A słońce wysoko, wysoko świeci namiotowiczom w oczy...
04.07.2009
aktualizacja: 2009-07-04 10:46
Palące słońce, bąble na plecach, kolejki pod prysznice, piwo i dobra zabawa - tak wygląda życie codzienne na Open`erze
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- I po Open'erze (06-07-09, 05:46)
GALERIA ZDJĘĆ
- Open'er 2009 - galeria (04-07-09, 10:56)
RAPORTY
W zeszłym roku deszcz, a w tym słońce staje się największym wrogiem fanów muzyki. Wśród gęsto stłoczonych namiotów snują się smętnie czerwonoskórzy. Na głowach ręczniki, na plecach grube warstwy maści. - Jest gorąco, ale tak się wczoraj spiekłem, że od rana chodzę w koszuli z rękawem i długich spodniach - mówi różowy niczym prosiaczek Jerry Knight z Londynu. Na twarzy wielkie ciemne okulary, na głowie słomkowe sombrero z szerokim rondem.
Punkt medyczny na polu namiotowym: - Są jakieś środki na oparzenia słoneczne - pytają dwie spalone na raka festiwalowiczki. - Właśnie się skończyły, ale nowa dostawa już jest w drodze - pada odpowiedź.
- Wygląda na to, że ludzie nie spodziewali się takiej pogody - komentuje Szymon Borodziuk z punktu medycznego na kempingu. - Ciągle ktoś się zgłasza z poparzeniem słonecznym. W chwili obecnej skończyły nam się już środki, czekamy na dostawę. Ale kremy na oparzenia są dostępne również w innych punktach medycznych na terenie festiwalu. Na pewno niezawodnym lekarstwem jest stara dobra maślanka.
Póki, co tłum zdesperowanych "raków" stoi w kolejce przed sklepem na polu namiotowym. - Niestety kremy z filtrem skończyły się już wczoraj. Dzisiaj nic już nie mamy - mówi sprzedawczyni.
Co gorsza, wśród stłoczonych namiotów (żeby rozpoznać swój domek ludzie poprzyczepiali balony np. w kształcie wielkiej biedronki albo flagi swojego kraju) nie ma ani skrawka cienia. Co bardziej pomysłowi jako ochronę przed palącym słońcem wykorzystują przywiezione na deszcze parasolki.
Na kempingu brakuje nie tylko kremów. - Wczoraj w nocy szukałem gumek - mówi Marek z Kartuz. - W punkcie medycznym pustki. A o tej godzinie nie mogłem już znaleźć dziewczyn z Unimila (przez cały dzień bezpłatnie rozdają prezerwatywy na terenie miasteczka festiwalowego).
- Ciekawe ile dzieci zostaje poczętych co roku na Open'erze - rozważa filozoficznie Marek.
Kolejki już od świtu kłębią się także przed kontenerami, w których mieszczą się prysznice. - Tu do tych płatnych, gdzie jest ciepła woda (koszt: 1 kupon= 3 zł) nie jest jeszcze najgorzej - mówi Jakub Nowacki z Chocianowa na Dolnym Śląsku. - Ale do tych darmowych kolejka ustawia się już o godz. 7 rano. I ciągnie się aż do wejścia na pole.
- Powiedz jeszcze, że kible są masakryczne - woła ktoś, jakaś dziewczyna z ręcznikiem, czekająca na wolny prysznic. - Rano jeszcze było ok., ale już w południe smród odrzuca.
Przed głównym wejściem na kemping grupa chłopaków bez koszulek gra we frisbee. - Coś trzeba robić, nie chcemy siedzieć w namiocie i pić piwa od rana - mówi Christophe z Lyonu. - Jak tylko się obudziliśmy, poszliśmy na plażę. Woda w morzu trochę zimna ale świetnie orzeźwia. Zaraz idziemy coś zjeść. Chyba skusimy się na pierogi w La Moustache, bo nazwa tego punktu nam się spodobała.
- Ja też dzisiaj wybiorę pierogi z soczewicą, koleżanka zachwalała - wtrąca wegetarianka Laura, mimo upału ubrana cała na czarno. - W czwartek spróbowałam makaronowej zapiekanki, ale strasznie zamulała. Mój chłopak niestety wciąż jest mięsożercą. Wystawał wczoraj w kolejce po karkówkę z ogórkiem kiszonym. I co gorsza smakowało mu - wzdryga się demonstracyjnie.
Punkt medyczny na polu namiotowym: - Są jakieś środki na oparzenia słoneczne - pytają dwie spalone na raka festiwalowiczki. - Właśnie się skończyły, ale nowa dostawa już jest w drodze - pada odpowiedź.
- Wygląda na to, że ludzie nie spodziewali się takiej pogody - komentuje Szymon Borodziuk z punktu medycznego na kempingu. - Ciągle ktoś się zgłasza z poparzeniem słonecznym. W chwili obecnej skończyły nam się już środki, czekamy na dostawę. Ale kremy na oparzenia są dostępne również w innych punktach medycznych na terenie festiwalu. Na pewno niezawodnym lekarstwem jest stara dobra maślanka.
Póki, co tłum zdesperowanych "raków" stoi w kolejce przed sklepem na polu namiotowym. - Niestety kremy z filtrem skończyły się już wczoraj. Dzisiaj nic już nie mamy - mówi sprzedawczyni.
Co gorsza, wśród stłoczonych namiotów (żeby rozpoznać swój domek ludzie poprzyczepiali balony np. w kształcie wielkiej biedronki albo flagi swojego kraju) nie ma ani skrawka cienia. Co bardziej pomysłowi jako ochronę przed palącym słońcem wykorzystują przywiezione na deszcze parasolki.
Na kempingu brakuje nie tylko kremów. - Wczoraj w nocy szukałem gumek - mówi Marek z Kartuz. - W punkcie medycznym pustki. A o tej godzinie nie mogłem już znaleźć dziewczyn z Unimila (przez cały dzień bezpłatnie rozdają prezerwatywy na terenie miasteczka festiwalowego).
- Ciekawe ile dzieci zostaje poczętych co roku na Open'erze - rozważa filozoficznie Marek.
Kolejki już od świtu kłębią się także przed kontenerami, w których mieszczą się prysznice. - Tu do tych płatnych, gdzie jest ciepła woda (koszt: 1 kupon= 3 zł) nie jest jeszcze najgorzej - mówi Jakub Nowacki z Chocianowa na Dolnym Śląsku. - Ale do tych darmowych kolejka ustawia się już o godz. 7 rano. I ciągnie się aż do wejścia na pole.
- Powiedz jeszcze, że kible są masakryczne - woła ktoś, jakaś dziewczyna z ręcznikiem, czekająca na wolny prysznic. - Rano jeszcze było ok., ale już w południe smród odrzuca.
Przed głównym wejściem na kemping grupa chłopaków bez koszulek gra we frisbee. - Coś trzeba robić, nie chcemy siedzieć w namiocie i pić piwa od rana - mówi Christophe z Lyonu. - Jak tylko się obudziliśmy, poszliśmy na plażę. Woda w morzu trochę zimna ale świetnie orzeźwia. Zaraz idziemy coś zjeść. Chyba skusimy się na pierogi w La Moustache, bo nazwa tego punktu nam się spodobała.
- Ja też dzisiaj wybiorę pierogi z soczewicą, koleżanka zachwalała - wtrąca wegetarianka Laura, mimo upału ubrana cała na czarno. - W czwartek spróbowałam makaronowej zapiekanki, ale strasznie zamulała. Mój chłopak niestety wciąż jest mięsożercą. Wystawał wczoraj w kolejce po karkówkę z ogórkiem kiszonym. I co gorsza smakowało mu - wzdryga się demonstracyjnie.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
A słońce wysoko, wysoko świeci namiotowiczom w ...
z.marecka
05.07.09, 20:34
przecież w zeszłym roku było równie upalnie. padało dwa lata temu. proszę pilnujcie takich spraw. gdy czytam "W zeszłym roku deszcz, a w tym słońce staje się największym wrogiem fanów »




odtwórz