyła - wzrusza ramionami sąsiad. - A my tu remoncik z małżonką robimy. Specjalnie urlop wziąłem - dodaje z dumą. I zatrzaskuje nam drzwi przed nosem. Po chwili ze środka dobiegają kolejne łomoty. A nam nie pozostaje nic innego jak powlec się z powrotem, ubrać i jak najszybciej opuścić budynek (z doświadczenia wiemy, że stukoty nie ucichną przed godz. 22).
Ludzką skłonność do przeprowadzania remontów właśnie latem potwierdza pan Paweł, sprzedawca w sklepie z artykułami budowlanymi w Gdańsku: - Idą głównie farby, kleje, gładzie szpachlowe też ładnie się sprzedają, no i wszelkie narzędzia od pędzli po wiertarki. Tak zawsze jest latem, ludzie lubią sobie pomajsterkować, jak mają wolny czas. Ja sam zaraz jak wrócę do domu, to będę układał glazurę w łazience.
Dlaczego zamiast wypoczynku wolimy brudną robotę?
- Wiele osób nie potrafi się relaksować, dla nich dzień przeleżany na plaży to dzień stracony. A remont to konkretne zadanie - mówi Edyta Bonk, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. - Takie domowe "prace ręczne" to tradycja z czasów PRL-u, kiedy sami wszystko robiliśmy - od malowania ścian po uprawę ogródka. Każdy niemal mężczyzna zasługiwał wówczas na miano "złotej rączki". Do tego dochodzi mechanizm społeczny polegający na tym, że lubimy robić to co inni - jeśli znajomi odnowili właśnie kuchnię, my też chcemy mieć nowe kafle, i tak rodzi się remontowy trend.
- Czy pan oszalał? Jest ósma rano! - atakujemy już od progu.
- Cisza nocna już się skończyła - wzrusza ramionami sąsiad. - A my tu remoncik z małżonką robimy. Specjalnie urlop wziąłem - dodaje z dumą. I zatrzaskuje nam drzwi przed nosem. Po chwili ze środka dobiegają kolejne łomoty. A nam nie pozostaje nic innego jak powlec się z powrotem, ubrać i jak najszybciej opuścić budynek (z doświadczenia wiemy, że stukoty nie ucichną przed godz. 22).
Ludzką skłonność do przeprowadzania remontów właśnie latem potwierdza pan Paweł, sprzedawca w sklepie z artykułami budowlanymi w Gdańsku: - Idą głównie farby, kleje, gładzie szpachlowe też ładnie się sprzedają, no i wszelkie narzędzia od pędzli po wiertarki. Tak zawsze jest latem, ludzie lubią sobie pomajsterkować, jak mają wolny czas. Ja sam zaraz jak wrócę do domu, to będę układał glazurę w łazience.
Dlaczego zamiast wypoczynku wolimy brudną robotę?
- Wiele osób nie potrafi się relaksować, dla nich dzień przeleżany na plaży to dzień stracony. A remont to konkretne zadanie - mówi Edyta Bonk, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. - Takie domowe "prace ręczne" to tradycja z czasów PRL-u, kiedy sami wszystko robiliśmy - od malowania ścian po uprawę ogródka. Każdy niemal mężczyzna zasługiwał wówczas na miano "złotej rączki". Do tego dochodzi mechanizm społeczny polegający na tym, że lubimy robić to co inni - jeśli znajomi odnowili właśnie kuchnię, my też chcemy mieć nowe kafle, i tak rodzi się remontowy trend.
- 51 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
45 głosów
-
Sąsiedzka masakra wiertarką, czyli remont na ur...
marcin.a0
21.08.10, 16:17
Szydełkiem, choć na drutach. Nie 'na szydełku'.»
-
Sąsiedzka masakra wiertarką, czyli remont na ur...
rita.1
21.08.10, 16:34
Co za bzdury! A jakby sąsiad do wyremontowania mieszkania zatrudnił fachowca,to co? Odbyłoby się to w ciszy? Każda wiertarka - czy to używana przezamatora, czy profesjonalistę - hałasuje.»
-
Cisza nocna konczy sie o 6-tej rano
sselrats
21.08.10, 17:03
wstawac smrody!»
Najczęściej czytane24 htydzień




