Wyniki na Pomorzu: 2:1 dla Platformy
2009-06-08
aktualizacja: 2009-06-09 08:54
To już pewne - mamy trzy mandaty! Dzięki wysokiej frekwencji Pomorze wywalczyło dodatkowe miejsce w Parlamencie Europejskim
Z Pomorza mandaty zdobyło trzech deputowanych, podczas gdy w poprzednich wyborach mieliśmy tylko dwa miejsca w europejskim parlamencie. To zasługa wysokiej, 28-procentowej frekwencji. Do wyborczej mobilizacji od początku maja namawiała m.in. "Gazeta" argumentując, że liczba posłów zwiększa nasze możliwości pozyskiwania środków unijnych.
Tym razem dwa mandaty przypadły kandydatom PO - Januszowi Lewandowskiemu i Jarosławowi Wałęsie. Bliski wygranej był marszałek Jan Kozłowski (PO), który zdobył 68 tys. głosów. - Jesienią Janusz Lewandowski może zostać komisarzem unijnym i wtedy jego mandat przypadnie mnie. Do tego czasu pozostanę marszałkiem - mówi Jan Kozłowski.
Czwarty indywidualnie wynik - blisko 43 tys. głosów - zdobył były marszałek Senatu Longin Pastusiak (SLD-UP), ale do Brukseli nie pojedzie, ponieważ jego ugrupowaniu nie przypadł z Pomorza żaden mandat.
Kolejny był poseł Tadeusz Cymański (PiS), na którego zagłosowało 41,5 tys. osób. I to on obejmie trzeci mandat. Poseł na kampanię wydał tylko dwa tys. zł. Zgodnie z planem władz partii, nie miał wygrać, a jedynie przynieść głosy partyjnej liście. Udało mu się jednak pokonać liderkę listy Hannę Foltyn-Kubicką (24 tys. głosów), popieraną osobiście nie tylko przez prezesa PiS, ale i przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Foltyn-Kubickiej nie pomogła nawet kampania prowadzona podczas uroczystości 4 czerwca w Gdańsku. Cymański wygrał też z Jolantą Szczypińską (PiS), za którą opowiedziało się 18 tys. wyborców.
Wyniki niedzielnych wyborów na Pomorzu są bardzo zbliżone do prognozowanych w sondażu, który kilka dni przed głosowaniem opublikowaliśmy w "Gazecie". PO miała otrzymać 62 proc., a PiS - 20 proc. głosów. W rzeczywistości dostały 59 i 22 proc. W badaniu tym Szczypińska miała przewagę nad Cymańskim.
- Tym bardziej jestem zaskoczony - komentuje były już poseł PiS. - Ciężko pracowałem w ostatnich latach. Żona nieraz mi wypominała, że nawet niedziele spędzam na debatach w studiach telewizyjnych i dzieje się to kosztem rodziny. Teraz jej to wszystko wynagrodzę.
Tylko w stolicy frekwencja w niedzielnych wyborach była wyższa niż u nas. Do urn poszło ponad 480 tys. Pomorzan i dzięki tej aktywności mamy więcej europosłów niż przypadło na regiony o 300, 400 tysięcy osób liczniejsze. W rywalizacji o mandaty pokonaliśmy takie okręgi jak olsztyński, lubelski, podkarpacki. Z trzema mandatami bylibyśmy w grupie średniaków, ale jeśli do tej liczby dodamy troje polityków z Pomorza, którzy zwyciężyli w innych regionach (szczegóły - s. 2), to natychmiast awansujemy do grona najsilniejszych. Więcej posłów ma teraz tylko Śląsk i Małopolska, no ale tam głosować może po 3,5 mln osób, a na Pomorzu tylko 1,7 mln.
Tym razem dwa mandaty przypadły kandydatom PO - Januszowi Lewandowskiemu i Jarosławowi Wałęsie. Bliski wygranej był marszałek Jan Kozłowski (PO), który zdobył 68 tys. głosów. - Jesienią Janusz Lewandowski może zostać komisarzem unijnym i wtedy jego mandat przypadnie mnie. Do tego czasu pozostanę marszałkiem - mówi Jan Kozłowski.
Czwarty indywidualnie wynik - blisko 43 tys. głosów - zdobył były marszałek Senatu Longin Pastusiak (SLD-UP), ale do Brukseli nie pojedzie, ponieważ jego ugrupowaniu nie przypadł z Pomorza żaden mandat.
Kolejny był poseł Tadeusz Cymański (PiS), na którego zagłosowało 41,5 tys. osób. I to on obejmie trzeci mandat. Poseł na kampanię wydał tylko dwa tys. zł. Zgodnie z planem władz partii, nie miał wygrać, a jedynie przynieść głosy partyjnej liście. Udało mu się jednak pokonać liderkę listy Hannę Foltyn-Kubicką (24 tys. głosów), popieraną osobiście nie tylko przez prezesa PiS, ale i przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Foltyn-Kubickiej nie pomogła nawet kampania prowadzona podczas uroczystości 4 czerwca w Gdańsku. Cymański wygrał też z Jolantą Szczypińską (PiS), za którą opowiedziało się 18 tys. wyborców.
Wyniki niedzielnych wyborów na Pomorzu są bardzo zbliżone do prognozowanych w sondażu, który kilka dni przed głosowaniem opublikowaliśmy w "Gazecie". PO miała otrzymać 62 proc., a PiS - 20 proc. głosów. W rzeczywistości dostały 59 i 22 proc. W badaniu tym Szczypińska miała przewagę nad Cymańskim.
- Tym bardziej jestem zaskoczony - komentuje były już poseł PiS. - Ciężko pracowałem w ostatnich latach. Żona nieraz mi wypominała, że nawet niedziele spędzam na debatach w studiach telewizyjnych i dzieje się to kosztem rodziny. Teraz jej to wszystko wynagrodzę.
Tylko w stolicy frekwencja w niedzielnych wyborach była wyższa niż u nas. Do urn poszło ponad 480 tys. Pomorzan i dzięki tej aktywności mamy więcej europosłów niż przypadło na regiony o 300, 400 tysięcy osób liczniejsze. W rywalizacji o mandaty pokonaliśmy takie okręgi jak olsztyński, lubelski, podkarpacki. Z trzema mandatami bylibyśmy w grupie średniaków, ale jeśli do tej liczby dodamy troje polityków z Pomorza, którzy zwyciężyli w innych regionach (szczegóły - s. 2), to natychmiast awansujemy do grona najsilniejszych. Więcej posłów ma teraz tylko Śląsk i Małopolska, no ale tam głosować może po 3,5 mln osób, a na Pomorzu tylko 1,7 mln.
Polecamy - Roszady po wyborach: Kto za eurodeputowanych
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Wyniki na Pomorzu: 2:1 dla Platformy
linton.balb
10.06.09, 06:20
Szkoda, że Ku...ki nie startował z Pomorza. Tu już się na niem poznali, a przezto, że na Warmii jeszcze się nie udzielał, to się nachapie w Brukseli...»
Najczęściej czytane24 htydzień






