W Orłowie i Kolibkach nie wszystko gra

Sławomir Kitowski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Orłowa
07.08.2010 aktualizacja: 2010-08-06 16:47
A A A Drukuj
W lecie Gdynia szczyci się mnóstwem imprez i atrakcji, część z nich już tradycyjnie organizowana jest w Orłowie i Kolibkach. Ponieważ odbywają się one w przestrzeni publicznej, pragnę podzielić się kilkoma refleksjami
Owa przestrzeń wspólna nakłada prawa i obowiązki na jej gospodarza, czyli miasto. Jednak prawo nie może działać w jedną stronę - miejsca publiczne służąc mieszkańcom i turystom, wymagają od nich kulturalnego zachowania.

Pięknie urządzone skwery z kwietnikami, oznakowane parkingi, zakazy parkowania w miejscach spacerowych, kosze na śmieci - wszystko to ma sens, jeśli nie brudzimy, nie śmiecimy, nie zachowujemy się przesadnie głośno, itp.

Kulturalnie urządzone miejsca są dla kulturalnych ludzi. Dla nierozumiejących tego pozostają pouczenia lub mandaty. Wiele nam brakuje, jeśli chodzi o kulturę osobistą. Brakuje też konsekwentnej polityki dla miejsc publicznych, na przykład w Orłowie i Kolibkach.

Parkowanie na Orłowskiej. Od kilku miesięcy funkcjonuje bezpłatny, porządny parking urządzony przez miasto. Znaki informują, że dalej w kierunku morza parkowanie jest zabronione, poza kilkoma miejscami. I właśnie dlatego, mimo że jezdnia jest zwężona, że istnieje ryzyko mandatu lub blokady, wiele osób się tam pcha. Najchętniej wjechaliby autem na plażę i trawniki, więc wjeżdżają na chodniki.

Trzeba jednak radykalnych rozwiązań: identyfikatory dla uprawnionych podmiotów i problem rozwiązany. Tymczasem miasto zachowuje się niekonsekwentnie. Być może to wpływ lobbingu właścicieli tawerny i innych grup nacisku. W rezultacie blokowany jest więc na cały dzień samochód straży miejskiej, bo tylko na jego widok reagują kierowcy. Identyfikatory i zakaz parkowania wymusiłyby porządek - tu priorytetem powinien być interes publiczny.

Plaża i przystań rybacka. Do Towarzystwa Przyjaciół Orłowa docierają skargi pod adresem osób przebywających na przystani rybackiej i pijących tam alkohol. Wulgaryzmy i głośne zachowanie dociera także do gości tamtejszej tawerny.

Picie alkoholu na plaży i w pracy jest zabronione, może wystarczy więc interwencja straży miejskiej, której auto stacjonuje 50 m od przystani?

Niedawno doszedł zakaz palenia w miejscach publicznych. Nie jest miło leżeć na piasku wśród petów, a piasek na plaży jest brudny i zaśmiecony. Z pewnością brakuje odpowiedniej liczby koszy na śmieci, nie wspominając o ich estetyce jak z poprzedniej epoki.

Scena Letnia Teatru Miejskiego. Po decyzji o zakazie eksploatacji starych łazienek przy molo miasto podjęło decyzję o zmianie lokalizacji Sceny Letniej. Została usytuowana na granicy Orłowa i Kolibek, na plaży przy ujściu potoku Kolibkowskiego, gdzie prowadzi aleja Kukowskiego, ciągle nieurządzona. Podjęto decyzję niezbyt fortunną, gdyż natychmiast pojawiły się uzasadnione skargi dotyczące dyskomfortu, jaki eksploatacja sceny niesie dla mieszkańców domów oddalonych o 50-100 m. Przecież można to było przewidzieć. Uciążliwe jest nagłośnienie niektórych spektakli, zakłócające wieczorny spokój. Dotyczy to rejonu ulic Świętopełka, Balladyny i Przebendowskich. Być może ograniczenie decybeli i skierowanie głośników w stronę morza mogłoby poprawić sytuację. Prośby o wsparcie kierowane do TPO dotyczą nie tylko hałasu, również chaotycznego parkowania w rejonie, gdzie parkingów nie ma, a ulice są wąskie.

Kolejny problem dotyczy braku estetyki miejsca, gdzie działa Scena Letnia. Dotyczy to reklam i alei Kukowskiego, popularnego traktu spacerowego nad morzem.

Rozumiem, że głównym kryterium lokalizacji Sceny Letniej jest bliskość morza. Jednak najoryginalniejsze kryteria marketingowe nie powinny być stosowane kosztem kultury, szeroko pojętej i ze szkodą dla innych. Dlatego proponuję rozważyć inne lokalizacje w przyszłym sezonie. Pierwszy pomysł to przesunięcie teatru w kierunku południowym o ok. 100 m, co mogłoby rozwiązać część problemów i zachęcić do parkowania w Kolibkach. Korzystniejszym miejscem, z dobrą komunikacją i dużym parkingiem jest plaża na końcu bulwaru, do której prowadzą schody z Polanki Redłowskiej. Ta lokalizacja wymaga uzgodnienia z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, z uwagi na bliskość rezerwatu, i z Urzędem Morskim.

Jeśli jednak i ta lokalizacja będzie niemożliwa, to najlepszym miejscem są Kolibki. Tam można postawić scenę i zaplecze o lepszych parametrach. Dałoby to możliwość pełniejszego "zagospodarowania" Kolibek przez kilka letnich miesięcy.

"Globaltica" w Kolibkach. Muzycznie i ideowo to świetna impreza, z dużym potencjałem. Jest jednak sporo do poprawienia. Skandaliczne, o czym przekonałem się osobiście, było przygotowanie terenu pod względem bezpieczeństwa. Jest bardzo nierówny i przede wszystkim niedoświetlony. Podczas festiwalu po zmroku w jednym z takich "wilczych dołków" skręciłem nogę. Było ciemno, dziura niewidoczna, punkt sanitarny tuż obok, ale w nim tylko dwoje sanitariuszy, którzy na widok spuchniętej jak balon stopy bezradnie rozłożyli ręce. Zaoferowali jedynie wezwanie pogotowia.

Warto zadać pytanie: kto odpowiada za bezpieczeństwo imprezy masowej i za to, że teren jest nieprzygotowany? Właściciel terenu czy organizator?

Projekt zmian w planie zagospodarowania przestrzennego Kolibek, jaki w lipcu br. opiniowało TPO, powinien uwzględniać możliwości organizowania imprez masowych na ich terenie. Wymaga to jednak profesjonalnego przygotowania miejsca. Powinien to być równy teren, odpowiednio oświetlony, z sanitariatami, warunkami do plenerowej gastronomii, drogami ewakuacyjnymi, parkingami itp. Ważne jest usytuowanie sceny - obecnie niezbyt fortunne, bo scena z głośnikami powinna być skierowana na południe. To wiąże się z licznymi skargami mieszkańców Orłowa, do których docierają zbyt głośne dźwięki.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów