Opłaty zaczną obowiązywać od poniedziałku i obejmą 40 głównych ulic Śródmieścia. Gdynia wprowadza je jako ostatnia z dużych miast.
- Musimy to zrobić, żeby odkorkować centrum - mówi Marek Stępa, wiceprezydent miasta. - Dziś turysta czy mieszkaniec, który chce zrobić zakupy lub zjeść obiad, nie ma gdzie zostawić auta.
Strefy płatnego parkowania to norma w całej Polsce. W Gdyni kontrowersje budzi jednak nie sam fakt jej wprowadzenia, ale wysokość opłat abonamentowych, czyli tych, które będą musieli ponosić właściciele lub pracownicy zlokalizowanych w Śródmieściu firm. To 300 zł miesięcznie (mieszkańcy 20 zł). Skąd tak duża różnica? Miejskie statystyki mówią, że 80 proc. miejsc postojowych w centrum zajmują ci, którzy tu pracują. Według urzędników powinni oni wykupić 500 abonamentów. Do wczoraj rozeszły się zaledwie 44.
- Za wynajem biura płacę 900 zł. Mam dwa auta, więc dojdzie mi 600 zł - mówi pan Przemysław, przedsiębiorca z Gdyni. - To tak, jakby koszty biura zwiększyły się raptem o 60 proc. A bez samochodów moja firma nie może funkcjonować. Zajmujemy się tłumaczeniami i organizacją konferencji. Kilka razy dziennie wyjeżdżamy do klientów. Nie wspomnę, że mieszkam w Sopocie. To tak, jakby pani ktoś kazał funkcjonować bez komórki czy dyktafonu. Dla mnie auto to narzędzie pracy. A w centrum są firmy, które korzystają z jeszcze większej liczby aut - sklepikarze czy handlowcy.
Dlatego gdyński przedsiębiorcy postanowili się zbuntować. W internecie zbierają podpisy pod petycją do radnych. Żądają zmniejszenia opłaty do tysiąca złotych rocznie. Swój podpis złożyło już 420 osób. Dziś wszystkie trafią do siedziby rady.
- Jeśli miasto się nie opamięta, niewykluczone, że zmusi mnie do przeniesienia siedziby firmy, bo te koszty mnie przerosną - dodaje rozmówca "Gazety:". - Gdyński abonament jest niemal dwukrotnie wyższy od gdańskiego. To nie fair.
Gdynia protestem się nie przejmuje. Nie ma mowy o zmianie przepisów. Raczej o ich zaostrzeniu.
- Według mnie premiowanie osób zostawiających auto regularnie, to błąd. Tak jest na przykład w Gdańsku - mówi Stępa. - Wprowadziliśmy 300-złotową opłatę właśnie po to, by te abonamenty nie rozchodziły się, jak ciepłe bułeczki.
Gdynianie narzekają, tymczasem Europa jest jeszcze bardziej restrykcyjna. Np. w niemieckiej Kolonii w ogóle nie ma miesięcznych czy rocznych abonamentów.
- Jeśli okaże się, że dotychczasowe zmiany nie przyniosły zamierzonego rezultatu, niewykluczone, że sięgniemy po najostrzejszą metodę, czyli likwidację abonamentu - dodaje Stępa. - Decyzja za pół roku.
W Gdyni to już ostatnie dni bez opłat. A jak jest w innych miastach? W Gdańsku abonament na okaziciela kosztuje 160 zł. Przy czym właściciele nieruchomości zlokalizowanych na Starym Mieście nie ponoszą żadnych opłat. We Wrocławiu 110 zł lub 160 zł - w zależności od strefy. W Krakowie osoby niezameldowane w strefie płatnego parkowania płacą miesięcznie 250 zł. Szczecin oferuje abonamenty całoroczne. W całej strefie kosztuje 980 zł.
Polecamy - Zanim jeziora zamienią się w ściek