Nagroda Literacka Gdynia. Sypanie wału przeciwko powodzi nieczytania

Przemysław Gulda
20.06.2010 aktualizacja: 2010-06-20 19:26
A A A Drukuj
Andrzej Stasiuk, Justyna Bargielska, Ryszard Koziołek Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Proza dojrzałej rezygnacji Andrzeja Stasiuka, młoda wielogłosowa poezja Justyny Bargiełowskiej i nieortodoksyjne badania Ryszarda Koziołka nad twórczością Sienkiewicza wzbudziły największe uznanie kapituły Nagrody Literackie Gdynia.
SERWISY
W gdyńskiej marinie jachtowej w sobotnie popołudnie wręczone zostały symboliczne kostki - nietypowe statuetki, od pięciu już lat symbolizujące

Nagrodę Literacką Gdynia. W tym roku - wyjątkowo - było ich aż cztery. Trzy podstawowe otrzymali twórcy wyróżnieni przez kapitułę w podstawowych kategoriach, czwartą - autorka książki, która zdaniem jurorów nie mieści się w ich granicach.

Za najlepszy tom poetycki uznany został zbiór Justyny Bargiełowskiej "Dwa fiaty", w kategorii proza zwyciężył obecny na rodzimej scenie literackiej już od lat Andrzej Stasiuk za swoją najnowszą powieść, zatytułowaną "Taksim", laur w dziedzinie eseistyki otrzymał natomiast Ryszard Koziołek, autor "Ciał Sienkiewicza", nowatorskiej i wzbudzającej sporo emocji analizy twórczości jednego z najbardziej poczytnych rodzimych pisarzy. Członkowie kapituły, pod przewodnictwem Piotra Śliwińskiego postanowili przyznać także laur specjalny, który nazwali "Nagrodą osobną". Otrzymała go Małgorzata Szejnert autorka książki, która przekracza granice gatunkowe: "Wyspa klucz" jest na poły historyczną, na poły poetycką opowieścią o Ellis Island, leżącej tuż obok Nowego Jorku wyspy, która była pierwszym przystankiem wszystkich imigrantów, miejscem, w którym działał ośrodek kwalifikujący ich do wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych.

Jurorzy nie mieli w tym roku łatwego zadania - do konkursu zgłoszono rekordową ilość, około 280, książek należących do trzech konkursowych kategorii. Podczas odbywającej się w zimny wieczór uroczystości, przewodniczący kapituły, Piotr Śliwiński, zdefiniował metaforycznie rolę gdyńskiej nagrody jako "sypanie wału przeciwko powodzi nieczytania".

- Po wielomiesięcznej pracy w kapitule, porównując ją z poprzednimi latami, mogę z całą pewnością powiedzieć, że rok 2009 był szczególnie dobry dla polskiej literatury. Widać to było zwłaszcza w dziedzinie poezji i eseistyki. Mieliśmy możliwość nominowania tylko pięciu książek w każdej kategorii, w tych dwóch bez żadnego trudu moglibyśmy podwoić tą ilość. Trochę gorzej było z prozą. Ale tak czy owak - naprawdę było w czym wybierać. To dla mnie mocny dowód na to, co mówiłem ze sceny podczas gali wręczenia nagród: co, jak co, ale literatura udała nam się w Polsce szczególnie i z mało czego możemy być tak dumni - powiedział "Gazecie" przewodniczący kapituły Nagrody Literackiej Gdynia.

Galę ozdobiła swoimi piosenkami Gaba Kulka, jedna z najbardziej utalentowanych rodzimych wokalistek młodego pokolenia. Nagroda Literacka Gdynia wręczana była już po raz piąty. Każdy z twórców obok dyplomu i statuetki otrzymuje 50 tys. zł, co czyni z tego lauru jedną z najbardziej wartościowych nagród literackich w Polsce.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos