Taniec na rurze. Studenci nie zrozumieli performance?
23.03.2010
aktualizacja: 2010-03-24 00:39
Studenci ASP, oburzeni performance który odbył się podczas pierwszych urodzin Gdańskiej Galerii Miejskiej, zabrali z wystawy swoje prace. - Jestem zszokowana ich reakcją - mówi dyrektor galerii.
ZOBACZ TAKŻE
- Koniec świata w Stoczni Gdańskiej [ZOBACZ TELEDYSK] (11-03-12, 12:17)
- Złoty pokój i różaniec przeora Kordeckiego (04-05-10, 20:00)
- Utalentowani gdańscy finaliści Artystycznej Podróży (28-04-10, 20:38)
- Nowy Testament w grafikach Daniela Chodowieckiego (26-04-10, 21:00)
- Nowe muralesy. Tęsknię i czekam, czyli idąc za słowem (06-04-10, 15:03)
- Zrobimy w Gdańsku małą Wenecję (19-03-10, 18:15)
- Otworzyć się na sztukę (17-03-09, 11:10)
SERWISY
SONDAŻ
Gdańska Galeria Miejska powstała rok temu, jej częścią jest Gdańska Galeria Güntera Grassa, gdzie w nocy z soboty na niedzielę odbywała się impreza z okazji pierwszych urodzin tej instytucji. W galerii grassowskiej prezentowane są prace zarówno noblisty jak i młodych, trójmiejskich artystów. W ubiegłym tygodniu rozpoczęła się tam wystawa grafik studentów gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych z pracowni prof. Aliny Jackiewicz - Kaczmarek.
Po urodzinowym koncercie zespołu Gypsy Pill studenci zabrali swoje prace i przerwali wystawę. Oburzył ich performance, który miał tam miejsce. Przygotował go Maciej Szupica (gdański artysta multimedialny, który również prowadzi zajęcia na ASP), jego częścią było zniszczenie kopii pracy Güntera Grassa i występy tancerki na rurze (w tej roli wystąpiła również studentka akademii). Na widzów sypały się sztuczne banknoty, a w powietrze strzelały zabawkowe pistolety. Na imprezę przyjść mógł każdy.
- To był performance, zaplanowana z góry akcja artystyczna - opowiada Maciej Szupica z zespołu Gypsy Pill. - Zabawa oparta od samego początku na mistyfikacji, gra konwencją. "Grafika Grassa", która uległa uszkodzeniu to było przecież ksero, a "dziewczyna tańcząca na rurze" to moja studentka, która ma wielki talent do działań performatywnych. Wszyscy obecni na imprezie znakomicie się bawili i mieli świadomość, jaki charakter mają nasze poczynania. Jeśli ktoś odebrał je jako atak na dzieła sztuki, świadczy to niestety tylko i wyłącznie o braku wiedzy na temat działań artystycznych o charakterze happeningowym.
Gipsy Pill to formacja składająca się z gdańskich artystów (w jej składzie obok Macieja Szupicy występuje m.in. Maciej Salamon z grupy artystycznej Krecha), która specjalizuje się w występach na pograniczu koncertu, setu dj-skiego i happeningu. Jej działanie oparte jest na wykorzystywaniu konwencji znanych kulturze od lat i przedstawianiu ich w zupełnie nowym, przewrotnym kontekście - taki charakter ma np. celowo kiczowaty, cygański wizerunek całego projektu.
- Trzech studentów biorących udział w wystawie "Grafika warsztatowa" pojawiło się w galerii w poniedziałek wraz z pracownikami pedagogicznymi gdańskiej ASP - mówi Iwona Bigos, dyrektor Gdańskiej Galerii Miejskiej. - Młodzież była nastawiona bardzo bojowo, podsumowała naszą działalność w niewybrednych słowach. Nie chcieli dyskutować, zabrali swoje prace. Grozili nam też konsekwencjami.
Na czas trwania wystawy prace studentów ASP i oryginalne rysunki Guntera Grassa zostały zdjęte ze ścian i schowane w bezpiecznym miejscu. - Trafiły tam, bo baliśmy się, że mogą zostać uszkodzone w trakcie koncertu - tłumaczy Iwona Bigos. - Informowaliśmy wcześniej na naszej stronie internetowej, że w związku z imprezą nie będzie można oglądać wystawy. Przesłaliśmy tę informację również do mediów. Podczas wernisażu wystawy "Grafika warsztatowa" zaprosiliśmy studentów na nasze urodziny.
Dyrektor Gdańskiej Galerii Miejskiej wczoraj rozmawiała na ten temat z władzami gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych.
- Było nieporozumienie, ale sprawa została wyjaśniona - uważa prorektor ASP, prof. Piotr Józefowicz. - Jedyne zastrzeżenia, które mamy, dotyczą tego, że studenci nie zostali odpowiednio poinformowani o tym, że ze względu na bezpieczeństwo ich prace zostaną czasowo zdjęte. Nie rozumiem zarzutów studentów, co do charakteru imprezy, to nie oni decydują jaką działalność prowadzi galerii.
Podczas urodzin Gdańskiej Galerii Miejskiej interweniowała również policja.
- Funkcjonariusze zjawili się na miejscu po zawiadomieniu od sąsiadów o hałasach dobiegających z galerii - mówi podkom. Beata Domitrz z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Policjanci rozmawiali z osobami z galerii oraz mieszkańcami, którzy zgodzili się, że koncert może trwać do godz. 24. Więcej interwencji w tym miejscu nie było. - Jestem zszokowana reakcją studentów - mówi Iwona Bigos. - Jest to może jednak dobry pretekst do podjęcia dyskusji o wolności w sztuce.
Do biura prezydenta Gdańska dotarł we wtorek mail od studentów opisujący wydarzenia w galerii.
- Po pierwsze zdenerwowało nas to, że ktoś zdjął nasze prace bez konsultacji, a nawet bez zawiadomienia - mówi Joanna Budzyńska, jedna z inicjatorek protestu. - Profesor Jackiewicz-Kaczmarek chciała pokazać w piątek wystawę innym pracownikom uczelni, ale zastali pustą galerię. Kroplą, która przepełniła czarę był sobotni performance w galerii, który nas zszokował. Tam gdzie dziewczyna udaje prostytutkę, tańcząc na rurze, dla nas zaczyna się kultura śmierci. - Z "Gazetą Wyborczą" nie będę rozmawiać - dodała druga z protestujących, Agnieszka Borowska.
W akcji nie brali udziału wszyscy studenci, pokazujący swoje prace na wystawie. Część z nich jest oburzona tą formą protestu i jego powodem. Jako inicjatora akcji protestacyjnej wskazują Michała Wójcika, asystenta w katedrze prof. Jackiewicz-Kaczmarek. - Nie będę komentował tej sprawy na łamach Gazety - powiedział nam Michał Wójcik.
Gdańska Galeria Miejska oprócz wystaw organizuje również regularnie performance, koncerty, wykłady i spotkania z artystami. Jej działalność finansowana jest z miejskich funduszy. ASP i Gdańska Galeria Miejska zamierzają nadal kontynuować współpracę.
Po urodzinowym koncercie zespołu Gypsy Pill studenci zabrali swoje prace i przerwali wystawę. Oburzył ich performance, który miał tam miejsce. Przygotował go Maciej Szupica (gdański artysta multimedialny, który również prowadzi zajęcia na ASP), jego częścią było zniszczenie kopii pracy Güntera Grassa i występy tancerki na rurze (w tej roli wystąpiła również studentka akademii). Na widzów sypały się sztuczne banknoty, a w powietrze strzelały zabawkowe pistolety. Na imprezę przyjść mógł każdy.
- To był performance, zaplanowana z góry akcja artystyczna - opowiada Maciej Szupica z zespołu Gypsy Pill. - Zabawa oparta od samego początku na mistyfikacji, gra konwencją. "Grafika Grassa", która uległa uszkodzeniu to było przecież ksero, a "dziewczyna tańcząca na rurze" to moja studentka, która ma wielki talent do działań performatywnych. Wszyscy obecni na imprezie znakomicie się bawili i mieli świadomość, jaki charakter mają nasze poczynania. Jeśli ktoś odebrał je jako atak na dzieła sztuki, świadczy to niestety tylko i wyłącznie o braku wiedzy na temat działań artystycznych o charakterze happeningowym.
Gipsy Pill to formacja składająca się z gdańskich artystów (w jej składzie obok Macieja Szupicy występuje m.in. Maciej Salamon z grupy artystycznej Krecha), która specjalizuje się w występach na pograniczu koncertu, setu dj-skiego i happeningu. Jej działanie oparte jest na wykorzystywaniu konwencji znanych kulturze od lat i przedstawianiu ich w zupełnie nowym, przewrotnym kontekście - taki charakter ma np. celowo kiczowaty, cygański wizerunek całego projektu.
- Trzech studentów biorących udział w wystawie "Grafika warsztatowa" pojawiło się w galerii w poniedziałek wraz z pracownikami pedagogicznymi gdańskiej ASP - mówi Iwona Bigos, dyrektor Gdańskiej Galerii Miejskiej. - Młodzież była nastawiona bardzo bojowo, podsumowała naszą działalność w niewybrednych słowach. Nie chcieli dyskutować, zabrali swoje prace. Grozili nam też konsekwencjami.
Na czas trwania wystawy prace studentów ASP i oryginalne rysunki Guntera Grassa zostały zdjęte ze ścian i schowane w bezpiecznym miejscu. - Trafiły tam, bo baliśmy się, że mogą zostać uszkodzone w trakcie koncertu - tłumaczy Iwona Bigos. - Informowaliśmy wcześniej na naszej stronie internetowej, że w związku z imprezą nie będzie można oglądać wystawy. Przesłaliśmy tę informację również do mediów. Podczas wernisażu wystawy "Grafika warsztatowa" zaprosiliśmy studentów na nasze urodziny.
Dyrektor Gdańskiej Galerii Miejskiej wczoraj rozmawiała na ten temat z władzami gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych.
- Było nieporozumienie, ale sprawa została wyjaśniona - uważa prorektor ASP, prof. Piotr Józefowicz. - Jedyne zastrzeżenia, które mamy, dotyczą tego, że studenci nie zostali odpowiednio poinformowani o tym, że ze względu na bezpieczeństwo ich prace zostaną czasowo zdjęte. Nie rozumiem zarzutów studentów, co do charakteru imprezy, to nie oni decydują jaką działalność prowadzi galerii.
Podczas urodzin Gdańskiej Galerii Miejskiej interweniowała również policja.
- Funkcjonariusze zjawili się na miejscu po zawiadomieniu od sąsiadów o hałasach dobiegających z galerii - mówi podkom. Beata Domitrz z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Policjanci rozmawiali z osobami z galerii oraz mieszkańcami, którzy zgodzili się, że koncert może trwać do godz. 24. Więcej interwencji w tym miejscu nie było. - Jestem zszokowana reakcją studentów - mówi Iwona Bigos. - Jest to może jednak dobry pretekst do podjęcia dyskusji o wolności w sztuce.
Do biura prezydenta Gdańska dotarł we wtorek mail od studentów opisujący wydarzenia w galerii.
- Po pierwsze zdenerwowało nas to, że ktoś zdjął nasze prace bez konsultacji, a nawet bez zawiadomienia - mówi Joanna Budzyńska, jedna z inicjatorek protestu. - Profesor Jackiewicz-Kaczmarek chciała pokazać w piątek wystawę innym pracownikom uczelni, ale zastali pustą galerię. Kroplą, która przepełniła czarę był sobotni performance w galerii, który nas zszokował. Tam gdzie dziewczyna udaje prostytutkę, tańcząc na rurze, dla nas zaczyna się kultura śmierci. - Z "Gazetą Wyborczą" nie będę rozmawiać - dodała druga z protestujących, Agnieszka Borowska.
W akcji nie brali udziału wszyscy studenci, pokazujący swoje prace na wystawie. Część z nich jest oburzona tą formą protestu i jego powodem. Jako inicjatora akcji protestacyjnej wskazują Michała Wójcika, asystenta w katedrze prof. Jackiewicz-Kaczmarek. - Nie będę komentował tej sprawy na łamach Gazety - powiedział nam Michał Wójcik.
Gdańska Galeria Miejska oprócz wystaw organizuje również regularnie performance, koncerty, wykłady i spotkania z artystami. Jej działalność finansowana jest z miejskich funduszy. ASP i Gdańska Galeria Miejska zamierzają nadal kontynuować współpracę.
Polecamy - Ratujmy dom z gołą babą i inne rzeźby
- 63 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Taniec na rurze. Studenci nie zrozumieli perfor...
pawelo04
23.03.10, 19:24
No no studenci ASP bardziej purytańscy od królowej brytyjskiej. Kto by pomyslał.. raczej wygląda mi to na brywatną wojenkę i osobiste porachunki. »
-
Na Wzor i podobienstwo Boga tanczaca studentka
ciesiol
24.03.10, 04:38
pieknie, ale przeczytalem kilka wynurzen i ... "Rejs" to juz subtelna delikatna metafora ludu prywislanskiego kraju. Rozpacz, glupotra a moze po prostu efekt edukacji i kultury buraka »
-
Taniec na rurze. Studenci nie zrozumieli perfor...
antropoid
24.03.10, 11:59
No to niezłe elity się w Polsce kształci. A może ci oburzeni purytanie byli zTorunia ? »
Najczęściej czytane24 htydzień







