Wybierz się do domu towarowego sztuki
16.09.2010
aktualizacja: 2010-09-17 12:44
Od czwartku 16 września, przez trzy dni, budynek dawnego Państwowego Domu Towarowego "Neptun" we Wrzeszczu znów będzie otwarty dla mieszkańców Trójmiasta. W miejscu dawnych stoisk odzieżowych swoje prace pokazywać będą artyści - bez marży i za darmo.
W PDT "Neptun" przy ulicy Grunwaldzkiej odbywać będzie się druga edycja festiwalu "Grassomania", organizowanego przez Gdańską Galerię Miejską. W ramach trzydniowej imprezy w nieczynnym, przeznaczonym do rozbiórki budynku w centrum Wrzeszcza odbywać będą się wystawy, akcje artystyczne, projekcje filmów i występy. Artyści opanują wszystkie kondygnacje budynku - od piwnicy aż po czwarte piętro. Hasło tegorocznej Grassomanii to "Czas i Grass".
Budynek, w którym odbędzie się Grasomania, wkrótce potem przestanie istnieć. Jego obecny właściciel, międzynarodowa firma deweloperska Hines planuje w jego miejscu budowę biurowca o roboczej nazwie "Neptun" (taką samą nazwę nosił kiedyś do handlowy mieszczący się w obecnym budynku). Na razie nie wiadomo jak będzie wyglądał, ale wg informacji "Gazety" inwestor planuje obiekt o powierzchni biurowej 15 tys. metrów kwadratowych i 18 kondygnacjach. To oznacza prawdopodobną wysokość 55 metrów - tyle samo ma pobliski "Olimp" oraz budowane, także przez Hinesa wieżowce "Quattro Towers" na tyłach Centrum Handlowego Manhattan. Wcześniej nieoficjalnie mówiło się o zdecydowanie wyższym biurowcu - co najmniej 100-metrowym.
Obecnie brytyjska pracownia architektoniczna AEDAS kończy przygotowanie wstępnej koncepcji budynku. W najbliższych tygodniach powinniśmy jej efekt, czyli pierwsze wizualizacje. Budowa biurowca ma ruszyć w przyszłym roku.
Dorota Karaś: W ubiegłym roku Grassomania trwała cały miesiąc i rozgrywała się w wielu miejscach - na dworcu, galerii, w parku we Wrzeszczu. W tym roku festiwal odbywa się przez trzy dni, głównie w dawnym domu towarowym. Dlaczego?
Maria Sasin, kuratorka Grassomanii: Pierwsza edycja nie narzucała charakteru kolejnych odsłon festiwalu. Jedyny punkt, którego chcemy się trzymać, nasze główne założenie, to wyjście ze sztuką współczesną poza galerię, w przestrzeń miasta. Ale chcieliśmy również, żeby w tym roku festiwal miał bardziej skondensowaną formułę.
Miejsce akcji, czyli Wrzeszcz, było oczywiste od początku, czy rozważaliście inną lokalizację?
- Nie braliśmy pod uwagę innego miejsca. We Wrzeszczu urodził się Günter Grass, z tą dzielnicą był związany. Poza tym teraz niewiele się tutaj dzieje, zależało nam na tym, żeby ożywić to miejsce pod względem działalności artystycznej.
Skąd pomysł, żeby wykorzystać do akcji artystycznych nieczynny budynek domu towarowego?
- To samo się nasuwało. "Neptun" znajduje się w ważnym punkcie Wrzeszcza, ten gmach każdy kojarzy. Stoi pusty, niewykorzystany. Obok znajduje się inne symboliczne miejsce, także zamknięta już restauracja "Cristal", ale ten budynek jest o wiele mniejszy, nie ma tylu pięter i takiej powierzchni. Poza tym wiele osób ma do dawnych PDT-ów sentymentalny stosunek.
Państwowe Domy Towarowe istniały we wszystkich większych polskich miastach, każdy ma jakąś historię, która się z nimi kojarzy. Jakie ty masz wspomnienia związane z domem towarowym?
- Kiedy byłam w pierwszej klasie z koleżanką i bratem wybraliśmy się tu bez zgody rodziców. Chyba na pierwszym piętrze znajdował się punkt, gdzie można było zrobić zdjęcia legitymacyjne. Do tych fotografii dzieci zawsze się przygotowywało, trzeba było mieć porządną fryzurę, biały kołnierzyk. My postanowiliśmy popełnić szaleństwo i sfotografować się tak, jak staliśmy. Trzymam to zdjęcie do dziś - mam na nim zamknięte oczy.
Projekty artystyczne, które tu zobaczymy nawiązywać będą do historii domów towarowych?
- Niektóre oczywiście tak. Barbara Piórkowska podczas happeningu poetyckiego wysłuchiwać będzie wspomnień o PDT-ach. Historie będzie nagrywać lub spisywać a następnie stworzy z nich tekst. Artysta o pseudonimie Denis w witrynie budynku pokaże znaki graficzne i hasła, nawiązujące do historii tego miejsca. W oknach od strony Grunwaldzkiej wyświetlane będą zdjęcia Alicji Karskiej i Aleksandry Went, które fotografowały w całej Europeie odchodzące już w przeszłość witryny damskich i męskich zakładów fryzjerskich. Do upływu czasu - a czas właśnie jest tematem tegorocznej Grassomanii - nawiązywać będzie też "Antykalendarz" Patrycji Orzechowskiej. Artystka robiła zdjęcia w opuszczonych biurach, zwracając uwagę na wiszące w nich, pozbawione swej funkcji kalendarze.
Grass nie pojawi się tym razem w Gdańsku w trakcie festiwalu. Wie o tym, że taka impreza się odbywa?
- Bardzo mu się ta inicjatywa podoba. Choć pisarza nie będzie w Gdańsku, w pewnym sensie pojawi się w różnych punktach miasta - w Gdańsku Głównym, Oliwie, we Wrzeszczu. A to za sprawą performace'u Pawła Paulusa Mazura, "Widziano Güntera w mieście"
Wstęp na festiwal jest wolny - biletem jest ulotka, którą można będzie otrzymać przed wejściem do domu towarowego. Ulotki będą również dostępne w siedzibie galerii przy ul. Piwnej 27/29 oraz w Gdańskiej Galerii Güntera Grassa (róg Grobli i Szerokiej).
Budynek, w którym odbędzie się Grasomania, wkrótce potem przestanie istnieć. Jego obecny właściciel, międzynarodowa firma deweloperska Hines planuje w jego miejscu budowę biurowca o roboczej nazwie "Neptun" (taką samą nazwę nosił kiedyś do handlowy mieszczący się w obecnym budynku). Na razie nie wiadomo jak będzie wyglądał, ale wg informacji "Gazety" inwestor planuje obiekt o powierzchni biurowej 15 tys. metrów kwadratowych i 18 kondygnacjach. To oznacza prawdopodobną wysokość 55 metrów - tyle samo ma pobliski "Olimp" oraz budowane, także przez Hinesa wieżowce "Quattro Towers" na tyłach Centrum Handlowego Manhattan. Wcześniej nieoficjalnie mówiło się o zdecydowanie wyższym biurowcu - co najmniej 100-metrowym.
Obecnie brytyjska pracownia architektoniczna AEDAS kończy przygotowanie wstępnej koncepcji budynku. W najbliższych tygodniach powinniśmy jej efekt, czyli pierwsze wizualizacje. Budowa biurowca ma ruszyć w przyszłym roku.
Dorota Karaś: W ubiegłym roku Grassomania trwała cały miesiąc i rozgrywała się w wielu miejscach - na dworcu, galerii, w parku we Wrzeszczu. W tym roku festiwal odbywa się przez trzy dni, głównie w dawnym domu towarowym. Dlaczego?
