Rosną szanse Karnowskiego na utrzymanie władzy w Sopocie

Krzysztof Katka
08.02.2010 aktualizacja: 2010-02-08 11:24
A A A Drukuj
Listopad 2006 r., wybory samorządowe. Jacek Karnowski (na zdjęciu z kartą do głosowania) został w nich wybrany prezydentem Sopotu. Pełni tę funkcję nieprzerwanie od 1998 r. fot.Damian Kramski / AG
Prezydent Sopotu Jacek Karnowski nie doczekał się jeszcze aktu oskarżenia, a już przed sądami zapadły dwa korzystne dla niego wyroki. Pierwszy obala jeden z postawionych mu zarzutów, drugi przybliża perspektywę utrzymania władzy w mieście.
SONDAŻ
Karnowski powinien utrzymać władzę w Sopocie?

tak
nie mam zdania
nie

Jeden z ośmiu zarzutów prokuratorskich (ten jedyny nie korupcyjny) postawionych Jackowi Karnowskiemu właśnie upadł. Chodzi o podejrzenie przestępstwa "przeciwko wymiarowi sprawiedliwości" polegającego na tym, że Karnowski złożył niezgodne ze stanem faktycznym oświadczenie, że między nim a zwycięzcą przetargu na samochód - Włodzimierzem Groblewskim - nie ma żadnych związków, które mogą świadczyć o bezstronności prezydenta.

Dlaczego twierdzę, że zarzut upadł, skoro prezydent Sopotu nawet nie stanął przed sądem? Chodzi o to, że piątek z analogicznego zarzutu wybronił się przed Sądem Rejonowym w Malborku burmistrz Kościerzyny Marcin Modrzejewski (kiedyś w PO). Był oskarżony o to, że jako szef komisji przetargowej zataił związki ze swoją matką i żoną, które dzięki temu kupiły cztery działki od miasta. Śledczy domagali się wyroku w zawieszeniu, który oznaczałby koniec jego kariery samorządowej. Jednak sędzia Wojciech Morozowski spojrzał na burmistrza łaskawie - nakazał jedynie zapłacić 7 tys. zł kary finansowej. Uzasadnienie? Choć burmistrz Kościerzyny postąpił nagannie, to gmina nie poniosła strat materialnych.

W Polsce nie obowiązuje prawo precedensowe, ale czy taki wyrok pominą obrońcy prezydenta Sopotu?

Przy tym zarzut wobec Karnowskiego brzmi nieco słabiej - interesu z gminą Sopot nie robiła przecież jego ani matka, ani żona, lecz zaprzyjaźniony dealer samochodowy. A dzięki zatajeniu prawdy przez burmistrza Kościerzyny najbliższa rodzina Modrzejewskiego odniosła materialne korzyści. To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy kościerskiej władzy dobrze wiedzie się przed sądami. W 2004 r. ówczesny burmistrz, a obecny poseł Zdzisław Czucha (PO) odpowiadał za prowadzenie samochodu po pijanemu, ale uniknął odpowiedzialności, bowiem prokuratura, a za nią sąd uznały, że czyn miał "niską szkodliwość społeczną".

Wróćmy jednak do Sopotu. W sobotę Karnowski odniósł zwycięstwo przed sądem koleżeńskim Platformy Obywatelskiej, który złagodził karę dla siedmiu radnych PO z Sopotu z zawieszenia na rok na upomnienie. Partia ukarała ich za lojalność wobec prezydenta Sopotu, a dokładniej za nie przegłosowanie z polecenia władz PO wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Karnowskiego.

To orzeczenie oznacza, że sopoccy radni wierni Karnowskiemu mogą startować w odbywających się wiosną wyborach partyjnych, a przede wszystkim, że w listopadowych wyborach samorządowych będą mogli kandydować z listy wyborczej Platformy. Władzom krajowym PO udało się uniknąć rozłamu w sopockich strukturach partii, ale faktyczną władzę nad tym kołem sprawuje Jacek Karnowski i jego otoczenie.

Wyrok sądu koleżeńskiego wskazuje też, że centrala PO nie będzie kwestionowała kandydata na prezydenta wyłonionego przez koło w Sopocie, które chce wystawić obecnego wiceprezydenta Pawła Orłowskiego. To z kolei zmniejsza szanse wyborcze drugiego z wiceprezydentów - Wojciecha Fułka z Samorządności Sopot, która nie ma związków z tzw. wielką polityką.

Od czasu, kiedy prokuratura postawiła prezydentowi Sopotu zarzuty i domagała się aresztowania go minął rok i kilka dni. W tym czasie Jacek Karnowski wygrał referendum, zwyciężył w potyczce z CBA, poddał w wątpliwość najważniejszy dowód w aferze sopockiej. Teraz też ma powody do zadowolenia, ale o jego politycznej przyszłości rozstrzygnie sąd, jeśli prokuratura sformułuje akt oskarżenia. Dokument miał być gotowy jesienią, ale w marcu śledztwo może zostać przedłużone o kolejne trzy miesiące. Czas pracuje na korzyść Karnowskiego i jego ludzi. Jeszcze trochę i duża część sopocian nie będzie widziała w prezydencie miasta podejrzanego czy oskarżonego, lecz ofiarę niezbyt udanej nagonki.

Polecamy - Karnowski żąda śledztwa w sprawie przecieków



Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Hazardowej nie było a Karnowski też jest czysty ?? cwdj 08.02.10, 16:27

    Rączki same składają się do oklasków, usłużny redaktorek Katka robi wszystko,żeby ludzie zapomnieli o przekrętach Karnowskiego. Normalnie rzygać się chceczytając takie teksty w GW-nie. Z »