Rosną szanse Karnowskiego na utrzymanie władzy w Sopocie
08.02.2010
aktualizacja: 2010-02-08 11:24
fot.Damian Kramski / AG
Prezydent Sopotu Jacek Karnowski nie doczekał się jeszcze aktu oskarżenia, a już przed sądami zapadły dwa korzystne dla niego wyroki. Pierwszy obala jeden z postawionych mu zarzutów, drugi przybliża perspektywę utrzymania władzy w mieście.
ZOBACZ TAKŻE
- Karnowski ma dość, Sopotem rządzi Orłowski (01-04-10, 12:35)
- Jacek Karnowski skłócony z policjantami. Jest kontrola (08-03-10, 23:00)
- Prezydentowi Karnowskiemu chce się wyć (05-03-10, 07:00)
- Pobili dostawcę i zjedli pizzę [zdjecia podejrzanych] (08-02-10, 15:14)
- Karnowski żąda śledztwa w sprawie przecieków (08-02-10, 09:51)
- Prezydent Karnowski: Ile zyskał Jacek Kurski? (25-01-10, 16:00)
- Dla Gazety Jacek Karnowski, prezydent Sopotu (17-12-09, 08:00)
- Jacek Karnowski: Zagryzłbym prezydenta Sopotu (05-12-09, 08:00)
- Jacek Karnowski przed koszykarskimi derbami (22-10-09, 18:22)
- Karnowski kontra Niemczyk (20-10-09, 13:26)
- Jacek Karnowski: Alcatraz to dla mnie mało (19-10-09, 22:00)
- Karnowski - jeden z 330 podejrzanych (18-10-09, 20:27)
SONDAŻ
Jeden z ośmiu zarzutów prokuratorskich (ten jedyny nie korupcyjny) postawionych Jackowi Karnowskiemu właśnie upadł. Chodzi o podejrzenie przestępstwa "przeciwko wymiarowi sprawiedliwości" polegającego na tym, że Karnowski złożył niezgodne ze stanem faktycznym oświadczenie, że między nim a zwycięzcą przetargu na samochód - Włodzimierzem Groblewskim - nie ma żadnych związków, które mogą świadczyć o bezstronności prezydenta.
Dlaczego twierdzę, że zarzut upadł, skoro prezydent Sopotu nawet nie stanął przed sądem? Chodzi o to, że piątek z analogicznego zarzutu wybronił się przed Sądem Rejonowym w Malborku burmistrz Kościerzyny Marcin Modrzejewski (kiedyś w PO). Był oskarżony o to, że jako szef komisji przetargowej zataił związki ze swoją matką i żoną, które dzięki temu kupiły cztery działki od miasta. Śledczy domagali się wyroku w zawieszeniu, który oznaczałby koniec jego kariery samorządowej. Jednak sędzia Wojciech Morozowski spojrzał na burmistrza łaskawie - nakazał jedynie zapłacić 7 tys. zł kary finansowej. Uzasadnienie? Choć burmistrz Kościerzyny postąpił nagannie, to gmina nie poniosła strat materialnych.
W Polsce nie obowiązuje prawo precedensowe, ale czy taki wyrok pominą obrońcy prezydenta Sopotu?
Przy tym zarzut wobec Karnowskiego brzmi nieco słabiej - interesu z gminą Sopot nie robiła przecież jego ani matka, ani żona, lecz zaprzyjaźniony dealer samochodowy. A dzięki zatajeniu prawdy przez burmistrza Kościerzyny najbliższa rodzina Modrzejewskiego odniosła materialne korzyści. To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy kościerskiej władzy dobrze wiedzie się przed sądami. W 2004 r. ówczesny burmistrz, a obecny poseł Zdzisław Czucha (PO) odpowiadał za prowadzenie samochodu po pijanemu, ale uniknął odpowiedzialności, bowiem prokuratura, a za nią sąd uznały, że czyn miał "niską szkodliwość społeczną".
Wróćmy jednak do Sopotu. W sobotę Karnowski odniósł zwycięstwo przed sądem koleżeńskim Platformy Obywatelskiej, który złagodził karę dla siedmiu radnych PO z Sopotu z zawieszenia na rok na upomnienie. Partia ukarała ich za lojalność wobec prezydenta Sopotu, a dokładniej za nie przegłosowanie z polecenia władz PO wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Karnowskiego.
To orzeczenie oznacza, że sopoccy radni wierni Karnowskiemu mogą startować w odbywających się wiosną wyborach partyjnych, a przede wszystkim, że w listopadowych wyborach samorządowych będą mogli kandydować z listy wyborczej Platformy. Władzom krajowym PO udało się uniknąć rozłamu w sopockich strukturach partii, ale faktyczną władzę nad tym kołem sprawuje Jacek Karnowski i jego otoczenie.
Wyrok sądu koleżeńskiego wskazuje też, że centrala PO nie będzie kwestionowała kandydata na prezydenta wyłonionego przez koło w Sopocie, które chce wystawić obecnego wiceprezydenta Pawła Orłowskiego. To z kolei zmniejsza szanse wyborcze drugiego z wiceprezydentów - Wojciecha Fułka z Samorządności Sopot, która nie ma związków z tzw. wielką polityką.
Od czasu, kiedy prokuratura postawiła prezydentowi Sopotu zarzuty i domagała się aresztowania go minął rok i kilka dni. W tym czasie Jacek Karnowski wygrał referendum, zwyciężył w potyczce z CBA, poddał w wątpliwość najważniejszy dowód w aferze sopockiej. Teraz też ma powody do zadowolenia, ale o jego politycznej przyszłości rozstrzygnie sąd, jeśli prokuratura sformułuje akt oskarżenia. Dokument miał być gotowy jesienią, ale w marcu śledztwo może zostać przedłużone o kolejne trzy miesiące. Czas pracuje na korzyść Karnowskiego i jego ludzi. Jeszcze trochę i duża część sopocian nie będzie widziała w prezydencie miasta podejrzanego czy oskarżonego, lecz ofiarę niezbyt udanej nagonki.
Dlaczego twierdzę, że zarzut upadł, skoro prezydent Sopotu nawet nie stanął przed sądem? Chodzi o to, że piątek z analogicznego zarzutu wybronił się przed Sądem Rejonowym w Malborku burmistrz Kościerzyny Marcin Modrzejewski (kiedyś w PO). Był oskarżony o to, że jako szef komisji przetargowej zataił związki ze swoją matką i żoną, które dzięki temu kupiły cztery działki od miasta. Śledczy domagali się wyroku w zawieszeniu, który oznaczałby koniec jego kariery samorządowej. Jednak sędzia Wojciech Morozowski spojrzał na burmistrza łaskawie - nakazał jedynie zapłacić 7 tys. zł kary finansowej. Uzasadnienie? Choć burmistrz Kościerzyny postąpił nagannie, to gmina nie poniosła strat materialnych.
W Polsce nie obowiązuje prawo precedensowe, ale czy taki wyrok pominą obrońcy prezydenta Sopotu?
Przy tym zarzut wobec Karnowskiego brzmi nieco słabiej - interesu z gminą Sopot nie robiła przecież jego ani matka, ani żona, lecz zaprzyjaźniony dealer samochodowy. A dzięki zatajeniu prawdy przez burmistrza Kościerzyny najbliższa rodzina Modrzejewskiego odniosła materialne korzyści. To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy kościerskiej władzy dobrze wiedzie się przed sądami. W 2004 r. ówczesny burmistrz, a obecny poseł Zdzisław Czucha (PO) odpowiadał za prowadzenie samochodu po pijanemu, ale uniknął odpowiedzialności, bowiem prokuratura, a za nią sąd uznały, że czyn miał "niską szkodliwość społeczną".
Wróćmy jednak do Sopotu. W sobotę Karnowski odniósł zwycięstwo przed sądem koleżeńskim Platformy Obywatelskiej, który złagodził karę dla siedmiu radnych PO z Sopotu z zawieszenia na rok na upomnienie. Partia ukarała ich za lojalność wobec prezydenta Sopotu, a dokładniej za nie przegłosowanie z polecenia władz PO wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Karnowskiego.
To orzeczenie oznacza, że sopoccy radni wierni Karnowskiemu mogą startować w odbywających się wiosną wyborach partyjnych, a przede wszystkim, że w listopadowych wyborach samorządowych będą mogli kandydować z listy wyborczej Platformy. Władzom krajowym PO udało się uniknąć rozłamu w sopockich strukturach partii, ale faktyczną władzę nad tym kołem sprawuje Jacek Karnowski i jego otoczenie.
Wyrok sądu koleżeńskiego wskazuje też, że centrala PO nie będzie kwestionowała kandydata na prezydenta wyłonionego przez koło w Sopocie, które chce wystawić obecnego wiceprezydenta Pawła Orłowskiego. To z kolei zmniejsza szanse wyborcze drugiego z wiceprezydentów - Wojciecha Fułka z Samorządności Sopot, która nie ma związków z tzw. wielką polityką.
Od czasu, kiedy prokuratura postawiła prezydentowi Sopotu zarzuty i domagała się aresztowania go minął rok i kilka dni. W tym czasie Jacek Karnowski wygrał referendum, zwyciężył w potyczce z CBA, poddał w wątpliwość najważniejszy dowód w aferze sopockiej. Teraz też ma powody do zadowolenia, ale o jego politycznej przyszłości rozstrzygnie sąd, jeśli prokuratura sformułuje akt oskarżenia. Dokument miał być gotowy jesienią, ale w marcu śledztwo może zostać przedłużone o kolejne trzy miesiące. Czas pracuje na korzyść Karnowskiego i jego ludzi. Jeszcze trochę i duża część sopocian nie będzie widziała w prezydencie miasta podejrzanego czy oskarżonego, lecz ofiarę niezbyt udanej nagonki.
Polecamy - Karnowski żąda śledztwa w sprawie przecieków
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Hazardowej nie było a Karnowski też jest czysty ??
cwdj
08.02.10, 16:27
Rączki same składają się do oklasków, usłużny redaktorek Katka robi wszystko,żeby ludzie zapomnieli o przekrętach Karnowskiego. Normalnie rzygać się chceczytając takie teksty w GW-nie. Z »
Najczęściej czytane24 htydzień