Maria Sasin, kuratorka Grassomanii: Pierwsza edycja nie narzucała charakteru kolejnych odsłon festiwalu. Jedyny punkt, którego chcemy się trzymać, nasze główne założenie, to wyjście ze sztuką współczesną poza galerię, w przestrzeń miasta. Ale chcieliśmy również, żeby w tym roku festiwal miał bardziej skondensowaną formułę.
Miejsce akcji, czyli Wrzeszcz, było oczywiste od początku, czy rozważaliście inną lokalizację?
- Nie braliśmy pod uwagę innego miejsca. We Wrzeszczu urodził się Günter Grass, z tą dzielnicą był związany. Poza tym teraz niewiele się tutaj dzieje, zależało nam na tym, żeby ożywić to miejsce pod względem działalności artystycznej.
Skąd pomysł, żeby wykorzystać do akcji artystycznych nieczynny budynek domu towarowego?
- To samo się nasuwało. "Neptun" znajduje się w ważnym punkcie Wrzeszcza, ten gmach każdy kojarzy. Stoi pusty, niewykorzystany. Obok znajduje się inne symboliczne miejsce, także zamknięta już restauracja "Cristal", ale ten budynek jest o wiele mniejszy, nie ma tylu pięter i takiej powierzchni. Poza tym wiele osób ma do dawnych PDT-ów sentymentalny stosunek.
Państwowe Domy Towarowe istniały we wszystkich większych polskich miastach, każdy ma jakąś historię, która się z nimi kojarzy. Jakie ty masz wspomnienia związane z domem towarowym?
- Kiedy byłam w pierwszej klasie z koleżanką i bratem wybraliśmy się tu bez zgody rodziców. Chyba na pierwszym piętrze znajdował się punkt, gdzie można było zrobić zdjęcia legitymacyjne. Do tych fotografii dzieci zawsze się przygotowywało, trzeba było mieć porządną fryzurę, biały kołnierzyk. My postanowiliśmy popełnić szaleństwo i sfotografować się tak, jak staliśmy. Trzymam to zdjęcie do dziś - mam na nim zamknięte oczy.
Projekty artystyczne, które tu zobaczymy nawiązywać będą do historii domów towarowych?
- Niektóre oczywiście tak. Barbara Piórkowska podczas happeningu poetyckiego wysłuchiwać będzie wspomnień o PDT-ach. Historie będzie nagrywać lub spisywać a następnie stworzy z nich tekst. Artysta o pseudonimie Denis w witrynie budynku pokaże znaki graficzne i hasła, nawiązujące do historii tego miejsca. W oknach od strony Grunwaldzkiej wyświetlane będą zdjęcia Alicji Karskiej i Aleksandry Went, które fotografowały w całej Europeie odchodzące już w przeszłość witryny damskich i męskich zakładów fryzjerskich. Do upływu czasu - a czas właśnie jest tematem tegorocznej Grassomanii - nawiązywać będzie też "Antykalendarz" Patrycji Orzechowskiej. Artystka robiła zdjęcia w opuszczonych biurach, zwracając uwagę na wiszące w nich, pozbawione swej funkcji kalendarze.
Grass nie pojawi się tym razem w Gdańsku w trakcie festiwalu. Wie o tym, że taka impreza się odbywa?
- Bardzo mu się ta inicjatywa podoba. Choć pisarza nie będzie w Gdańsku, w pewnym sensie pojawi się w różnych punktach miasta - w Gdańsku Głównym, Oliwie, we Wrzeszczu. A to za sprawą performace'u Pawła Paulusa Mazura, "Widziano Güntera w mieście"
Wstęp na festiwal jest wolny - biletem jest ulotka, którą można będzie otrzymać przed wejściem do domu towarowego. Ulotki będą również dostępne w siedzibie galerii przy ul. Piwnej 27/29 oraz w Gdańskiej Galerii Güntera Grassa (róg Grobli i Szerokiej).
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień









