Zachwycić się abstrakcją
05.02.2010
aktualizacja: 2010-02-05 15:27
- Wielu ludzi, widząc abstrakcyjny obraz, myśli: ja też umiałbym tak namalować - o tym, że nie należy bać się tego nurtu w sztuce, przekonuje Grażyna Szcześniak, komisarz wystawy "W stulecie abstrakcji".
ZOBACZ TAKŻE
- Świadomy sen na polaroidzie (17-03-10, 17:20)
- Niebezpieczeństwo nie mija (15-03-10, 18:06)
- Kryjówka w Wyspie (08-03-10, 15:37)
- Kobiece sanktuarium. Wystawa w Nadbałtyckim Centrum Kultury (16-02-10, 20:00)
- Wystawa w Sfinksie. Różowa dziura nad morzem (08-02-10, 18:26)
Ponad 120 dzieł można zobaczyć na wystawie "W stulecie abstrakcji" w Pałacu Opatów w Oliwie - Oddziale Sztuki Nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku. Znalazły się wśród nich prace twórców tego nurtu, Wassily'a Kandinsky'ego i Josepha Lacasse'a oraz artystów polskich. Wszystkie prezentowane obrazy pochodzą ze zbiorów pracowni malarstwa współczesnego Muzeum Narodowego w Gdańsku.
Rozmowa z Grażyną Szcześniak
Dorota Karaś: Dlaczego tak nieufnie podchodzimy do abstrakcji?
Grażyna Szcześniak, komisarz wystawy: Zauważyłam dwie postawy wśród osób negujących abstrakcję. Są ludzie, którzy twierdzą, że nie znają się na tego typu sztuce, nie rozumieją jej i nie będą się na jej temat wypowiadali. Takie stanowisko jest dla mnie do przyjęcia. Najbardziej denerwuje mnie, gdy ktoś deprecjonuje abstrakcję, wypowiada się o niej w sposób szydzący i ironiczny. Aż człowieka coś wówczas boli w środku. To niestety efekt braku wiedzy, konsekwencja nieodpowiedniego wychowania plastycznego w szkołach. Dobry nauczyciel pójdzie z uczniami na wystawę, zachęci do jej obejrzenia, i przy okazji wytłumaczy, o co chodzi. Ale są też tacy, którzy przyprowadzają młodzież i negatywnie komentują prace abstrakcyjne. A przecież jeśli tych młodych ludzi nie uprzedzi się do tego nurtu, to przyjmą go jako zjawisko naturalne. W końcu abstrakcja nie jest dziś już żadną awangardą, sztuka ciągle idzie do przodu.
Pani od zawsze rozumiała abstrakcję?
W szkole podstawowej trochę rysowałam, ale nikt mnie nie nauczył patrzenia na abstrakcję. Tworzyłam wówczas takie ironiczne, szydercze kompozycje abstrakcyjne składające się z kilku kresek czy plam. Zrozumiałam ten nurt w liceum, gdy trochę na ten temat poczytałam. Przyszła duma z tego, że potrafię rozpoznać obraz konkretnego twórcy. Potem był ważny moment, już w trakcie pracy w muzeum, gdy po śmierci Henryka Stażewskiego otrzymaliśmy depozyt jego dzieł. Trzeba było zrobić opisy, założyć karty katalogowe. Rozłożyłam jego prace w różnych miejscach pokoju, pracowałam nad nimi, więc celowo ich nie chowałam. Po pewnym czasie stwierdziłam, że je lubię, dostrzegam ich harmonię. Duże wrażenie zrobiły też na mnie szkice Stażewskiego do jego, zdawałoby się, prostych obrazów. Zrozumiałam wtedy, jak wypracowana, wyważona jest kompozycja czy kolor w jego dziełach.
Co może się podobać w abstrakcji?
Mnie abstrakcja zachwyca bezpośredniością wyrazu. Nie przywołuje form znanych z rzeczywistości, ale mówi w wprost o tym, co twórca czuje. Tak się dzieje w nurcie abstrakcji ekspresyjnej, subiektywnej, "gorącej". Jest też abstrakcja geometryczna, spekulatywna, wyrażająca harmonię świata.
Kiedyś oprowadzałam młodzież po galerii stałej naszego oddziału, w której prezentujemy współczesne malarstwo. Miała ona wówczas inny układ. Kończyła się właśnie zbiorem prac abstrakcji geometrycznej. Kiedy wchodziło się do tych sal, czuło się harmonię, spokój i równowagę. Można było niejako odpocząć psychicznie. I nie ważna była wiedza na temat poszczególnych twórców, ich programów. Ważny był spontaniczny, intuicyjny odbiór tej części ekspozycji. Artystom tam prezentowanym chodziło o różne sprawy, ale operowali wspólnym językiem. To się czuło.
Jakie, poza rocznicowymi, były powody zorganizowania wystawy malarstwa abstrakcyjnego?
Chcieliśmy przywrócić społeczeństwu abstrakcję. Mam nadzieję, że wystawa pomoże zmienić patrzenie na ten nurt w sztuce. Wielu ludzi, widząc abstrakcyjny obraz, myśli: ja też umiałbym tak namalować. Albo: zrobiłbym to lepiej. To nieprawda - bardzo trudno namalować czy nawet skopiować dobry abstrakcyjny obraz. Specjaliści łatwo odróżnią przemyślane dzieło, które jest wyrazem kultury artystycznej twórcy, od zwykłego bohomazu. Ale prawdą jest też, że abstrakcja dała możliwość schronienia artystom, którzy nie posiedli wielkiego talentu. Niedobry obraz realistyczny od razu łatwo poznać po złych proporcjach, braku wyczucia koloru, z abstrakcją jest trudniej.
Magnesem przyciągającym do obejrzenia wystawy będzie pewnie dla wielu gwasz Kandinsky'ego. W jaki sposób znalazł się w zbiorach muzeum?
To tak zwany "depozyt Francuzów". W latach 60. jedna z gdańskich szkół, "tysiąclatek" została obdarowana przez francuskie Stowarzyszenie Obrony Granic na Odrze i Nysie pracami znanych artystów. Wśród nich znalazł się i Kandinsky. Po tej akcji w polskiej prasie przetoczyła się burzliwa kampania; najpierw chwalono pomysł, po czym odezwały się oburzone głosy czytelników broniących polskich dzieci przed deprawacją "wynaturzonej" sztuki. Oczywiście hojność strony francuskiej się urwała i więcej dzieł, wśród których miał też być i Picasso, do Gdańska nie dotarło. Natomiast prace przekazano muzeum w depozyt.
Dlaczego to właśnie "Akwarelę abstrakcyjną" Kandinsky'ego z 1910 roku uważa się za pierwszą pracę z tego nurtu?
To były czasy, gdy do abstrakcji dochodziło wielu twórców, niezależnie od siebie. Zmiany w sztuce wisiały w powietrzu. A Kandinsky w sposób najbardziej radykalny sformułował konieczność oderwania się w malarstwie od rzeczywistości wizualnej, bardzo stanowczo stwierdził, że "przedmioty szkodzą memu malarstwu". To dlatego historia sztuki przypisała mu pierwszeństwo.
"W stulecie abstrakcji. Wystawa ze zbiorów malarstwa Muzeum Narodowego w Gdańsku", Oddział Sztuki Nowoczesnej - Pałac Opatów, ul. Cystersów 18, Gdańsk-Oliwa. Wystawa czynna wt.-pt. w godz. 9-16, sob.-niedz. w godz.10-17, do 6 kwietnia. Bilety: normalny - 10 zł, ulgowy - 6 zł, rodzinny - 18 zł.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




