Pierwszy dzień festiwalu Open'er
03.07.2009
aktualizacja: 2009-07-04 12:06
Fot. Renata Dabrowska / AG
Dla Arctic Monkeys festiwal Open'er nie zaczął się najlepiej. Najciekawsze koncerty pierwszego dnia festiwalu Open'er zagrały zespoły Peter Bjorn And John oraz Late Of The Pier.
Od czwartku w gdyńskich Babich Dołach trwa festiwal Open'er. Arctic Monkeys - zespół zapowiadany jako największa gwiazda pierwszego dnia - zawiódł na całej linii. Zaczęło się już od pechowej podróży do Trójmiasta (muzykom dwa razy psuł się autobus, a na koniec w pojazd trafił piorun) i sporego zmęczenia (podczas sesji wywiadów wczesnym popołudniem artyści zasypiali dosłownie w pół zdania), skończyło raczej słabym występem. Na początek grupa przedstawiła - po raz pierwszy na żywo - kilka utworów ze swej najnowszej, niewydanej jeszcze płyty. Publiczność przyjęła je z dużym zainteresowaniem, choć było widać, że muzycy na scenie nie mają zbyt wiele energii. Sytuację lekko tylko poprawiło wykonanie kilku wielkich przebojów grupy z piosenkami "Brianstorm" i "I Bet You Look Good On The Dancefloor" na czele. Mimo słabej formy muzyków publiczność bawiła się dość dobrze. A potem wydarzył się mały sceniczny kataklizm - posłuszeństwa odmówił przywieziony przez Brytyjczyków mikser, służący do nagłośnienia ich występu, więc w głośnikach zapadła bolesna cisza. O tym, jak bardzo zdekoncentrowani byli muzycy grupy, świadczy fakt, że przez chwilę... zupełnie tego nie zauważyli i grali dalej, jak gdyby nigdy nic. Po krótkiej przerwie awarię udało się naprawić i koncert trwał dalej. Ale to już zdecydowanie nie było to - artyści byli już tak zagubieni, że do końca koncertu dotrwali tylko za sprawą znakomitej postawy publiczności. Widzowie wspierali ich jak mogli, bijąc brawo i dopingując, wyraźnie dając do zrozumienia, że wybaczają im wszystko.
Po Arctic Monkeys dynamiczny, choć niczym nie wyróżniający się występ zagrała na dużej scenie formacja Basement Jaxx.
O wiele ciekawsze rzeczy działy się tego wieczoru na scenie pod namiotem. Najpierw zaprezentowało się szwedzkie trio Peter Bjorn And John. Muzycy pokazali, jak ważna w występach na żywo jest spontaniczność i żywiołowość. Od pierwszych minut było widać, że mają znakomity humor i chcą się bawić razem z publicznością. I udało im się to znakomicie. Wykonali wszystkie swoje największe przeboje i kilka mniej znanych kompozycji, wciągając widzów do wspólnej zabawy: przed niektórymi utworami muzycy cierpliwie tłumaczyli, jak trzeba śpiewać refreny, a publiczność chętnie stosowała się do ich rad.
Brytyjczycy z Late Of The Pier postawili na coś innego - w ich zawrotnej muzyce nie ma ani śladu miejsca na chwytliwe melodie albo refreny, które można by wykrzykiwać wraz z wokalistą. Ale artyści zadbali o to, żeby publiczność dostała skumulowaną dawkę niewiarygodnej wprost energii. Wykonując swoje skomplikowane, eklektyczne kompozycje, muzycy wpadali w prawdziwy amok, który natychmiast udzielał się publiczności.
Różnie wypadały tego dnia zespoły polskie. Z bardzo korzystnej strony zaprezentowały się dwie, zupełnie odmienne trójmiejskie formacje, które otwierały i zamykały pierwszy dzień Open'era. Najpierw trio Old Time Radio zagrało znakomity koncert na scenie pod namiotem, wprawiając sporą - mimo wczesnej pory - publiczność w prawdziwy błogostan swoimi miękkimi, melodyjnymi kompozycjami. A na koniec, wszystkich, którzy jeszcze mieli siłę stać na nogach, do tańca zmusił duet Skinny Patrini, występujący w jednym z kilku festiwalowych namiotów tanecznych.
Pierwszego dnia wystąpiły także dwie gwiazdy rodzimego indie-popu z Warszawy. Dużo korzystniej wypadła otwierająca dużą scenę formacja Renton, za to odbywający się na scenie pod namiotem występ grupy The Car Is On Fire mógł nieco rozczarowywać brakiem energii i tempa.
Po Arctic Monkeys dynamiczny, choć niczym nie wyróżniający się występ zagrała na dużej scenie formacja Basement Jaxx.
O wiele ciekawsze rzeczy działy się tego wieczoru na scenie pod namiotem. Najpierw zaprezentowało się szwedzkie trio Peter Bjorn And John. Muzycy pokazali, jak ważna w występach na żywo jest spontaniczność i żywiołowość. Od pierwszych minut było widać, że mają znakomity humor i chcą się bawić razem z publicznością. I udało im się to znakomicie. Wykonali wszystkie swoje największe przeboje i kilka mniej znanych kompozycji, wciągając widzów do wspólnej zabawy: przed niektórymi utworami muzycy cierpliwie tłumaczyli, jak trzeba śpiewać refreny, a publiczność chętnie stosowała się do ich rad.
Brytyjczycy z Late Of The Pier postawili na coś innego - w ich zawrotnej muzyce nie ma ani śladu miejsca na chwytliwe melodie albo refreny, które można by wykrzykiwać wraz z wokalistą. Ale artyści zadbali o to, żeby publiczność dostała skumulowaną dawkę niewiarygodnej wprost energii. Wykonując swoje skomplikowane, eklektyczne kompozycje, muzycy wpadali w prawdziwy amok, który natychmiast udzielał się publiczności.
Różnie wypadały tego dnia zespoły polskie. Z bardzo korzystnej strony zaprezentowały się dwie, zupełnie odmienne trójmiejskie formacje, które otwierały i zamykały pierwszy dzień Open'era. Najpierw trio Old Time Radio zagrało znakomity koncert na scenie pod namiotem, wprawiając sporą - mimo wczesnej pory - publiczność w prawdziwy błogostan swoimi miękkimi, melodyjnymi kompozycjami. A na koniec, wszystkich, którzy jeszcze mieli siłę stać na nogach, do tańca zmusił duet Skinny Patrini, występujący w jednym z kilku festiwalowych namiotów tanecznych.
Pierwszego dnia wystąpiły także dwie gwiazdy rodzimego indie-popu z Warszawy. Dużo korzystniej wypadła otwierająca dużą scenę formacja Renton, za to odbywający się na scenie pod namiotem występ grupy The Car Is On Fire mógł nieco rozczarowywać brakiem energii i tempa.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Pierwszy dzień festiwalu Open'er
ewa_mazur
04.07.09, 11:45
am zawiódł?! bez przesady. problemy techniczne zdarzają się wszystkim achłopaki dali z siebie wszystko! może i byli wyczerpani i zmęczeni, ale za tobyli mili dla publiczności. Alex »


odtwórz

