Powrót do przeszłości, czyli witamy w latach 80.
2009-07-05
aktualizacja: 2009-07-05 11:24
Tak modnie na Open'erze jeszcze nie było. Trudno odróżnić Polaków od cudzoziemców
ZOBACZ TAKŻE
- Powrót z Open'era jak z koszmarnego snu [WIDEO] (07-07-09, 16:57)
GALERIA ZDJĘĆ
- Open'er 2009 - galeria (04-07-09, 10:56)
RAPORTY
Zniknął gdzieś stereotypowy wąsacz w sandałach i skarpetach i przepoconym polarze, dzierżący plastikową reklamówkę w dłoni. W zamian za to pojawiły się "nerdowskie" (nerd, czyli z ang. kujon) okulary w rogowych oprawkach, w stylu klasowego piątkowicza, legginsy, szarawary i różnokolorowe apaszki. W modzie jest polski motyw ludowy, sporo kwiatów, chust a nawet imponujące wianki na głowach i wyraźne nawiązania do lat 80. - do niedawna synonim obciachu i kiczu.
- Jestem pozytywnie zaskoczona - mówi Claudia z Portugalii. - Chociaż na polskich ulicach wciąż dominują ciemne kolory i moda z sieciówek, tutaj jest zupełnie inaczej: dużo kolorów, ubrania i dodatki z pomysłem.
Rzeczywiście - wystarczy przejść się głównym "wybiegiem" miasteczka festiwalowego by zaobserwować poważne zmiany. Jeszcze rok temu "rządziły" banalne dżinsy i odwieczne bojówki w barwach ochronnych oraz obuwie trekkingowe, teraz zastąpiły je szarawary, dżinsy rurki, opinające zarówno męskie jak i kobiece pupy, japonki i różnobarwne tenisówki. Chociaż, na przekór wygodzie, zdarzają się i kilkunastocentymetrowe obcasy. - Założyłam klapki na szpilce - przyznaje Monika z Tarnowa. - Zauważam wprawdzie, że ludzie się na mnie gapią ze zdziwieniem, ale jestem do tego przyzwyczajona.
Dużą popularnością cieszą się okulary "muchy" w kolorowych, plastikowych oprawkach. Czerwone ma nawet perkusista zespołu Gossip. Na głowach męskie kapelusze a'la lata 30., które zdobią także głowy pań. Do tego krótkie, rozkloszowane spódnice, do nich obowiązkowo kryjące rajstopy w kolorach tęczy. - Na Open'erze jestem już po raz trzeci. Co roku zabieram ze sobą torbę rzeczy. Lubię się przebierać, żeby nie nosić tego samego rano i wieczorem. - mówi Paulina z Rzeszowa. - Ciuchy kupuję najczęściej w lumpeksach. Upodobałam sobie styl vintage. Sporo rzeczy mam po mamie, ale muszę je przerabiać bo jestem szczuplejsza. Zresztą nie wszystkie hity lat 80. są strawne do dziś. Na przykład te paskudne wielkie poduchy na ramionach. Nadają się chyba tylko do wypchania stanika.
- Jak każdy facet raczej nie przywiązuję wagi do wyglądu - mówi Ermenegildo z Rzymu. - Często mieszam stare rzeczy z nowymi. Te trampki mają swoje lata, torbę odziedziczyłem po ojcu a kapelusz to pozostałość po jakiejś przebieranej imprezie. Nożyczkami wyciąłem logo firmy i zmniejszyłem rondo, teraz leży jak ulał.
Najmniej zmieniły się fryzury, chociaż w tłumie zauważyć można sporo dredów a nawet wielokolorowych irokezów. Dziewczyny zerkają spod długich, opadających na oczy grzywek, poprawiają końskie ogony i upięte na czubku głowy koki.
W sobotni wieczór kapryśna pogoda dała się we znaki festiwalowiczom. Kalosze, które dotąd bezużytecznie leżały w namiotach i bagażnikach samochodów przez pierwsze dni festiwalu, na chwilę zagościły pod sceną. Dominowały fikuśne wzory, panterka, kwiaty i szkocka krata. Na chwilę wyjrzały też nieśmiertelne plastikowe peleryny. Na szczęście siła muzyki Faith No More była tak wielka, że deszcz po kwadransie zrezygnował.
- Jestem pozytywnie zaskoczona - mówi Claudia z Portugalii. - Chociaż na polskich ulicach wciąż dominują ciemne kolory i moda z sieciówek, tutaj jest zupełnie inaczej: dużo kolorów, ubrania i dodatki z pomysłem.
Rzeczywiście - wystarczy przejść się głównym "wybiegiem" miasteczka festiwalowego by zaobserwować poważne zmiany. Jeszcze rok temu "rządziły" banalne dżinsy i odwieczne bojówki w barwach ochronnych oraz obuwie trekkingowe, teraz zastąpiły je szarawary, dżinsy rurki, opinające zarówno męskie jak i kobiece pupy, japonki i różnobarwne tenisówki. Chociaż, na przekór wygodzie, zdarzają się i kilkunastocentymetrowe obcasy. - Założyłam klapki na szpilce - przyznaje Monika z Tarnowa. - Zauważam wprawdzie, że ludzie się na mnie gapią ze zdziwieniem, ale jestem do tego przyzwyczajona.
Dużą popularnością cieszą się okulary "muchy" w kolorowych, plastikowych oprawkach. Czerwone ma nawet perkusista zespołu Gossip. Na głowach męskie kapelusze a'la lata 30., które zdobią także głowy pań. Do tego krótkie, rozkloszowane spódnice, do nich obowiązkowo kryjące rajstopy w kolorach tęczy. - Na Open'erze jestem już po raz trzeci. Co roku zabieram ze sobą torbę rzeczy. Lubię się przebierać, żeby nie nosić tego samego rano i wieczorem. - mówi Paulina z Rzeszowa. - Ciuchy kupuję najczęściej w lumpeksach. Upodobałam sobie styl vintage. Sporo rzeczy mam po mamie, ale muszę je przerabiać bo jestem szczuplejsza. Zresztą nie wszystkie hity lat 80. są strawne do dziś. Na przykład te paskudne wielkie poduchy na ramionach. Nadają się chyba tylko do wypchania stanika.
- Jak każdy facet raczej nie przywiązuję wagi do wyglądu - mówi Ermenegildo z Rzymu. - Często mieszam stare rzeczy z nowymi. Te trampki mają swoje lata, torbę odziedziczyłem po ojcu a kapelusz to pozostałość po jakiejś przebieranej imprezie. Nożyczkami wyciąłem logo firmy i zmniejszyłem rondo, teraz leży jak ulał.
Najmniej zmieniły się fryzury, chociaż w tłumie zauważyć można sporo dredów a nawet wielokolorowych irokezów. Dziewczyny zerkają spod długich, opadających na oczy grzywek, poprawiają końskie ogony i upięte na czubku głowy koki.
W sobotni wieczór kapryśna pogoda dała się we znaki festiwalowiczom. Kalosze, które dotąd bezużytecznie leżały w namiotach i bagażnikach samochodów przez pierwsze dni festiwalu, na chwilę zagościły pod sceną. Dominowały fikuśne wzory, panterka, kwiaty i szkocka krata. Na chwilę wyjrzały też nieśmiertelne plastikowe peleryny. Na szczęście siła muzyki Faith No More była tak wielka, że deszcz po kwadransie zrezygnował.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów








