Polskie filmy nie są dla nas. Zmieńcie to!
02.11.2010
aktualizacja: 2010-11-03 11:02
fot. Dominik Sadowski / AG
- Na obcojęzycznym filmie czytam napisy i wiem, o co chodzi. Polskie kino, pozbawione napisów, jest dla nas niedostępne - skarżą się inwalidzi słuchu, którzy czują się dyskryminowani. Dyrekcja gdyńskiego festiwalu filmowego chce im pomóc.
ZOBACZ TAKŻE
- Remont Powstańców. Mróz był za mocny na chodniki (07-12-10, 07:00)
- Mieszkańcy chcą znaków: Zastawiają nam podwórka (01-12-10, 06:00)
- Osowa płynie. "To wieloletnie zaniedbania" (18-11-10, 19:13)
- Pomóżmy w czwartek Grzegorzowi (16-11-10, 21:47)
- Zapadał zmrok, to siedzieliśmy przy świeczkach (12-11-10, 16:38)
- Gdańsk. Kroczek po kroczku i będzie... parking (10-11-10, 10:00)
- Policja głucha na prośby głuchoniemych (05-11-10, 08:00)
- Urzędnicy w magistratach migają niesłyszącym. A inni? (03-11-10, 17:57)
- Niesłyszący siedzi w domu. Nie dla niego kultura (02-11-10, 07:00)
SERWISY
- Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam w kinie na polskim filmie - mówi Magdalena Wawrzyniak, która od lat ma problemy ze słuchem i nosi aparat słuchowy. - Na zagranicznych filmach musi mi wystarczyć czytanie napisów z listą dialogową. O odbiorze dźwięków nie ma mowy, bo żadne kino w Trójmieście ani w Polsce nie ma systemu wspomagania odbioru dla niedosłyszących. Najgorzej jest na polskich filmach. Nie mają napisów, więc niczego nie rozumiem - skarży się.
Osób z podobnym problemem: głuchych i niedosłyszących tylko na Pomorzu jest co najmniej pięć tysięcy. - Też często słyszę pytania, czemu nikt w kinie nie myśli o naszych potrzebach - przyznaje Elżbieta Gurska ze stowarzyszenia Effetha, które skupia osoby głuche i słabo słyszące.
Dlaczego nasze kina nie są przyjazne inwalidom słuchu?
Marta Czartoryska, rzecznik sieci Multikino: - My nastawiamy się na masowego odbiorcę. Systemy wspomagania słuchu to raczej rozwiązanie dla mniejszych kin - uważa. Dodaje, że jeśli dystrybutorzy polskich filmów zapewnią im kopie z napisami, to chętnie je pokażą i wypromują jako projekcje dla niesłyszących.
Przed laty w gdyńskim Multikinie przy okazji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych odbywały się specjalne pokazy dla niepełnosprawnych. Niewidomi mieli projekcje z audiodeskrypcją (odbierany przez słuchawki dodatkowy opis akcji na ekranie), a niesłyszący - pokazy z tłumaczeniem na język migowy. - Warto do tego wrócić - uważa Leszek Kopeć, dyrektor FPFF.
Ale to tylko jednorazowe akcje. Co zrobić, by w kinach pojawiły się polskie produkcje z napisami?
Dyrektor Kopeć: - Zrobienie napisów kosztuje co najmniej kilka tysięcy, więc dystrybutorzy się ociągają. Ale jest inny sposób. Zapraszając filmy do udziału w gdyńskim festiwalu, mogę zwrócić się do producentów o przygotowanie jednej kopii z napisami. Muszę mieć tylko sygnały od niesłyszących.
Gdański oddział Polskiego Związku Głuchych, Stowarzyszenie Effetha i Beata Wachowiak-Zwara (pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. niepełnosprawnych) zapowiadają, że wystąpią do dyrekcji FPFF z takim wnioskiem.
Osób z podobnym problemem: głuchych i niedosłyszących tylko na Pomorzu jest co najmniej pięć tysięcy. - Też często słyszę pytania, czemu nikt w kinie nie myśli o naszych potrzebach - przyznaje Elżbieta Gurska ze stowarzyszenia Effetha, które skupia osoby głuche i słabo słyszące.
Dlaczego nasze kina nie są przyjazne inwalidom słuchu?
Marta Czartoryska, rzecznik sieci Multikino: - My nastawiamy się na masowego odbiorcę. Systemy wspomagania słuchu to raczej rozwiązanie dla mniejszych kin - uważa. Dodaje, że jeśli dystrybutorzy polskich filmów zapewnią im kopie z napisami, to chętnie je pokażą i wypromują jako projekcje dla niesłyszących.
Przed laty w gdyńskim Multikinie przy okazji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych odbywały się specjalne pokazy dla niepełnosprawnych. Niewidomi mieli projekcje z audiodeskrypcją (odbierany przez słuchawki dodatkowy opis akcji na ekranie), a niesłyszący - pokazy z tłumaczeniem na język migowy. - Warto do tego wrócić - uważa Leszek Kopeć, dyrektor FPFF.
Ale to tylko jednorazowe akcje. Co zrobić, by w kinach pojawiły się polskie produkcje z napisami?
Dyrektor Kopeć: - Zrobienie napisów kosztuje co najmniej kilka tysięcy, więc dystrybutorzy się ociągają. Ale jest inny sposób. Zapraszając filmy do udziału w gdyńskim festiwalu, mogę zwrócić się do producentów o przygotowanie jednej kopii z napisami. Muszę mieć tylko sygnały od niesłyszących.
Gdański oddział Polskiego Związku Głuchych, Stowarzyszenie Effetha i Beata Wachowiak-Zwara (pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. niepełnosprawnych) zapowiadają, że wystąpią do dyrekcji FPFF z takim wnioskiem.
Polecamy - Niesłyszący siedzi w domu. Nie dla niego kultura
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




