Open'er dobrze zorganizowany
09.07.2009
aktualizacja: 2009-07-10 10:19
Fot. Damian Kramski / AG
Po naszym wtorkowym tekście ostro zaprotestował Alter Art - organizator festiwalu Open'er.
ZOBACZ TAKŻE
- Znamy termin Open'era 2010! (09-10-09, 14:43)
- Open'er Festival najlepszy w Europie. Świat zaskoczony (14-01-10, 12:30)
- Open'er coraz bardziej eklektyczny (11-03-10, 20:15)
- Pearl Jam. Pierwsza gwiazda Open'era 2010 (09-12-09, 21:00)
- Gorillaz Sound System i The Hives na Open'erze (12-02-10, 10:48)
- Co ma wspólnego Polański z Open'erem? Nowa gwiazda (14-01-10, 21:00)
SERWISY
Opisaliśmy relacje czytelników z powrotu z Babich Dołów do dworca w Gdyni. Według nich po zakończeniu koncertu Prodigy o 3.30 tłum ruszył na przystanek autobusów, ale ich nie było, bo miały być blokowane przez wyjeżdżających ze swojego parkingu VIP-ów. Do "Gazety" dzwonili nawet świadkowie użycia gazu przez ochronę.
Do tych informacji ustosunkował się organizator, firma Alter Art.
- Przede wszystkim nie było żadnego gazu. To była plotka, faktem było to, że ktoś zgłosił w autobusie wypuszczenie przez któregoś z pasażerów gazu, pojazd został zatrzymany i sprawdzony przez ochronę, ale alarm się nie potwierdził - wyjaśnia Mikołaj Ziółkowski, szef Alter Artu.
Ziółkowski zaprzecza też, jakoby to auta VIP-ów były przyczyną zablokowania ul. Zielonej.
- VIP-y miały swoje własne busy. To z parkingu mediów wyjechało dużo aut, choć wiemy, że przez megafon podano komunikat, że "VIP-y wyjeżdżają najpierw", co było błędem. Rzeczywiście doszło do chwilowego przyblokowania ul. Zielonej, ale reakcja ochrony była szybka - samochody te zepchnięto na pobocze, by autobusy mogły przejechać. Na miejscu nasi ludzie mierzyli czas od dojścia na przystanek do wejścia do autobusu - w najgorszym przypadku wyniósł on 15 minut. Jak na taką imprezę, to dotychczasowy rekord. Słuchamy uważnie wszelkich komentarzy i każdego roku wyciągamy z nich wnioski.
Do tych informacji ustosunkował się organizator, firma Alter Art.
- Przede wszystkim nie było żadnego gazu. To była plotka, faktem było to, że ktoś zgłosił w autobusie wypuszczenie przez któregoś z pasażerów gazu, pojazd został zatrzymany i sprawdzony przez ochronę, ale alarm się nie potwierdził - wyjaśnia Mikołaj Ziółkowski, szef Alter Artu.
Ziółkowski zaprzecza też, jakoby to auta VIP-ów były przyczyną zablokowania ul. Zielonej.
- VIP-y miały swoje własne busy. To z parkingu mediów wyjechało dużo aut, choć wiemy, że przez megafon podano komunikat, że "VIP-y wyjeżdżają najpierw", co było błędem. Rzeczywiście doszło do chwilowego przyblokowania ul. Zielonej, ale reakcja ochrony była szybka - samochody te zepchnięto na pobocze, by autobusy mogły przejechać. Na miejscu nasi ludzie mierzyli czas od dojścia na przystanek do wejścia do autobusu - w najgorszym przypadku wyniósł on 15 minut. Jak na taką imprezę, to dotychczasowy rekord. Słuchamy uważnie wszelkich komentarzy i każdego roku wyciągamy z nich wnioski.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów




