O Orłowo trzeba zadbać

Waldemar Chyliński - mieszkaniec Orłowa, poeta, autor piosenek
21.08.2010 aktualizacja: 2010-08-20 14:35
A A A Drukuj
Przedstawienie Zorba Marcin Marzec
Z wielką uwagą przeczytałem artykuł Sławomira Kitowskiego "W Orłowie i Kolibkach nie wszystko gra" [Moja Gdynia, 14 sierpnia]. Z wielu powodów Orłowo także dla mnie jest jednym z najbardziej magicznych miejsc na ziemi, więc zależy mi, by tę magię móc wzmóc ładem i porządkiem
Generalnie zgadzam się z autorem: musimy o Orłowo dbać i tegoż Orłowa strzec przed wandalami i głupimi pomysłami. Z radością patrzę, jak powoli, choć zbyt wolno, Orłowo do swojej starej, przedwojennej legendy dopisuje nowe, coraz ładniejsze karty. Moim zdaniem dla głośnej i tłumnej rozrywki Gdynia ma wiele lepszych miejsc, niż skrawek brzegu przy klifie. Orłowo, szczególnie to zwane Morskim powinno służyć spacerom, odpoczynkowi i kontemplacji. Położone blisko głównej trójmiejskiej arterii molo, klif i plaża przez cały rok jest idealnym miejscem na tzw. złapanie oddechu dla każdego strudzonego, zalatanego czy przemęczonego.

Pod klifem nie powinno się już niczego rozwijać, planować i budować, by nie naruszać uroku i kameralności tego miejsca, jest już dostatecznie nasączone architekturą. W niedalekiej przyszłości bardzo ważne będzie to, co powstanie na miejscu dawnego "Maxima". To, co zbudują w tym miejscu "ustawi" charakter całego zakątka, aż do rzeki Kaczej. Jak się spieprzy tę przestrzeń, to nie daj Boże

Patrząc na Orłowo, jak na "perełkę" wakacyjno-rekreacyjną, trzeba pamiętać, że jest to także dzielnica mieszkaniowa i jej mieszkańcom należą się takie same prawa, jak wszystkim innym. Prawo do porządku i spokoju także. Są na szczęście na obrzeżach Orłowa jeszcze atrakcyjne tereny.

Teren Kolibek nadaje się idealnie na trójmiejskie, miejskie, rodzinne i sąsiedzkie imprezy. Ta dawna posiadłość cystersów i polskich rodów magnackich położona jest dla każdego na tyle blisko, by nie męczyć dojściem, czy dojazdem, i na tyle daleko, by nikomu nie przeszkadzać. Uważam, że w rekreacyjny charakter tego terenu należy nadal inwestować.

Sprawa przedstawień teatralnych na plaży zawsze jest dobrym pomysłem, z tym że całe to sceniczne oprzyrządowanie nie może zbyt mocno wkraczać w naturę i spokój okolicy. Odwracanie głośników nic nie da, może lepiej je po prostu ściszyć, efekt będzie taki sam.

Jeśli się przyjeżdża nad morze, do Orłowa, gdzie kiedyś Żeromskiemu prosto w okna wiał "Wiatr od morza", a Osieckiej, u Lejmanów na Przebendowskich same pisały się piosenki, i gdzie malarz Suchanek w starym Białym Dworze, w pracowni na strychu dopieszczał bryzy i szkwały na swoich obrazach, to się pewnie bardziej chce wieczorami gapić w siną dal morskiego horyzontu, słuchać krzyku mew i szumu fal, niż zastanawiać się, z jakiej przestrzeni dochodzi zbyt głośne pytanie - być, albo nie być? Jeżeli więc teatr musi być na plaży, a nie na polanie Kolibek, to rzeczywiście niech będzie na granicy z Sopotem, z dojściem przez Kolibki. Najbardziej jednak sensowny, i tu się zgadzam ze Sławomirem Kitowskim, jest pomysł, by teatr osadzić w Gdyni, na końcu bulwaru, przy plaży, z dojściem od Polanki Redłowskiej.

Co do porządku i kultury... Niestety, nie wszyscy umiemy się stosownie do okoliczności zachowywać. Jeszcze długo niektórym trzeba będzie tłumaczyć, że im samym w uporządkowanym i czystym środowisku będzie lepiej. Kiedyś wreszcie to pojmą, ale póki co, myślę, że dobry monitoring pod klifem, na molo i między ulicą Orłowską a Przebendowskich sprawę skutecznie może rozwiązać.

Od jakiegoś czasu, spacerując po parku, który kiedyś nazywano plantami, a dziś Promenadą Królowej Marysieńki potykam się o nieruchomą postać ks. Zawackiego. Nie dość, że odlana w brązie osoba księdza mało jest do niego podobna, to została według mnie ustawiona w miejscu najgorszym z możliwych. Mam wiele ciepłych wspomnień związanych z ks. Zawackim, bo nie tylko udzielił mi ślubu z Asią, ale też ochrzcił naszego syna. I choć z moją teściową często "miał na pieńku", to jednak Asię zawsze traktował po ojcowsku, z wielką troską i sympatią. Dlatego cieszy mnie upamiętnienie tej pięknej postaci. Nie jestem jednak przekonany, że miejsce na tę pamięć wybrano właściwe.

Na tak stojący pomnik księdza po prostu się wpada, bo ustawiono go wbrew ruchowi prawostronnemu, nie mówiąc już o tym, że "nieruchomość" kroczącej postaci nijak nie pasuje do otoczenia. Moim zdaniem coś tu nie gra. Swoją drogą, mieszkałem przy plantach wiele lat i nigdy ks. Zawackiego tam nie widziałem. Chyba lepszym miejscem dla pamięci o księdzu byłby plac przy orłowskim kościele, schody przy Domku Młynarza lub plac Górnośląski. Ta ostatnia lokalizacja nie tylko pokazałaby, jak ks. Zawacki blisko i intensywnie żył między wiernymi swojej parafii, ale też zmusiłaby władze miasta i okolicznych mieszkańców do większej dbałości o estetykę tego placu. No tak, ale plac Górnośląski, to już inny temat

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów