James Blake na Open'erze: Głos bez ograniczeń [wideo]
04.07.2011
aktualizacja: 2011-07-04 15:45
Entuzjastyczne - to mało powiedziane. Eteryczna, wymagająca skupienia muzyka James Blake spotykała się z taką reakcją, jakby serwował ją sam Paul McCartney. Autora jednego z największych muzycznych niespodzianek ostatnich miesięcy onieśmieliło przyjęcie polskiej publiczności.
ZOBACZ TAKŻE
- Open`erowe hity i kity (04-07-11, 09:00)
- The Wombats na Open'erze: Dobrze tylko przez chwilę (04-07-11, 08:00)
- Open'er Pettera Larssona: Nie jestem tak wysoki, żeby wam zasłonić scenę [wideo] (04-07-11, 07:00)
- Festiwal Open'er zostaje w Gdyni mimo budowy lotniska (07-07-11, 07:00)
- Koniec epatowania nowością na Open'erze (05-07-11, 08:00)
- Alternatywne rzeczywistości (04-07-11, 03:40)
- Chromeo, czy jesteś na dole? (04-07-11, 13:21)
- Kapłanka M.I.A. (04-07-11, 03:27)
- Wszystko się zmienia (04-07-11, 03:06)
- The Strokes na Open'erze: Nieudana partia pac-mana (04-07-11, 03:00)
- Z Norwegiem o Brytanii (04-07-11, 02:53)
- Pamiątkowy mural bez souvenirów (04-07-11, 02:40)
- James Blake: Nawet podczas podróżowania komponuję beaty (04-07-11, 02:30)
- Trzy dni z Open'erem: Gdańsk, czyli tańczyć (03-07-11, 21:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Trzeci dzień na Open'erze: książę przegonił chmury [ZDJĘCIA] (03-07-11, 03:59)
- Ostatni dzień Open'era: tłumy pod każdą sceną [ZDJĘCIA] (04-07-11, 03:34)
SERWISY
Rudowłosemu Anglikowi towarzyszyli na scenie perkusista ("analogowe" talerze i kotły, elektroniczne pady i urywająca głowę centrala) i gitarzysta, obsługujący także generujący znaczącą część dźwięków sampler/mikser. Widziałem zespoły grające na żywo electro czy drum'n'bass, ale składu dubstepowego - jeszcze nigdy. Ci, którzy widzieli w akcji trio Blake'a, a zwłaszcza perkusistę radzącego sobie z najtrudniejszymi układami, rytmicznymi "żabimi skokami" i długimi pauzami, wiedzą, że żywy skład grający ten gatunek jest możliwy.
Większą część tej niezapomnianej godziny wypełniły utwory z debiutu Blake'a (wspaniały finisz w postaci "The Wilhelm Scream"). Największe napięcie towarzyszyło oczywiście wykonaniu "Limit To Your Love", któremu towarzyszyły piski fanek i skandowanie. Cóż, nieco kulawe, ze względu na arytmiczne rozplanowanie tekstu. I aż dziw bierze, że młody Anglik o tak fenomenalnym, głębokim głosie, prezentuje go w pełni wyłącznie w przeróbce utworu Feist, w autorskich utworach ograniczając się do rachitycznego podśpiewywania i samplowania.
Większą część tej niezapomnianej godziny wypełniły utwory z debiutu Blake'a (wspaniały finisz w postaci "The Wilhelm Scream"). Największe napięcie towarzyszyło oczywiście wykonaniu "Limit To Your Love", któremu towarzyszyły piski fanek i skandowanie. Cóż, nieco kulawe, ze względu na arytmiczne rozplanowanie tekstu. I aż dziw bierze, że młody Anglik o tak fenomenalnym, głębokim głosie, prezentuje go w pełni wyłącznie w przeróbce utworu Feist, w autorskich utworach ograniczając się do rachitycznego podśpiewywania i samplowania.
Polecamy - James Blake: Nawet podczas podróżowania komponuję beaty
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy








