W dzień Wszystkich Świętych zapalmy znicze zapomnianym

Jowita Kiwnik
31.10.2009 aktualizacja: 2009-10-30 21:13
A A A Drukuj
Fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
Na dzisiejszym placu manewrowym dworca PKS w Gdańsku pochowano malarza Aleksandra Gryglewskiego. Przy płocie Politechniki leżą pacjenci szpitala wojskowego rozstrzelani przez Rosjan. Zapalcie Państwo dla nich świeczkę. Nikt inny prawdopodobnie tego nie zrobi
Gdańsk to miasto kilkudziesięciu nieistniejących cmentarzy. Mało kto wie, że plac dworca PKS to dawne cmentarze św. Piotra i Pawła oraz św. Katarzyny, a nekropolie sięgały zbocza Góry Gradowej. 130 lat temu został tu pochowany krakowski malarz Aleksander Gryglewski, który w Gdańsku popełnił samobójstwo. A jak głosi plotka, w poważne kłopoty mógł go wpędzić Jan Matejko.

- Bo Matejko postanowił zakupić kilka cennych antyków, głównie tradycyjnych gdańskich mebli i sprzętów. Krążyły wieści, jakoby Gryglewski poręczył za przyjaciela przed wierzycielami. Ale mistrz zwlekał z zapłatą za niektóre szczególnie kosztowne przedmioty. O pieniądze upomniał się komornik. To i fakt, że rok wcześniej Gryglewskiemu zmarła żona, mogło wpędzić go w depresję. 28 sierpnia 1879 r. rzucił się z okna Ratusza Głównomiejskiego na dziedziniec - opowiada Aleksander Masłowski z Akademii Rzygaczy, zrzeszającej miłośników Gdańska. To tu, w Akademii, pięć lat temu narodził się pomysł, żeby co roku 1 listopada na każdej z zapomnianych nekropolii zapalić choć symboliczną świeczkę. Akcja "Znicz na każdym cmentarzu" zatacza coraz szersze kręgi, a lista nieistniejących nekropolii z kilkunastu pozycji rozrosła się do kilkudziesięciu.

- Ja na pewno pójdę na cmentarz garnizonowy, połączony ze starym cmentarzem Bożego Ciała - dodaje Masłowski. - Tam jest zapomniany już grobowiec rodziny Klawitterów, niegdyś możnych przedsiębiorców, właścicieli stoczni. To zaraz za kościołem, dokładnie za Cmentarzem Nieistniejących Cmentarzy, pod Górą Gradową. Wyróżnia się - to wysoki nagrobek za płotkiem, wokół jest kilka mniejszych. I zapalę znicz przy masowym grobie pacjentów szpitala wojskowego, który mieścił się na Politechnice, rozstrzelanych przez czerwonoarmistów w 1945 r. Mogiła znajduje się przy płocie na terenie PG, naprzeciwko wydziału elektrycznego, mniej więcej na wysokości komina dawnej elektrowni.

Setki nagrobków znajdowały się niegdyś również na sześciu nekropoliach wzdłuż Wielkiej Alei, czyli dzisiejszej al. Zwycięstwa. Zaczęły powstawać w połowie XIX w. Przetrwały obie wojny, po 1945 r. zostały zrównane z ziemią. - Tam na pewno znalazłaby się moja świeczka - mówi o. Jacek Krzysztofowicz, przeor gdańskich dominikanów. - Tu był jeden z cmentarzy, na którym chowani byli wierni z parafii św. Mikołaja. Nie znam konkretnych nazwisk, to byli prości, zwyczajni ludzie. O tyle ważni, że chodzili do naszego kościoła, tu się modlili, tu rodzili i umierali.

Symboliczny znicz można również zapalić dla tych, którzy swojego grobu nie mają. - Na cmentarzu garnizonowym pochowani są legioniści gen. Giełguda, którzy brali udział w wojnach napoleońskich i w 1807 r. przeprowadzali oblężenie Gdańska. - mówi prof. Andrzej Januszajtis, znawca i miłośnik historii miasta. - Niestety, nie wiadomo dokładnie, w którym miejscu leżą. Szkoda. Należałoby pielęgnować pamięć po nich. Swój pomnik mają Niemcy, Rosjanie, powinni mieć Polacy.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów