The Wombats na Open'erze: Dobrze tylko przez chwilę
04.07.2011
aktualizacja: 2011-07-04 03:11
Koncert The Wombats wzbudził we mnie mieszane odczucia. Od pozytywnego zaskoczenia, po znużenie.
ZOBACZ TAKŻE
- Open`erowe hity i kity (04-07-11, 09:00)
- Open'er Pettera Larssona: Nie jestem tak wysoki, żeby wam zasłonić scenę [wideo] (04-07-11, 07:00)
- Festiwal Open'er zostaje w Gdyni mimo budowy lotniska (07-07-11, 07:00)
- Koniec epatowania nowością na Open'erze (05-07-11, 08:00)
- Chromeo, czy jesteś na dole? (04-07-11, 13:21)
- Kapłanka M.I.A. (04-07-11, 03:27)
- James Blake na Open'erze: Głos bez ograniczeń [wideo] (04-07-11, 03:23)
- Wszystko się zmienia (04-07-11, 03:06)
- The Strokes na Open'erze: Nieudana partia pac-mana (04-07-11, 03:00)
- Z Norwegiem o Brytanii (04-07-11, 02:53)
- Pamiątkowy mural bez souvenirów (04-07-11, 02:40)
- James Blake: Nawet podczas podróżowania komponuję beaty (04-07-11, 02:30)
- Trzy dni z Open'erem: Gdańsk, czyli tańczyć (03-07-11, 21:00)
- Deszcz przez Asteroidy wygoniony (03-07-11, 03:53)
- Mocna kobieta śpiewa pieśni chłopów (03-07-11, 03:45)
GALERIA ZDJĘĆ
- Trzeci dzień na Open'erze: książę przegonił chmury [ZDJĘCIA] (03-07-11, 03:59)
- Ostatni dzień Open'era: tłumy pod każdą sceną [ZDJĘCIA] (04-07-11, 03:34)
SERWISY
Nie ukrywam, że bardzo lubię dwie płyty zespołu z Liverpoolu i byłem bardzo ciekaw ich koncertu na Open'erze. Zagrali tak, jak powinien zagrać zespół, który pierwszy raz przyjeżdża do jakiegoś kraju. Zwłaszcza na festiwal. Żywiołowy, złożony z hitów. Nie zabrakło "Tokyo", "Techno Fan" czy "Moving To New York".
Jeszcze długo przed pierwszym dźwiękiem można było usłyszeć przeraźliwy pisk dziewczyn, które stanowiły większość publiczności w pierwszych rzędach. I ten entuzjazm udzielał się wszystkim. Ale tylko do pewnego momentu. Trudno było nie odnieść wrażenia, że płyt słucha się zdecydowanie lepiej niż koncertu. Z bardzo prostego względu. Po około 45 minutach występu The Wombats wszystko stało się miałkie i nużące. Wrażenie to poprawił nieco końcowy utwór, czyli największy hit zespołu: "Let's Dance To Joy Division".
Jeszcze długo przed pierwszym dźwiękiem można było usłyszeć przeraźliwy pisk dziewczyn, które stanowiły większość publiczności w pierwszych rzędach. I ten entuzjazm udzielał się wszystkim. Ale tylko do pewnego momentu. Trudno było nie odnieść wrażenia, że płyt słucha się zdecydowanie lepiej niż koncertu. Z bardzo prostego względu. Po około 45 minutach występu The Wombats wszystko stało się miałkie i nużące. Wrażenie to poprawił nieco końcowy utwór, czyli największy hit zespołu: "Let's Dance To Joy Division".
Polecamy - Z Norwegiem o Brytanii
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów








