Euro 2012: Skąd Gdańsk weźmie kasę na budowę Areny?
23.03.2010
aktualizacja: 2010-03-23 10:33
Gdańsk rezygnuje z emisji obligacji na budowę stadionu piłkarskiego. Ma to oddalić niebezpieczeństwo wprowadzenia w mieście zarządu komisarycznego
ZOBACZ TAKŻE
- Euro 2012. Tłumy przyszły zobaczyć Arenę [ZDJĘCIA] (24-04-10, 10:00)
- Euro 2012 w Gdańsku: Organizatorzy chcą przejąć akademiki (30-03-10, 09:59)
- PGE Arena Gdańsk znowu pierwsza [WIDEO] (23-01-10, 00:24)
- WOŚP: wylicytuj miejsce w loży VIP na otwarciu PGE Arena (07-01-10, 14:24)
- PGE Arena czeka na dach. Ma ważyć prawie 5,5 tys. ton (28-12-09, 12:03)
- PGE Arena: zmiany w projekcie. Nie powinno być opóźnień (21-12-09, 21:04)
- Stadion nazywa się PGE Arena Gdańsk! Za 35 mln zł (10-12-09, 14:01)
- Stadion nazywa się PGE Arena Gdańsk! Za 35 mln zł (09-12-09, 16:18)
- Terminal musi stanąć jeszcze przed Euro 2012 (23-04-10, 06:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- PGE Arena Gdańsk - galeria (30-12-09, 12:50)
RAPORTY
SERWISY
SONDAŻ
Prace przy budowie PGE Areny idą pełną parą - niedługo rozpocznie się montaż konstrukcji stalowej dachu. Znacznie gorzej wygląda sprawa finansowania. Na inwestycję potrzeba ok. 690 mln zł. Rząd obiecał 144 mln zł, o resztę - ok. 460 mln zł - musi zadbać gmina.
Ale Gdańsk nie może tak po prostu zaciągnąć kredytu, bo zadłużenie miasta przekroczyłoby wtedy 60-procentowy próg rocznych dochodów. A to oznaczałoby, zgodnie z ustawą o samorządzie, automatyczną dymisję prezydenta Pawła Adamowicza i przejęcie władzy przez komisarza. Już teraz, bez dodatkowych kredytów, zadłużenie miasta na koniec roku wyniesie 950 mln zł, a nieprzekraczalny próg 60 procent, to 1,15 mld zł.
Dlatego od wielu miesięcy urzędnicy szukają takiego finansowania, które nie obciąży wprost budżetu miasta. I wpadli na pomysł, aby właścicielem stadionu w 3/4 była miejska spółka BIEG 2012, odpowiadająca za inwestycję, a tylko w 1/4 gmina. Dzięki temu podziałowi budżet Gdańska wyda na budowę ok. 120 mln zł, a resztę, czyli 370 mln zł powinien wyłożyć BIEG. Problem w tym, że spółka nie ma pieniędzy, ani zdolności kredytowej, a Gdańsk nie może poręczyć długu. Ale urzędnicy znaleźli na to sposób - gmina w ciągu 15 lat dokapitalizuje spółkę, a ta wypuści długoterminowe obligacje na budowę stadionu.
- To forma wsparcia, która nie obciąży długu miasta - tłumaczyła skarbnik miasta Teresa Blacharska.
Jednak projekt wypuszczenia przez BIEG obligacji w ostatnich dniach upadł. - Banki miały za wysokie wymagania dotyczące zabezpieczeń - mówi Blacharska. - Gdyby stwierdziły, że BIEG-owi grozi niewypłacalność, chciały mieć możliwość egzekucji z miejskiego majątku, sprzedaży stadionu czy też zażądania nagłego wykupu wszystkich obligacji.
Banki bały się niewypłacalności BIEG-u. Spółka szacuje, że każdego roku wygospodaruje kilka milionów na spłatę zobowiązań. Ale rocznie trzeba będzie oddać bankom nie kilka, lecz ok. 26 mln zł. - Właśnie dlatego gmina ma co roku dokapitalizowywać BIEG - wyjaśnia Adam Kalata, wiceprezes spółki.
Najnowszy pomysł na pozyskanie pieniędzy na stadion jest jeszcze bardziej skomplikowany, do tego niespotykany w samorządach.
W skrócie polega na tym, że Gdańsk przyjmuje od wykonawców faktury za całość prac, ale zobowiązuje BIEG do zwrotu 3/4 należności. Następnie sprzedaje wierzytelność konsorcjum czterech banków (PKO BP, Pekao SA, BRE Bank i Nordea), a w zamian otrzymuje od nich gotówkę. W drugim etapie banki żądają od BIEG-u spłaty długu, rozkładając go na 15 lat.
- To rozwiązanie będzie tańsze niż obligacje, ponieważ banki naliczą około dwuprocentową marżę powiększoną o obowiązującą stopę procentową - przekonuje Kalata. - Spłatę długu spółki, podobnie jak to miało być w przypadku obligacji, ma gwarantować coroczne dokapitalizowanie BIEG-u przez miasto. Dodatkowo banki zajmą hipotekę stadionu. - To skomplikowane połączenie faktoringu z elementami kredytu i gwarancji publicznych - ocenia dr Iwona Sobol, ekonomistka z UG. - Trudno mi uwierzyć, żeby faktoring był tańszy od kredytu, a tym bardziej od obligacji, ale też nie mogę wykluczyć, że tak się stanie. W tego typach umów typu umowach zawarte są zazwyczaj prowizje operacyjne - 1, czy 2 procent kwoty, a także opłaty za obsługę każdej faktury.
Teresa Blacharska: - Jedyny koszt, jaki poniesiemy, to marża banków i oprocentowanie. Za tydzień, dwa powinniśmy podpisać umowy z bankami.
Ale Gdańsk nie może tak po prostu zaciągnąć kredytu, bo zadłużenie miasta przekroczyłoby wtedy 60-procentowy próg rocznych dochodów. A to oznaczałoby, zgodnie z ustawą o samorządzie, automatyczną dymisję prezydenta Pawła Adamowicza i przejęcie władzy przez komisarza. Już teraz, bez dodatkowych kredytów, zadłużenie miasta na koniec roku wyniesie 950 mln zł, a nieprzekraczalny próg 60 procent, to 1,15 mld zł.
Dlatego od wielu miesięcy urzędnicy szukają takiego finansowania, które nie obciąży wprost budżetu miasta. I wpadli na pomysł, aby właścicielem stadionu w 3/4 była miejska spółka BIEG 2012, odpowiadająca za inwestycję, a tylko w 1/4 gmina. Dzięki temu podziałowi budżet Gdańska wyda na budowę ok. 120 mln zł, a resztę, czyli 370 mln zł powinien wyłożyć BIEG. Problem w tym, że spółka nie ma pieniędzy, ani zdolności kredytowej, a Gdańsk nie może poręczyć długu. Ale urzędnicy znaleźli na to sposób - gmina w ciągu 15 lat dokapitalizuje spółkę, a ta wypuści długoterminowe obligacje na budowę stadionu.
- To forma wsparcia, która nie obciąży długu miasta - tłumaczyła skarbnik miasta Teresa Blacharska.
Jednak projekt wypuszczenia przez BIEG obligacji w ostatnich dniach upadł. - Banki miały za wysokie wymagania dotyczące zabezpieczeń - mówi Blacharska. - Gdyby stwierdziły, że BIEG-owi grozi niewypłacalność, chciały mieć możliwość egzekucji z miejskiego majątku, sprzedaży stadionu czy też zażądania nagłego wykupu wszystkich obligacji.
Banki bały się niewypłacalności BIEG-u. Spółka szacuje, że każdego roku wygospodaruje kilka milionów na spłatę zobowiązań. Ale rocznie trzeba będzie oddać bankom nie kilka, lecz ok. 26 mln zł. - Właśnie dlatego gmina ma co roku dokapitalizowywać BIEG - wyjaśnia Adam Kalata, wiceprezes spółki.
Najnowszy pomysł na pozyskanie pieniędzy na stadion jest jeszcze bardziej skomplikowany, do tego niespotykany w samorządach.
W skrócie polega na tym, że Gdańsk przyjmuje od wykonawców faktury za całość prac, ale zobowiązuje BIEG do zwrotu 3/4 należności. Następnie sprzedaje wierzytelność konsorcjum czterech banków (PKO BP, Pekao SA, BRE Bank i Nordea), a w zamian otrzymuje od nich gotówkę. W drugim etapie banki żądają od BIEG-u spłaty długu, rozkładając go na 15 lat.
- To rozwiązanie będzie tańsze niż obligacje, ponieważ banki naliczą około dwuprocentową marżę powiększoną o obowiązującą stopę procentową - przekonuje Kalata. - Spłatę długu spółki, podobnie jak to miało być w przypadku obligacji, ma gwarantować coroczne dokapitalizowanie BIEG-u przez miasto. Dodatkowo banki zajmą hipotekę stadionu. - To skomplikowane połączenie faktoringu z elementami kredytu i gwarancji publicznych - ocenia dr Iwona Sobol, ekonomistka z UG. - Trudno mi uwierzyć, żeby faktoring był tańszy od kredytu, a tym bardziej od obligacji, ale też nie mogę wykluczyć, że tak się stanie. W tego
Teresa Blacharska: - Jedyny koszt, jaki poniesiemy, to marża banków i oprocentowanie. Za tydzień, dwa powinniśmy podpisać umowy z bankami.
Polecamy - Zaczęli budować najdłuższą estakadę w Polsce
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







