Sąd: Nieznalska jest niewinna

Grzegorz Szaro, Gdańsk
2009-06-04 aktualizacja: 2009-06-05 10:19
A A A Drukuj
Dorota Nieznalska i Grzegorz Klaman Fot. Dominik Werner / AG
  • Dorota Nieznalska w gdańskim sądzie podczas jednej z rozpraw
Sąd Rejonowy w Gdańsku uniewinnił Dorotę Nieznalską od zarzutu obrazy uczuć religijnych. Sędzia zaznaczył jednak, że artystka wiedziała, iż "zestawienie świętego symbolu z męskimi genitaliami może wydać się obelżywe". To był jedyny taki proces w Polsce o dzieło sztuki
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Na przełomie 2001 i 2002 roku w gdańskiej galerii Wyspa przez kilka tygodni prezentowano instalację "Pasja" autorstwa Doroty Nieznalskiej. Składał się na nią wiszący na łańcuchu metalowy krzyż (o wymiarach 104 x 90 cm), na który autorka nakleiła fotografię męskich genitaliów, oraz wyświetlany na ekranie film wideo z mężczyzną ćwiczącym w siłowni. Reprezentująca nurt tzw. sztuki krytycznej 32-letnia wówczas artystka tłumaczyła, że chciała zwrócić w ten sposób uwagę na chłopaków "trenujących w siłowniach aż do bólu".

Już po zamknięciu wystawy posłowie LPR Gertruda Szumska i Robert Strąk, którzy zobaczyli fragment pracy w telewizji, zawiadomili gdańską prokuraturę, a ta przygotowała akt oskarżenia. Po rocznym procesie gdański sąd rejonowy skazał Nieznalską na 120 godzin prac społecznych. Po apelacji sąd okręgowy uchylił tamten wyrok. Zakończony w czwartek drugi proces toczył się od 2005 roku. Odbyło się prawie 50 rozpraw. Zeznawało kilkudziesięciu świadków, w tym 20 osób, które poczuły się obrażone, i kilkunastu biegłych z zakresu historii, sztuki, religii.

- Przed wykonaniem "Pasji" autorka obserwowała subkulturę "dresiarzy" i doszła do wniosku, że za jej ukształtowanie odpowiedzialna jest m.in. religia. Świadczą o tym np. tatuaże o motywach religijnych na ciałach mężczyzn wyznających kult fizycznej siły i łańcuchy z krzyżami na ich szyjach - tłumaczył m.in. Łukasz Guzek, historyk sztuki z Krakowa. - Celem "Pasji" nie była jednak krytyka religii, lecz mechanizmów kulturowych, które artystka opisała za pomocą symbolicznych języków sztuki. Te dwa elementy są jednakowo istotne.

Przełomowa okazała się ostatnia rozprawa z 13 maja br. Zaprezentowano wówczas materiał filmowy dostarczony przez TVN - który został nagrany w styczniu 2001 roku w galerii Wyspa. W trakcie trwającego 16 minut materiału Nieznalska kilkakrotnie zapewniła, że nie ma zamiaru obrażać uczuć osób wierzących. Tłumaczyła, że przesłaniem "Pasji" jest krytyka kultu ciała i skazujących się na mękę w siłowni mężczyzn. Zdaje się, że to właśnie ostatecznie przekonało sąd do wydania wyroku uniewinniającego artystkę.

- Popełniony przez Dorotę Nieznalską czyn był publiczny, a oskarżona świadomie nawiązała do symboliki chrześcijańskiej. Wiedziała, że zestawienie świętego symbolu (sacrum) z męskimi genitaliami (profanum) może wydać się obelżywe i obrażać uczucia religijne. Poza tym wolność wypowiedzi artystycznej nie może dominować nad wolnością sumienia i wyznania - uzasadniał wyrok sędzia Marcin Kradziecki. Dlaczego więc uniewinnił autorkę "Pasji"?

Sędzia Kradziecki: - Nie ma bowiem możliwości odpowiedzi na pytanie, czy obrażone osoby obraziłyby się również, gdyby obejrzały instalację w całości i znały intencje artystki. Nie ma także dowodów, że celem autorki było obrażanie innych osób. Wszystkie zaś wątpliwości trzeba rozstrzygać na korzyść osoby oskarżonej.

Prokurator domagał się podczas czwartkowej mowy końcowej sześciu miesięcy ograniczenia wolności poprzez świadczenie nieodpłatnej, dozorowanej pracy na cel społeczny - w wymiarze 20 godzin miesięcznie. Zdaniem oskarżyciela nie jest ważne, czy Nieznalska obraziła katolików celowo, czy jedynie brała pod uwagę taką ewentualność.

Obrońca Wojciech Cieślak wnosił o uniewinnienie. - O ile mi wiadomo, krzyż Nieznalskiej nie został poświęcony przez księdza, nie był więc przedmiotem kultu religijnego.

Żaden z tych argumentów nie miał jednak wpływu na wyrok. Sędzia Kradziecki: - Swobody religijne muszą być tak samo chronione jak swobody wypowiedzi. Gdyby jednak sądy miały skazywać za obrazę uczuć religijnych wszystkich artystów, a więc także tych, którzy nie działali z zamiarem bezpośrednim, wówczas o religii w Polsce można byłoby wypowiadać się tylko dobrze lub nie wolno byłoby wypowiadać się na jej temat w ogóle.

Nieznalska była wzruszona. Gdy wyszła z sali rozpraw, otoczyli ją sympatyzujący z nią studenci historii sztuki z Uniwersytetu Gdańskiego. Powiedziała im: - Gdy sędzia zaczął ogłaszać wyrok, bałam się oddychać, a gdy padło słowo "uniewinniona", poczułam, jak kamień spada mi z serca.

Dziennikarzom powiedziała, że gdy w końcu odzyska "Pasję" (do uprawomocnienia się wyroku praca będzie leżeć w sądowym magazynie), chętnie wystawi ją ponownie w jakiejś galerii.

Opinie o wyroku

prof. Maria Poprzęcka:

historyczka sztuki, dyrektor Instytutu Historii Sztuki UW

Cieszę się, że ta żenująca sprawa wreszcie się zakończyła. Dramatem jest jednak to, że w ogóle miała miejsce. Pozostanie po niej wstyd obciążający całą wolną Polskę. To w końcu wolna Polska pozwoliła na to, by przez tyle lat toczył się proces, w którym nie chodziło wcale o wartości, ale o polityczną kalkulację. Oczywiście jako osoba zajmująca się sztukami wizualnymi biorę poprawkę na to, że inna jest siła działania słowa, inna obrazu. Choćby awantury wokół karykatur proroka Mahometa pokazują, że obraz łatwo może obrazić. Ale tutaj liczy się fakt, że przez polityczne interesy potrzeba było lat, by tę sprawę zamknąć.

prof. Grzegorz Klaman:

rzeźbiarz, pedagog, kurator wystawy "Pasja"

W mowach końcowych i uzasadnieniu sądu pojawiło się wiele wątków kontrowersyjnych. Sąd uznał na przykład, że można było potraktować krzyż zbudowany przez artystkę jako obiekt kultu religijnego. Powodem uniewinnienia był więc jedynie fakt, że nie sposób dowieść, by Dorota Nieznalska działała z intencją sprofanowania krzyża i obrazy uczuć religijnych. Nie wiem, czy ten wyrok spowoduje, że takie procesy więcej się nie powtórzą. Podczas całej rozprawy, a szczególnie w dzisiejszych mowach, wyczuwalna była potrzeba, by coś raz na zawsze rozstrzygnąć. Nie udało się ustalić jednak ani definicji dzieła sztuki, ani uczuć religijnych. Ważne w uzasadnieniu wyroku wydają mi się słowa dotyczące wszelkich działań krytycznych. Sąd przyznał, że ich zakaz byłby równoznaczny z zakazem działalności artystycznej w ogóle.

Rozmowa z Izabelą Kowalczyk

Joanna Derkaczew: Jak to się stało, że sąd zajął się analizą dzieła sztuki?

Dr Izabela Kowalczyk*: Wszystko przez nieścisłość naszego prawa. Paragraf 196 kodeksu karnego, z którego sądzona była Dorota Nieznalska, nie powinien być stosowany do oceny działania artystycznego. Artystka nie weszła do kościoła, nie sprofanowała żadnego obiektu kultu, tylko odniosła się w swojej pracy do ogólnej, kulturowo uznanej formy krzyża.

A przecież ten paragraf powstał po 1989 r. nie po to, by stać na straży poprawności wypowiedzi artystycznych, lecz by chronić obiekty kultu - zwłaszcza mniejszości religijnych. Na przykład cmentarze żydowskie. Co do swojego celu jest więc jak najbardziej słuszny. Problemem jest tylko brak precyzji. Niektórzy obrońcy wolności wypowiedzi chcieliby go znieść, ale moim zdaniem lepiej go przeformułować. Niech będzie w nim zapisany jasno i jednoznacznie zakaz profanacji miejsc i obiektów religijnych. Zapisana w nim "ochrona uczuć religijnych" jest pojęciem niejasnym, wolność wyznania jest przecież chroniona przez konstytucję.

Wyrok jest w końcu uniewinniający.

- Wyrok musiał być uniewinniający. To niewyobrażalne, by przez tyle lat toczył się proces o zawartość treściową dzieła. I to w kraju, w którym konstytucja gwarantuje każdemu prawo do wolności wypowiedzi.

Jesteśmy jedynym krajem, w którym można sądzić artystów za ich dzieła?

W tym brzmieniu taki paragraf nie występuje nigdzie indziej. W Europie przykłada się większą wagę do jednej z podstawowych swobód obywatelskich, jaką jest prawo do wolności wypowiedzi. Gwarantuje je Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzona w Rzymie w 1950 roku, a także orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wskazywało ono, że sztuka ma prawo prowokować, przejaskrawiać, a nawet ma prawo do bluźnierstwa, natomiast ograniczenia wolności artystycznej oraz swobody obiegu dzieł sztuki są typowe dla społeczeństw niedemokratycznych (orzeczenie Trybunału z 1988 r. w sprawie Wingrove przeciwko Wielkiej Brytanii).

W USA zdarzają się zaognione dyskusje wokół sztuki, ale dotyczą raczej spraw obyczajowych. W 1978 roku głośna była sprawa Jacqueline Livingstone, której prace pokazywano także niedawno w Gdańsku. Fotografka została oskarżona o to, że dopuściła się pedofilii wobec syna, którego portretowała nago. Nie stanęła przed sądem, ale straciła pracę i została wykluczona ze środowiska akademickiego. W konsekwencji debaty na termat jej prac w 1982 roku w stanie Nowy Jork uchwalono prawo, które uznaje prezentowanie nagości dzieci poniżej 18. roku za pornografię.

Afera natury religijnej zdarzyła się w Rosji, gdzie niedemokratyczna władza szuka oparcia w religii. W 2003 r. Aleksandr Kosolapow zaprezentował na wystawie "Uwaga - Religia" pracę "This is my blood", przedstawiającą Chrystusa na tle reklamy Coca-Coli. Dyrektor i kuratorka Centrum Sacharowa, gdzie miała miejsce wystawa, zostali oskarżeni o bluźnierstwo i sąd nałożył na nich karę 100 tys. rubli. Podstawa prawna oskarżenia była podobna jak w przypadku Nieznalskiej. Samego artysty nie ścigano tylko dlatego, że od wielu lat żyje w Stanach Zjednoczonych.

*Historyczka sztuki, krytyczka i publicystka, współtwórczyni inicjatywy Indeks 73 powołanej do obrony konstytucyjnej wolności działań artystycznych i badań naukowych

Polecamy - Prezydent i premier świętowali osobno



Podziel się

  • 144 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

  • Sąd o "Pasji": Nieznalska niewinna 4dagome1 04.06.09, 15:53

    A co by sie stało gdyby umiesciła genitalia na Gwiezdzie Dawida .Czy ktoś odpowie ?»

  • Sąd o "Pasji": Nieznalska uniewinniona nanabun 04.06.09, 16:23

    Rozprawa niepotrzebna. Jak ktoś wierzy, to przez tę "dzieło" tej pani wierzyćnie przestanie. A p. Nieznalska - cóż - jeśli jest się kiepskim artystą,trzeba skandalizować. Inaczej pies z »

  • Sąd: Nieznalska jest niewinna koszerny51 04.06.09, 19:53

    przepraszam, ale co jest "dzielem sztuki", meskie genitalia? i kto jest artystka?»