O uczuciach w dużej rozdzielczości

Przemysław Gulda
05.02.2010 aktualizacja: 2010-02-05 15:27
A A A Drukuj
Wbrew tytułowi tomik "Equilibrium" Mariusza Więcka czasem nie utrzymuje równowagi. Świetne momenty przeplatają się z dość rozczarowującymi fragmentami.
ZOBACZ TAKŻE
Mariusz Więcek to jeden z najbardziej utytułowanych młodych trójmiejskich poetów. Ma w dorobku m.in. laur Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki za najlepszy debiut 2005 roku, czy Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska dla Młodych Twórców. Właśnie przypomina o sobie drugim pełnowymiarowym (oprócz debiutanckiego zbioru wydał także poetycki arkusz) tomikiem, w którym zawarł kilkanaście utworów, powstałych w ciągu ostatnich miesięcy.

Co można z nich wyczytać? Że Więcek ma dość wyrazisty styl i język. Dzięki temu za pomocą zimnych, pełnych ironii słów udaje mu się od czasu do czasu powiedzieć coś mocnego o gorących sprawach. Że potrafi błyskotliwie igrać kliszami pożyczonymi z kultury masowej, wykorzystując je w zaskakujący, często ironiczny sposób (jak choćby wtedy, gdy w złączeniu kobiecych ud dostrzega zachęcający do wciśnięcia przycisk o kształcie znanego z wszystkich urządzeń audio-video trójkątnego symbolu "play" albo wtedy, gdy każe kochance wpisać na pieprzykach na plecach PIN do swojego ciała). Że za nic ma zestaw tematów, z którymi tradycyjnie powinien się mierzyć poeta, za nic ma klasyczny zestaw symboli, do których poeta powinien się według tradycji odwoływać.

To wszystko sprawia, że jego tomik może robić dobre wrażenie: wrażenie świeżości, błyskotliwości, pomysłowości, dobrych pomysłów ujętych w zaskakujące metafory.

Niestety, Więcek jest nierówny. Niekiedy wręcz boleśnie nierówny. Zdarzają się bowiem w jego tomiku wiersze słabsze, metafory mocno wytarte, pomysły wyeksploatowane wcześniej do cna (najlepszy przykład to wiersz "Pluszakomorfozy" - na wyliczance popkulturowych gadżetów z lat 80. budowali swoje utwory już nawet popowi muzycy, a Więckowi nie udało się na tym fundamencie stworzyć niczego oryginalnego). Zdarza się natarczywe nadużywanie pewnych środków - do rangi maniery urasta choćby stosowana bardzo często, nie zawsze chyba potrzebna, przerzutnia. A pomijając wszystko inne - Więckowi zdarza się od czasu do czasu zabrzmieć jak lekko zadufany w sobie megaloman z seksistowskim zacięciem ("O zaletach upijania młodych dziewcząt"). I w tych momentach znika gdzieś ironia, dystans i lekkość. A to bardzo szkodzi tym wierszom. Szkoda, że takie fragmenty znalazły się w tym tomiku, gdyby nie one, byłby to jeden z ciekawszych zbiorów poetyckich powstałych ostatnio w Trójmieście.

Mariusz Więcek, "Equilibrium", Biblioteka "Toposu", Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2009

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy