Eksmisja za niszczenie budynków komunalnych?
25.01.2010
aktualizacja: 2010-01-25 15:45
Miasto Gdańsku zaledwie trzy miesiące temu oddało mieszkańcom nowe bloki komunalne w dzielnicy Orunia, a budynki już są zdewastowane. - Kiedy namierzymy sprawców, zostaną wyeksmitowani - grożą urzędnicy
- Od października mieszkam w bloku przy ul. Ubocze 24 w Gdańsku - opowiada Beata. Nie chce podać nazwiska z obawy przed - jak mówi - zemstą sąsiadów. - Wprowadzając się tutaj myślałam, że Urząd Miasta przydzielił te mieszkania ludziom porządnym, z klasą. Pomyliłam się. Moja klatka wygląda jak po II wojnie światowej: rozbita szyba w drzwiach wejściowych, skrzynki na listy ledwo żyją, korytarze brudne, powybijane szybki alarmów przeciwpożarowych, wszędzie porozrzucane kipy od papierosów i psie odchody.
Blok przy ul. Ubocze 24 to jeden z pięciu budynków z 221 mieszkaniami, które dla miasta wbudował gdański biznesmen Maciej Grabski w ramach projektu "mieszkania za grunt" (w zamian Grabski otrzymał prawo wieczystego użytkowania 3,5 ha działki w Oliwie, tuż przy al. Grunwaldzkiej). Na przełomie października i listopada mieszkania otrzymali gdańszczanie wysiedleni m.in. z budynków wyburzanych pod inwestycje np. powstającej na Letnicy Trasy Sucharskiego oraz przeznaczonych do rozbiórki. Każdy lokal wyposażony jest w kuchenkę elektryczną, zlewy, wanny, wykładzinę i terakotę. Do tego - komórka lokatorska.
Maciej Lisicki: Dobierając mieszkańców do tych budynków przeprowadziliśmy dość restrykcyjną selekcję. Preferowaliśmy młode rodziny z dziećmi. Bo chcieliśmy ożywić dzielnicę. Ale przyszli lokatorzy musieli przede wszystkim wykazać, że będą w stanie się utrzymać.
Tymczasem od kilku tygodni nowe domy są regularnie dewastowane. - Przez pierwsze dwa miesiące było spokojnie - mówi Tadeusz Piotrowski z Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych. - Ale od pewnego czasu zaczęły docierać do nas informacje o tym, że bloki są niszczone. Przede wszystkim części wspólne, jak korytarze i klatki. Drobne usterki naprawiamy od razu. Budynki wciąż są na gwarancji, więc część prac wykonuje inwestor. Inne sprawy muszą trochę poczekać. Ktoś zniszczył skrzynki na listy, nowe zawiesimy w ciągu dwóch tygodni. Ludzie mają różne poczucie społecznej własności, ale żeby niszczyli instalację przeciwpożarową, która jest w końcu dla ich bezpieczeństwa, to już ciężko zrozumieć.
Dlatego miasto zamierza poprosić straż miejską i policję o częstsze patrolowanie dzielnicy. Jeśli to nie pomoże - na osiedlu może pojawić się monitoring. Urzędnicy planują także zmobilizować samych mieszkańców. Tadeusz Piotrowski: - Chcemy, żeby zgłaszali do urzędu albo prosto do straży miejskiej, jeśli zauważą, że sąsiedzi niszczą budynek.
Na niszczycieli czekają kary. A w ostateczności - eksmisja.
Blok przy ul. Ubocze 24 to jeden z pięciu budynków z 221 mieszkaniami, które dla miasta wbudował gdański biznesmen Maciej Grabski w ramach projektu "mieszkania za grunt" (w zamian Grabski otrzymał prawo wieczystego użytkowania 3,5 ha działki w Oliwie, tuż przy al. Grunwaldzkiej). Na przełomie października i listopada mieszkania otrzymali gdańszczanie wysiedleni m.in. z budynków wyburzanych pod inwestycje np. powstającej na Letnicy Trasy Sucharskiego oraz przeznaczonych do rozbiórki. Każdy lokal wyposażony jest w kuchenkę elektryczną, zlewy, wanny, wykładzinę i terakotę. Do tego - komórka lokatorska.
Maciej Lisicki: Dobierając mieszkańców do tych budynków przeprowadziliśmy dość restrykcyjną selekcję. Preferowaliśmy młode rodziny z dziećmi. Bo chcieliśmy ożywić dzielnicę. Ale przyszli lokatorzy musieli przede wszystkim wykazać, że będą w stanie się utrzymać.
Tymczasem od kilku tygodni nowe domy są regularnie dewastowane. - Przez pierwsze dwa miesiące było spokojnie - mówi Tadeusz Piotrowski z Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych. - Ale od pewnego czasu zaczęły docierać do nas informacje o tym, że bloki są niszczone. Przede wszystkim części wspólne, jak korytarze i klatki. Drobne usterki naprawiamy od razu. Budynki wciąż są na gwarancji, więc część prac wykonuje inwestor. Inne sprawy muszą trochę poczekać. Ktoś zniszczył skrzynki na listy, nowe zawiesimy w ciągu dwóch tygodni. Ludzie mają różne poczucie społecznej własności, ale żeby niszczyli instalację przeciwpożarową, która jest w końcu dla ich bezpieczeństwa, to już ciężko zrozumieć.
Dlatego miasto zamierza poprosić straż miejską i policję o częstsze patrolowanie dzielnicy. Jeśli to nie pomoże - na osiedlu może pojawić się monitoring. Urzędnicy planują także zmobilizować samych mieszkańców. Tadeusz Piotrowski: - Chcemy, żeby zgłaszali do urzędu albo prosto do straży miejskiej, jeśli zauważą, że sąsiedzi niszczą budynek.
Na niszczycieli czekają kary. A w ostateczności - eksmisja.
Polecamy - Obracasz pięcioma milionami? Możesz dostać "lokal Kondrata"
- 67 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Eksmisja za niszczenie budynków komunalnych?
janu5
25.01.10, 13:26
Naprawy dewastacji powinny być naa koszt mieszkańców o ile nie znalezionosprawców. Głowe daję ,ze jeżeli lokatorzy zobacza pozycje w czynszu dewastacjetyle to a tyle złotych to nastepni »
-
Eksmisja za niszczenie budynków komunalnych?
ghaaa
26.01.10, 11:55
A nie prościej by było gdyby dać ludziom możliwość zeby sami sobie zbudowalidomy? Z tego co widzialam jest to możliwe. Kiedy dostaje sie coś za darmo,kiedy nie wkłada się w zdobycie czegos »
-
Eksmisja za niszczenie budynków komunalnych?
rebeka23
26.01.10, 20:00
to sa strachy na lachy urzednicy tak sie boja meneli ze nawet palcem sie wskazywalo to i tak nie bylo zadnej interwencji jak licznik sie palil w wyniku nielegalnych podlaczen ze o maly »
Najczęściej czytane24 htydzień




