Płaczące gitary zagrały w Uchu

Mikołaj Służewski, filolog rosyjski, dziennikarz
28.01.2012 aktualizacja: 2012-01-27 16:12
A A A Drukuj
Podczas X-Mass Noize Night - koncertu organizowanego przez grupę Blindead, wystąpił młody i obiecujący zespół God's Own Prototype
Co roku w okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem w gdyńskim klubie Ucho odbywa się X-Mass Noize Night - koncert organizowany przez znaną grupę Blindead, która jako gwiazda wieczoru zaprasza na scenę zaprzyjaźnione zespoły. Ta nasza, cytując filmowego klasyka, "nowa świecka tradycja", wrosła już na stałe w kalendarze trójmiejskich fanów mocnej muzyki rockowej i metalowej.

Jednym z zespołów, które wystąpiły podczas siódmej edycji tej świątecznej imprezy, jest God's Own Prototype, grupa stosunkowo młoda, ale rozpoznawalna już w lokalnym światku. Mimo niezbyt licznych na razie koncertów swoją obecność zdążyła zaznaczyć nagraniem umieszczonym na składance "Gdynia w stereo", wydanej nieco ponad rok temu przez Kwartalnik Artystyczny "Bliza". Wtedy zespół grał jeszcze w składzie trzyosobowym: Ireneusz Klimczak - gitara, Wojciech Lacki - bas i Tomasz Zaborowski - perkusja. Później dołączył do nich Artur Krychowiak, rozszerzając instrumentarium o drugą gitarę elektryczną.

Dobrze, ale kto śpiewa? - zapytacie. Odpowiedź brzmi: nikt. God's Own Prototype wykonują bowiem muzykę całkowicie instrumentalną.

- Przez kawał czasu nie braliśmy pod uwagę grania bez wokalu, dopiero kiedy okazało się, że nie możemy znaleźć wokalisty, który pasowałby do naszej muzyki, pomyśleliśmy, że granie instrumentalnie daje dużo swobody - tłumaczą artyści w wywiadzie opublikowanym na blogu aritual.blogspot.com.

Rzeczywiście, takie podejście otwiera przed muzykami szerokie pole do popisu, jednocześnie stawiając przed nimi wyższe wymagania - muszą zapełnić uzyskaną przestrzeń w sposób wystarczająco interesujący dla słuchacza i dla samych siebie. A jak na razie udaje im się to doskonale. Nieszablonowe kompozycje, skomplikowana warstwa rytmiczna, rozbudowane i dopracowane w każdym szczególe aranżacje, smaczki w postaci niekonwencjonalnego wykorzystania efektów gitarowych - przerost formy nad treścią? Zdecydowanie nie, bo w praktyce wszystko podporządkowane jest klimatowi. Brzmieniowy ciężar i złożoność niesie ze sobą duży ładunek emocjonalny; nie jest to muzyka łatwa w odbiorze, ale na pewno ambitna i głęboko refleksyjna. Tutaj ponownie brak wokalu ma duże znaczenie, ponieważ skoro temat danego utworu nie został jednoznacznie określony przez tekst, każdy słuchacz może interpretować go na swój sposób. Tak też się dzieje, co widać było dobrze na koncercie, gdzie publiczność stała jak zahipnotyzowana; lekko kołysząc się do rytmu, skupiona na dźwiękach, pogrążona w myślach i rozmarzona w melancholijnych harmoniach płaczących gitar. Choć taka forma chwilowej ucieczki od codziennej rzeczywistości i atakującej nas zewsząd popkultury z pewnością nie będzie odpowiadać każdemu - jak wiadomo: de gustibus non est disputandum - to chłopakom z God's Own Prototype nie można odmówić oryginalnego pomysłu na własną muzykę oraz niebanalnych umiejętności instrumentalnych i aranżacyjnych, o czym polecam przekonać się samemu przy najbliższej okazji.

Strona zespołu: www.myspace.com/godsownprototypepl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów