- Pomysł, by zawiesić mój lightbox na fasadzie budynku dawnej łaźni miejskiej w Nowym Porcie, wyszedł od CSW Łaźnia. Na początku myśleliśmy o innych miejscach, takich jak skłot albo pracownie artystów, albo byłe tereny Stoczni Gdańskiej - opowiada Mireia Sallares. - Hasło "Savoir que j'existais, voila !" wzięło się z życia Zahii, algierskiej kobiety, którą poznałam w Walencji, we Francji. Zahia była właścicielką objazdowej pizzerii, która przez prawie 30 lat stała w tym samym miejscu w sercu miasta. Kiedy ją spotkałam, nowe miejskie prawo nakazywało zabrać jej wóz z centrum Walencji. Zahia całą tę sytuację podsumowała właśnie tym zdaniem: "Wiem, że istniałam - to najważniejsze!". Jest to więc historia nie tylko o życiu pojedynczego człowieka, ale i o kontroli publicznej przestrzeni, o przeobrażaniu się miasta.
Przeobraża się również łaźnia w Nowym Porcie. Jej budynek, identyczny z tym przy ul. Jaskółczej na Dolnym Mieście, gdzie swą siedzibę ma Centrum Sztuki Współczesnej, za rok stanie się oddziałem CSW. W tej chwili trwa tam remont. A takie właśnie miejsca - zmieniające się, tymczasowe, czasem działające na granicy prawa, czasem będące w stanie upadku, znajdują się w centrum zainteresowania Sallares. Lightbox z napisem "Savoir que j'existais, voila!", traktowany jako wędrująca rzeźba, umieściła już m.in. na placu w centrum miasta Olot w Katalonii w Hiszpanii czy w skłocie przy Calle Marina w Barcelonie. Za każdym razem artystka fotografuje efekty swej akcji, a nowe zdjęcia dołącza do wciąż rozwijającego się cyklu prezentowanego później w galeriach.
- Jestem pewna, że budynek taki jak dawna łaźnia w Nowym Porcie budzi wiele emocji, także tych kojarzących się z ciałem, wodą, tym co jest czyste, a co brudne. Miejsce to przechodzi właśnie transformację, zmienia się w centrum sztuki, ale jego historia i znaczenie zawsze będzie oddziaływać na panującą tam atmosferę - uważa Sallares.
O to, czym dla mieszkańców dzielnicy jest ten budynek, Hiszpanka zapyta ich sama podczas dzisiejszej akcji.
- Interesuje mnie to, co czują w związku z przyszłością tego miejsca, jak dużo wiedzą o tym, co się tu zmienia, czy obawiają się tych zmian, czy też są na nie otwarci, czy brakuje im tu publicznej łaźni - wylicza Sallares. - Każde miejsce i miasto ma swoje specyficzne problemy, ale też jest bardzo podobne do innych. Zawsze uważałam, że historie życia innych ludzi są także naszymi własnymi historiami. To lustra, w których znajdujemy siebie. Oto dlaczego zdanie wypowiedziane przez 60-letnią algierską kobietę z południa Francji może podróżować do Danii, Hiszpanii czy Polski i wciąż być pełnym znaczeń, odwołując się do tego samego poczucia utraty czegoś, co mieliśmy przez wiele lat.
Czwartek, Nowy Port, budynek dawnej łaźni miejskiej, godz. 17 - odsłonięcie lightboksu "Savoir que j'existais, voila! / Wiem, że istniałam - to najważniejsze!" i spotkanie artystki z mieszkańcami dzielnicy
Piątek, CSW Łaźnia, Gdańsk, ul. Jaskółcza 1, godz. 18 wykład "Społeczny - intymny - społeczny" - Moritz Neumüller rozmawia z Mireią Sallares na temat jej twórczości. Godz. 19.30 - wernisaż jej wystawy "To Have & To Lose / Mieć i stracić", wstęp wolny
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto