Dla tych, którzy kochają winyl
13.09.2010
aktualizacja: 2010-09-13 16:59
Fot. Renata Dšbrowska / Agencja
Ludzie wracają do winylu. Może to nostalgia, może to snobizm. Nie wiemy do końca, ale postanowiliśmy wydawać płyty winylowe - opowiadają właściciele nowej gdańskiej wytwórni No Sanctuary Records
Niezależna oficyna No Sanctuary Records istnieje od marca. W jej katalogu widnieją dziś dwie samodzielnie wydane pozycje i jeden projekt przygotowany we współpracy z innymi wytwórniami, a dalsze plany wyglądają bardzo obiecująco. Najważniejszy z nich to wydawanie płyt winylowych - pierwsza ujrzało światło dzienne na początku lipca.
- Od dawna myślałem o założeniu małego własnego wydawnictwa - opowiada współzałożyciel No Sanctuary, Paweł Plotta. - Szukałem kogoś, z kim mógłbym współpracować w tej sprawie. To przecież sporo roboty, mam pracę, studiuję, wiedziałem, że sam nie dam rady. Zacząłem rozmawiać o tym z Arturem, szybko okazało się, że chce się w to włączyć.
Artur Florian, mieszka w Gdańsku od kilku lat, wywodzi się z Dolnego Śląska, gdzie w latach 90-tych prowadził ze sporym powodzeniem niezależne wydawnictwo i firmę dystrybucyjną. Zachęcony przez Plottę postanowił wrócić do zarzuconej dość dawno działalności.
- Pierwsza płyta, którą wydaliśmy to album wrocławskiego zespołu Guantanamo Party Program - opowiada Plotta. - Dotarł do nas ich materiał, którym próbowali zainteresować jakieś wytwórnie. Niestety - zupełnie bezskutecznie. A szkoda, bo to oryginalne granie, takie, którego w Polsce nie było. To był impuls, żeby wreszcie wystartować z wytwórnią. W marcu płyta, w wersji kompaktowej, trafiła z tłoczni do naszych rąk.
Kolejnym zespołem, którym zainteresowali się Plotta i Florian była formacja Calm The Fire. To grająca mocno zmetalizowaną odmianę muzyki hard core grupa, która powstała w 2003 roku Bytowie, ale dziś funkcjonuje w Trójmieście. Muzycy już dość dawno temu przygotowali materiał zatytułowany "Blackout", który nie mógł znaleźć wydawcy. Wreszcie znaleźli. Z logiem No Sanctuary płyta ukazała się właśnie w wersji kompaktowej. Ale to jeszcze nie wszystko. Na początku lipca materiał ten trafił na rynek także jako płyta winylowa.
- Taki był plan od samego początku - opowiada Plotta. - Kiedy myślałem o założeniu wytwórni, zawsze chodziło mi głównie o wydawanie winylu. Kiedy No Sanctuary ruszyło, najpierw postanowiliśmy wydać kilka płyt w wersji kompaktowej, żeby wysondować, jak sobie radzimy. Okazało się, że wszystko dobrze działa, nadszedł więc czas na spełnienie marzenia i wydanie płyty winylowej.
Krążek Calm The Fire jest tłoczony w Niemczech - w Polsce w tej chwili nie działa już żadna wytwórnia tego typu płyt. Pierwotny nakład nietypowej, bo jednostronnej dwunastocalówki wyniósł 500 sztuk. - Mniejszy byłby bez sensu ze względów ekonomicznych, cena detaliczna byłaby zbyt wysoka. A większy? Nie jesteśmy pewni, czy udałoby nam się go sprzedać. Ale jeśli pierwszy nakład się wyczerpie, zapewne zrobimy dodruk - opowiada Plotta.
Płyta - podobnie jak poprzednie wydawnictwa No Sanctuary - jest dostępna przede wszystkim przez internet, zarówno za pośrednictwem samej wytwórni, jak i współpracujących z nią niezależnych dystrybucji. Płyty będzie można także z pewnością kupić na koncertach.
- Pracujemy nad poszerzeniem dystrybucji - opowiada Plotta. - Myślimy też o wyjściu poza granice kraju. Na razie są szanse na sprzedaż płyt w Czechach, muzykom Guantanamo Party Program zdarza się tam koncertować. Chcemy dalej wydawać płyty, przede wszystkim winylowe. Obserwujemy bardzo uważnie to, co dzieje się na scenie niezależnej i wyraźnie widać powrót tego nośnika. Trudno powiedzieć czy to nostalgia, czy może snobizm, bo przecież w porównaniu z plikami mp3 płyty winylowe są dość niewygodne. Ale kochamy winyl, więc będziemy go dostarczać tym, którzy kochają go tak jak my.
No Sanctuary będzie jedną z nielicznych polskich wytwórni, które wydają dziś płyty winylowe. Jeszcze kilka lat temu w Trójmieście było ich kilka - najważniejsze to Trująca Fala i Scream Records, obie związane ze sceną punkową, obie wciąż działają, ale nie tak aktywnie jak kiedyś. Winylowe płyty pojawiają się także na scenie elektronicznej muzyki klubowej - na czarnych krążkach ukazują się np. utwory gdańskiego projektu Hatti Vatti.
- Od dawna myślałem o założeniu małego własnego wydawnictwa - opowiada współzałożyciel No Sanctuary, Paweł Plotta. - Szukałem kogoś, z kim mógłbym współpracować w tej sprawie. To przecież sporo roboty, mam pracę, studiuję, wiedziałem, że sam nie dam rady. Zacząłem rozmawiać o tym z Arturem, szybko okazało się, że chce się w to włączyć.
Artur Florian, mieszka w Gdańsku od kilku lat, wywodzi się z Dolnego Śląska, gdzie w latach 90-tych prowadził ze sporym powodzeniem niezależne wydawnictwo i firmę dystrybucyjną. Zachęcony przez Plottę postanowił wrócić do zarzuconej dość dawno działalności.
- Pierwsza płyta, którą wydaliśmy to album wrocławskiego zespołu Guantanamo Party Program - opowiada Plotta. - Dotarł do nas ich materiał, którym próbowali zainteresować jakieś wytwórnie. Niestety - zupełnie bezskutecznie. A szkoda, bo to oryginalne granie, takie, którego w Polsce nie było. To był impuls, żeby wreszcie wystartować z wytwórnią. W marcu płyta, w wersji kompaktowej, trafiła z tłoczni do naszych rąk.
Kolejnym zespołem, którym zainteresowali się Plotta i Florian była formacja Calm The Fire. To grająca mocno zmetalizowaną odmianę muzyki hard core grupa, która powstała w 2003 roku Bytowie, ale dziś funkcjonuje w Trójmieście. Muzycy już dość dawno temu przygotowali materiał zatytułowany "Blackout", który nie mógł znaleźć wydawcy. Wreszcie znaleźli. Z logiem No Sanctuary płyta ukazała się właśnie w wersji kompaktowej. Ale to jeszcze nie wszystko. Na początku lipca materiał ten trafił na rynek także jako płyta winylowa.
- Taki był plan od samego początku - opowiada Plotta. - Kiedy myślałem o założeniu wytwórni, zawsze chodziło mi głównie o wydawanie winylu. Kiedy No Sanctuary ruszyło, najpierw postanowiliśmy wydać kilka płyt w wersji kompaktowej, żeby wysondować, jak sobie radzimy. Okazało się, że wszystko dobrze działa, nadszedł więc czas na spełnienie marzenia i wydanie płyty winylowej.
Krążek Calm The Fire jest tłoczony w Niemczech - w Polsce w tej chwili nie działa już żadna wytwórnia tego typu płyt. Pierwotny nakład nietypowej, bo jednostronnej dwunastocalówki wyniósł 500 sztuk. - Mniejszy byłby bez sensu ze względów ekonomicznych, cena detaliczna byłaby zbyt wysoka. A większy? Nie jesteśmy pewni, czy udałoby nam się go sprzedać. Ale jeśli pierwszy nakład się wyczerpie, zapewne zrobimy dodruk - opowiada Plotta.
Płyta - podobnie jak poprzednie wydawnictwa No Sanctuary - jest dostępna przede wszystkim przez internet, zarówno za pośrednictwem samej wytwórni, jak i współpracujących z nią niezależnych dystrybucji. Płyty będzie można także z pewnością kupić na koncertach.
- Pracujemy nad poszerzeniem dystrybucji - opowiada Plotta. - Myślimy też o wyjściu poza granice kraju. Na razie są szanse na sprzedaż płyt w Czechach, muzykom Guantanamo Party Program zdarza się tam koncertować. Chcemy dalej wydawać płyty, przede wszystkim winylowe. Obserwujemy bardzo uważnie to, co dzieje się na scenie niezależnej i wyraźnie widać powrót tego nośnika. Trudno powiedzieć czy to nostalgia, czy może snobizm, bo przecież w porównaniu z plikami mp3 płyty winylowe są dość niewygodne. Ale kochamy winyl, więc będziemy go dostarczać tym, którzy kochają go tak jak my.
No Sanctuary będzie jedną z nielicznych polskich wytwórni, które wydają dziś płyty winylowe. Jeszcze kilka lat temu w Trójmieście było ich kilka - najważniejsze to Trująca Fala i Scream Records, obie związane ze sceną punkową, obie wciąż działają, ale nie tak aktywnie jak kiedyś. Winylowe płyty pojawiają się także na scenie elektronicznej muzyki klubowej - na czarnych krążkach ukazują się np. utwory gdańskiego projektu Hatti Vatti.
- 19 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Dla tych, którzy kochają winyl
sselrats
14.09.10, 17:13
A ja zamieniam komputer na maszyne do pisania klik klik klik klik klik klik »
-
Dla tych, którzy kochają winyl
wlody1
15.09.10, 10:28
Gdyby Ci którzy zabierają tu głos wiedzieli ile kosztuje aparatura z prawdziwego zdarzenia to nie mówiliby o jakichś MP3 czy DVD audio. To zupełnie inna bajka a sama wkładka do gramofonu »
Najczęściej czytane24 htydzień




