Feels so good. Niezrównany Chuck Mangione w Gdyni

Katarzyna Chmura
26.09.2010 aktualizacja: 2010-09-27 11:25
A A A Drukuj
24.09.2010 GDYNIA , Chuck Mangione podczas koncertu na festiwalu Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
  • 24.09.2010 GDYNIA , Chuck Mangione podczas koncertu na festiwalu ' JaZzGdyni '
  • 24.09.2010 GDYNIA , Chuck Mangione podczas koncertu na festiwalu ' JaZzGdyni '
  • 24.09.2010 GDYNIA , Chuck Mangione podczas koncertu na festiwalu ' JaZzGdyni '
Występ Chucka Mangione, był mocnym otwarciem czwartej edycji festiwalu JaZzGdyni. 70-letni flugelhornista był w świetnej formie. Znakomicie zaprezentowali się również muzycy towarzyszący Mangione
Występ Mangione jako jedyny z koncertów festiwalu JaZzGdyni odbył się w gdyńskiej Hali Widowiskowo-Sportowej, która mogła pomieścić wszystkich zainteresowanych. W piątkowy wieczór pojawiło się tam blisko dwóch tysięcy słuchaczy. Od strony akustycznej gdyńska hala dobrze się sprawdziła. Nagłośnienie było wyważone, ładnie uwypuklało ciepłą barwę brzmienia zespołu i - co istotne - nie było zbyt głośne. Niemniej jednak hala mogłaby być na potrzeby tego koncertu lepiej wytłumiona. Na sali słyszalny był bowiem, w zależności od miejsca - mniej lub bardziej - efekt odbicia dźwięku.

Festiwal otworzył radiowy dziennikarz muzyczny, Marcin Kydryński. Na scenie Mangione towarzyszyło ponad 30 muzyków. Byli wśród nich muzycy z jego zespołu: Kevin Axt - bas, Corey Allen - instrumenty klawiszowe, Nir Felder - gitara, Dave Tull - perkusja, Brandon Wright - flet, saksofon, sekcja dęta: Jan Konop, Janusz Czaja, Marek Romanowski, Dariusz Sprawka - puzon, Lucjan Sierpowicz, Marek Gawkowski - trąbka, Grzegorz Mondry, Barbara Gała - waltornia i 17-osobowa orkiestra smyczkowa, w której skład weszli muzycy Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot.

Mangione był na koncercie w świetnej formie. Grał na charakterystycznej dla siebie odmianie trąbki - flugelhornie z piękną barwą i polotem. Zaprezentował swoje utwory powstałe przed trzema dekadami, w odświeżonych, bardziej swingujących, aranżacjach. Poszczególne kompozycje były stworzone analogicznie. Refreny realizowali zazwyczaj wszyscy muzycy wspólnie, zwrotki były miejscem solówek poszczególnych instrumentalistów. Wspaniale zaprezentowali się muzycy towarzyszący Mangione. Szczególne wrażenie robił ekspresyjnie śpiewający perkusista - Dave Tull. Świetnie wypadli też polscy instrumentaliści. Pod koniec koncertu Mangione poprosił polskich muzyków o wstanie podczas owacji, przedstawiając ich jako "swoją orkiestrę" - było to uznanie dla ich wykonania.

W pierwszej połowie koncertu trębacz zaprezentował kilka mniej znanych swoich utworów o charakterze ilustracyjnym, np. Chase the Clouds Away, a także be-bopową kompozycję dedykowaną - Dizzy'emu Gilespiemu i Milesowi Davisowi. W drugiej części muzycznego wieczoru zabrzmiały największe przeboje flugelhornisty: "Bellavia", "Dzieci Sancheza", "Feels so good". Tytuł ostatniego utworu oddaje nastrój, w jakim artysta pozostawił swoich fanów zgromadzonych na koncercie. Publiczność po zakończeniu koncertu zgotowała muzykowi owacje na stojąco, a ten zrewanżował się dwoma bisami.

To był świetny początek festiwalu JaZzGdyni. Pozostałe koncerty odbywać się będą w gdyńskim klubie Pokład. W pierwszej kolejności usłyszymy zagraniczne gwiazdy: pianistę Antonia Farao (3 października), perkusistę Lenny'ego White'a (7 października) oraz basistę Richarda Bonę (18 października). Następnie prezentować się będą przedstawiciele polskiej sceny: Ajagore, tria Marka Napiórkowskiego i Marcina Grochowiny, Jaskułke & Wyleżoł DuoDram i Mietek Szcześniak & Meccore String Quartet.

O koncertach festiwalu JaZzGdyni piszemy w kolejnych numerach piątkowej "Gazety Co Jest Grane"

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy