Artystyczna złota jesień na Litwie
07.11.2009
aktualizacja: 2009-11-06 14:37
Tadeusz Flisek
Od kilku lat, w połowie października w Druskiennikach odbywa się zbiorowy wernisaż wystaw artystów trójmiejskich. Wśród nich prace gdynian Stanisława Olesiejuka, Mirosława Śledzia i Krzysztofa Opioły
Chodząc od galerii do galerii, Litwini i my - przyjezdni, oglądamy wystawy prac przybyłych artystów. Po ostatniej artyści częstują gości "małym co nieco". Prawie zawsze "daniem dnia" są kabanosy. Litwini bowiem tego specjału nie znają, a bardzo im smakuje. Przy okazji - druskienniczanie nie znają też ani naszego makowca ani sernika, jest więc czym ich ugościć.
Tej jesieni na ścianach druskiennickich sal pojawiły się prace dziewięciorga trójmiejskich autorów. Wśród nich - trzech gdynian.
Trasa "wędrówki" po wystawach wiodła przez całe centrum Druskiennik. Autorem pierwszej gdyńskiej wystawy jest doświadczony, o dużym dorobku artysta Stanisław Olesiejuk. Jego wystawa zajmuje połowę pięknego długiego holu nowoczesnej druskiennickiej Lecznicy. Swoją wystawę artysta zatytułował: Stanisław Olesiejuk - Metafory. Pan Stanisław interesuje się różnymi "tajemnymi" zjawiskami, metaforami, ezoteryką, numerologią, wróżbami i innymi tajemnicami tego świata. W całej jego ekspozycji są prace wykonane gwaszem i są prace wykonane pastelą. Podział technik wykonania związany jest również z podziałem tematyki. I tak: prace wykonane gwaszem nawiązują, wg słów samego autora, do początków twórczości człowieka. - To symbol, ryt, synteza formy i koloru. Struktura skały, ekspresja formy - mówi autor. Jeśli chodzi zaś o pastele, to autor wyjaśnia, że odwołują się one do ezoteryki w kulturze światowej, a ten temat stanowi pasję artysty.
Następną na trasie wernisażowej wędrówki była wystawa prac znanego już w Gdyni, w Polsce i na świecie artysty, przedstawiciela sztuki określanej w świecie pod nazwą "art brut" (sztuka surowa) - Mirosława Śledzia. Pan Mirek swoje prace pokazał w druskiennickim kawiarnio-klubie ŠIRDELE. I mimo że oświetlenie w tym lokalu nie jest najlepsze, a ściany (boazerie) też niezbyt nadają się do wystaw, to panu Mirkowi (zresztą i mnie też) wyjątkowo odpowiada tamtejszy klimacik, taki trochę "bohemowski". Tytuł wystawy - "Zakręt kwadratyzmu", świadczy o tym, że artysta znalazł się na zakręcie w uprawianym przez siebie stylu malarstwa, że zmienił swój dotychczasowy styl malowania. Odszedł od wynalezionego przez siebie kwadryzmu i wpadł po uszy w nowo przez siebie wynaleziony styl - skrętyzm. Co by to nie oznaczało, to na kilkunastu pokazanych przez niego obrazach wiją się i wzajemnie przeplatają różne podłużne i kolorowe kształty i linie. Autor jak zawsze intryguje i prowokuje "oglądaczy" swoich wystaw.
No i jako ostatnią na trasie, w sali Centrum Kształcenia w sanatorium Dainava, wernisażowi goście mieli przyjemność obejrzeć wystawę pt. "Na lądzie i na morzu" autorstwa podopiecznego ŚDS przy ul. gen. Maczka w Gdyni, pana Krzysztofa Opioły. Część pokazanych na wystawie prac to były rysunki wykonane pastelami, a część to precyzyjnie i profesjonalnie wykonane haftowane obrazy. O ile tematyką tych haftów były gównie pejzaże morskie, to rysunki pastelami były formatowo większe i niezwykle urzekające prymitywizmem. Słyszałam rozmowy wśród widzów. W tych rozmowach niektórzy widzowie porównywali prace pana Krzysztofa, z zachowaniem wszelkich proporcji i znaczeń, do niektórych obrazów Utrilla. Mnie zaś nieodparcie niektóre miejskie pejzaże (np. miejski pejzaż z mostem) kojarzyły się z rysunkami Nikifora. Myślę, że oba porównania pan Krzysztof powinien odebrać z satysfakcją.
Nasz wystawowy maraton zakończyliśmy wieczorem składkową kolacją. Cały pobyt urozmaicili nam muzycy kaszubscy: bracia Zenon i Józef Bruniccy, a prace naszych artystów dostarczyła bezinteresownie Agencja Podróży i Turystyki Holidays w Gdańsku.
Następny taki artystyczny wypad do Druskiennik już w połowie maja 2010 r. Zapraszam do udziału, bo lepiej to przeżyć samemu, niż czytać o tym w gazecie.
Tej jesieni na ścianach druskiennickich sal pojawiły się prace dziewięciorga trójmiejskich autorów. Wśród nich - trzech gdynian.
Trasa "wędrówki" po wystawach wiodła przez całe centrum Druskiennik. Autorem pierwszej gdyńskiej wystawy jest doświadczony, o dużym dorobku artysta Stanisław Olesiejuk. Jego wystawa zajmuje połowę pięknego długiego holu nowoczesnej druskiennickiej Lecznicy. Swoją wystawę artysta zatytułował: Stanisław Olesiejuk - Metafory. Pan Stanisław interesuje się różnymi "tajemnymi" zjawiskami, metaforami, ezoteryką, numerologią, wróżbami i innymi tajemnicami tego świata. W całej jego ekspozycji są prace wykonane gwaszem i są prace wykonane pastelą. Podział technik wykonania związany jest również z podziałem tematyki. I tak: prace wykonane gwaszem nawiązują, wg słów samego autora, do początków twórczości człowieka. - To symbol, ryt, synteza formy i koloru. Struktura skały, ekspresja formy - mówi autor. Jeśli chodzi zaś o pastele, to autor wyjaśnia, że odwołują się one do ezoteryki w kulturze światowej, a ten temat stanowi pasję artysty.
Następną na trasie wernisażowej wędrówki była wystawa prac znanego już w Gdyni, w Polsce i na świecie artysty, przedstawiciela sztuki określanej w świecie pod nazwą "art brut" (sztuka surowa) - Mirosława Śledzia. Pan Mirek swoje prace pokazał w druskiennickim kawiarnio-klubie ŠIRDELE. I mimo że oświetlenie w tym lokalu nie jest najlepsze, a ściany (boazerie) też niezbyt nadają się do wystaw, to panu Mirkowi (zresztą i mnie też) wyjątkowo odpowiada tamtejszy klimacik, taki trochę "bohemowski". Tytuł wystawy - "Zakręt kwadratyzmu", świadczy o tym, że artysta znalazł się na zakręcie w uprawianym przez siebie stylu malarstwa, że zmienił swój dotychczasowy styl malowania. Odszedł od wynalezionego przez siebie kwadryzmu i wpadł po uszy w nowo przez siebie wynaleziony styl - skrętyzm. Co by to nie oznaczało, to na kilkunastu pokazanych przez niego obrazach wiją się i wzajemnie przeplatają różne podłużne i kolorowe kształty i linie. Autor jak zawsze intryguje i prowokuje "oglądaczy" swoich wystaw.
No i jako ostatnią na trasie, w sali Centrum Kształcenia w sanatorium Dainava, wernisażowi goście mieli przyjemność obejrzeć wystawę pt. "Na lądzie i na morzu" autorstwa podopiecznego ŚDS przy ul. gen. Maczka w Gdyni, pana Krzysztofa Opioły. Część pokazanych na wystawie prac to były rysunki wykonane pastelami, a część to precyzyjnie i profesjonalnie wykonane haftowane obrazy. O ile tematyką tych haftów były gównie pejzaże morskie, to rysunki pastelami były formatowo większe i niezwykle urzekające prymitywizmem. Słyszałam rozmowy wśród widzów. W tych rozmowach niektórzy widzowie porównywali prace pana Krzysztofa, z zachowaniem wszelkich proporcji i znaczeń, do niektórych obrazów Utrilla. Mnie zaś nieodparcie niektóre miejskie pejzaże (np. miejski pejzaż z mostem) kojarzyły się z rysunkami Nikifora. Myślę, że oba porównania pan Krzysztof powinien odebrać z satysfakcją.
Nasz wystawowy maraton zakończyliśmy wieczorem składkową kolacją. Cały pobyt urozmaicili nam muzycy kaszubscy: bracia Zenon i Józef Bruniccy, a prace naszych artystów dostarczyła bezinteresownie Agencja Podróży i Turystyki Holidays w Gdańsku.
Następny taki artystyczny wypad do Druskiennik już w połowie maja 2010 r. Zapraszam do udziału, bo lepiej to przeżyć samemu, niż czytać o tym w gazecie.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Czas Gdyni: te inwestycje wpłynęły na ...
- Dramat w Słupsku: dwulatek katowany przez ...
- Gdańska wyszukiwarka leków podoba się ...
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Są pieniądze, będzie bezpieczniej w ...
- Trójmiejskie uczelnie mało multimedialne. ...
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Poznaj najniebezpieczniejsze ulice ...
- Życie Lecha Wałęsy: Sharon Stone i świat ...
- "Proszę pokazać torbę". Co może sklepowy ...
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Motorniczowie pamiętajcie, że ciepły ...
- Pół tony holenderskiej trawy w oponach [wideo]


