Co sądzicie o festiwalu?

Jowita Kiwnik, Aleksandra Kozłowska
2009-07-03 aktualizacja: 2009-07-03 10:50
A A A Drukuj
Lee Kellett fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
  • Carl Varley
  • Aleksander Molchanow
  • Michał Szymula
Opinie z pierwszych godzinach tegorocznego festiwalu.
ZOBACZ TAKŻE
Michał Szymula , pracownik krakowskiej firmy Galicja, która od strony technicznej obsługuje festiwal

- już dwa tygodnie przed festiwalem rozpoczęliśmy ustawianie namiotów dla firm, sprzedających jedzenie. Także dla mediów. Dzisiaj namiotów stoi około 50, każdy wielkości małego mieszkania. Dmuchaliśmy nawet balony promocyjne, również ten z logo Gazety. Są ogromne i ciężkie. Nawet nie napełnione powietrzem ważą 75 kilogramów. Ale najtrudniejsze dni dopiero się zaczynają, bo dla mnie Open'er oznacza mało snu i dużo pracy a nie imprezę muzyczną. Będę stał na bramce, nadzorował czy w namiotach jest prąd czy nic się nie popsuło. Mam tylko nadzieję, że znajdę chwilę, żeby posłuchać Marii Peszek. Gra jutro o 18.

Aleksander Molchanow, 23 lata, Rosja, Kaliningrad

- po raz pierwszy byłem na Open'erze w zeszłym roku. Spodobało mi się, więc przyjechałem znowu. Na szczęście pogoda dopisuje. Ale kiedy przyjechaliśmy w czwartek strasznie padało, musieliśmy przestawiać namiot, żeby nas nie zalało. Zgubiłem wtedy gdzieś 200 złotych, pewnie wciąż leżą w trawie. Ale kaloszy w tym roku nie wziąłem. Podoba mi się to, że ludzie na festiwalu są wyluzowani. Nie ma problemu, żeby z kimś porozmawiać. Na organizację pola namiotowego nie narzekam. Chociaż kolejki do pryszniców są. Ostatnio obudziłem się o 7 rano a ludzie już się ustawiali. To chyba Anglicy tak wcześnie wstają, żeby zjeść na śniadanie te swoje Cornflakesy. Muzycznie najbardziej czekam na koncert Basement Jaxx. Prodigy i Buraka Som Sistema.

Lee Kellett, 34 lata, Wielka Brytania, Leeds

- niedługo się żenię, ten festiwal to taki mój wieczór kawalerski. Prezent od przyjaciół. Przyjechaliśmy na cztery dni. W Polsce jestem po raz pierwszy. Śpimy na polu namiotowym. Nie mogę doczekać się koncertu zespołu Arctic Monkeys. Już raz ich widziałem na żywo. Dali niezły show. Open'er to jeden z największych festiwali w Europie, ale wciąż jest dość tani. Nasz lokalny festiwal w Leeds kosztuje trzy razy więcej. A za same piwo trzeba już tam zapłacić cztery funty. Pewnie dlatego nigdy tam nie chodzę.

Carl Varley, 34 lata. Wielka Brytania, Leeds

- to dopiero początek festiwalu ale już mogę pochwalić organizację. Szczególnie podoba mi się to, że bilety wymieniane są na opaski. Nie trzeba się obawiać, że jak zgubi się jakiś papier, to nie będzie już można na festiwal wrócić. Chciałbym usłyszeć jak grają Kings of Leon. Niestety ten koncert jest w niedzielę. Wtedy już będę wracał do kraju. Ale nie chcemy tylko siedzieć na terenie festiwalu. Planujemy z kolegami pojechać na zlot żaglowców do Gdyni. I zobaczyć Westerplatte, w końcu tam rozpoczęła się druga woja światowa.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów