Polskie filmy nie są dla nas. Zmieńcie to!

Katarzyna Fryc
02.11.2010 aktualizacja: 2010-11-03 11:02
A A A Drukuj
Leszek Kopeć, dyrektor FPFF w Gdyni fot. Dominik Sadowski / AG
- Na obcojęzycznym filmie czytam napisy i wiem, o co chodzi. Polskie kino, pozbawione napisów, jest dla nas niedostępne - skarżą się inwalidzi słuchu, którzy czują się dyskryminowani. Dyrekcja gdyńskiego festiwalu filmowego chce im pomóc.
- Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam w kinie na polskim filmie - mówi Magdalena Wawrzyniak, która od lat ma problemy ze słuchem i nosi aparat słuchowy. - Na zagranicznych filmach musi mi wystarczyć czytanie napisów z listą dialogową. O odbiorze dźwięków nie ma mowy, bo żadne kino w Trójmieście ani w Polsce nie ma systemu wspomagania odbioru dla niedosłyszących. Najgorzej jest na polskich filmach. Nie mają napisów, więc niczego nie rozumiem - skarży się.

Osób z podobnym problemem: głuchych i niedosłyszących tylko na Pomorzu jest co najmniej pięć tysięcy. - Też często słyszę pytania, czemu nikt w kinie nie myśli o naszych potrzebach - przyznaje Elżbieta Gurska ze stowarzyszenia Effetha, które skupia osoby głuche i słabo słyszące.

Dlaczego nasze kina nie są przyjazne inwalidom słuchu?

Marta Czartoryska, rzecznik sieci Multikino: - My nastawiamy się na masowego odbiorcę. Systemy wspomagania słuchu to raczej rozwiązanie dla mniejszych kin - uważa. Dodaje, że jeśli dystrybutorzy polskich filmów zapewnią im kopie z napisami, to chętnie je pokażą i wypromują jako projekcje dla niesłyszących.

Przed laty w gdyńskim Multikinie przy okazji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych odbywały się specjalne pokazy dla niepełnosprawnych. Niewidomi mieli projekcje z audiodeskrypcją (odbierany przez słuchawki dodatkowy opis akcji na ekranie), a niesłyszący - pokazy z tłumaczeniem na język migowy. - Warto do tego wrócić - uważa Leszek Kopeć, dyrektor FPFF.

Ale to tylko jednorazowe akcje. Co zrobić, by w kinach pojawiły się polskie produkcje z napisami?

Dyrektor Kopeć: - Zrobienie napisów kosztuje co najmniej kilka tysięcy, więc dystrybutorzy się ociągają. Ale jest inny sposób. Zapraszając filmy do udziału w gdyńskim festiwalu, mogę zwrócić się do producentów o przygotowanie jednej kopii z napisami. Muszę mieć tylko sygnały od niesłyszących.

Gdański oddział Polskiego Związku Głuchych, Stowarzyszenie Effetha i Beata Wachowiak-Zwara (pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. niepełnosprawnych) zapowiadają, że wystąpią do dyrekcji FPFF z takim wnioskiem.

Polecamy - Niesłyszący siedzi w domu. Nie dla niego kultura



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy