Gdańsk: Na lotnisku spokój mimo gróźb Platiniego
17.12.2009
aktualizacja: 2009-12-17 11:40
Fot. Dominik Sadowski / AG
- Gdańsk ociąga się z przygotowaniami - powiedział Michael Platini, szef UEFA. Chodzi o rozbudowę Rębiechowa - okrojony terminal, problemy z działkami, a teraz - oprotestowany przetarg. Rozmawiamy na ten temat z prezesem lotniska Włodzimierzem Machczyńskim
ZOBACZ TAKŻE
- UEFA: gdański stadion najbardziej zaawansowany (04-03-10, 15:56)
- Wywiad z Listkiewiczem: hotele wybierzemy wiosną (27-02-10, 16:00)
- Ze stadionem na Euro 2012 zdążymy. Ale co z resztą? (12-02-10, 09:45)
- Euro 2012 wyląduje w Gdyni a nie w Rębiechowie? (06-02-10, 08:00)
- Strona o Euro 2012 w Gdańsku dla niedowidzących (15-01-10, 14:40)
- NIK chwali BIEG 2012 za przygotowania do Euro (07-01-10, 18:19)
- Euro 2012. Gdańszczanie wierzą w sukces mistrzostw (16-12-09, 21:53)
RAPORTY
SERWISY
Michał Tusk: Przez opóźnienia w budowie nowego terminalu Platini zagroził Gdańskowi odebraniem ćwierćfinału. Czuje się pan winny?
Włodzimierz Machczyński: Trudno odnieść mi się do słów Platiniego, tym bardziej że nie wskazał konkretnych problemów w Gdańsku. Z mojej wiedzy wynika zupełnie coś innego - zmiany w harmonogramie naszego programu inwestycyjnego od początku konsultujemy z przedstawicielami UEFA. Zrobiliśmy właśnie to, co było potrzebne, by terminal był gotowy na Euro. Weźmy zmniejszenie terminalu. Powody były dwa. Odpowiednio wcześnie zwróciliśmy uwagę na potencjalne problemy przy procedurze wywłaszczeniowej dotyczącej działki, na której leżeć miała jedna czwarta terminalu. Zmniejszyliśmy go, dzięki czemu zajmuje tylko i wyłącznie nasz teren. Resztę dobudujemy, po tym jak wywłaszczenie w końcu się uda. Podjęliśmy ryzyko, bo terminal trzeba było przeprojektować, a to kosztowało. A teraz proszę - procedura wywłaszczeniowa się posypała, bo właściciel wspomnianej działki przeniósł własność na kogoś innego. Gdybyśmy wcześniej ruszyli z budową, teraz zostałaby wstrzymana. Wtedy Platini rzeczywiście miałby co mówić. Poza tym, zmniejszając terminal, chcieliśmy pokazać bankom, że idziemy na kompromis, budujemy coś, na co nas stać.
Trzeba to było wcześniej przewidzieć.
- Musieliśmy zaprojektować terminal, a do tego działaliśmy w warunkach ciągle zmieniającego się prawa. Lotnisko to nie droga, nie możemy korzystać ze specustawy. A ustawa o Euro 2012 daje pewne możliwości, ale jak się okazało, w swojej wersji w wielu miejscach była pułapką.
Wrocław był w identycznej sytuacji jak wy. I terminal już buduje.
- Wrocław chciał być pierwszy i mu się udało. Łatwo jest jednak zacząć budowę, trudniej doprowadzić ją do końca na czas. Myśmy wyszli z założenia, że w momencie podpisania umowy z wykonawcą musimy "zapiąć" finansowanie i kwestie działki. We Wrocławiu zrobiono inaczej. Powiem tak: zobaczymy, co się będzie działo na budowie nowego terminalu we Wrocławiu w przyszłym roku.
Podobno ciągle nie macie kredytu na wkład własny potrzebny do uzyskania środków unijnych na rozbudowę.
- Jesteśmy na ostatnim etapie negocjacji z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym. Pozostała już tylko kwestia zabezpieczenia kredytu przez właścicieli lotniska, czyli samorządy. Z różnych powodów EBI chciałaby gwarancji, a te obciążają wskaźniki zadłużenia samorządów, które nie mogą sobie na to pozwolić. W praktyce to żaden problem, bo w kwestii kredytu mamy gotowy plan B, czyli inny chętny do współpracy bank komercyjny.
Z różnych powodów?
- Nieoficjalnie wiemy, że EBI obawia się w dłuższym terminie konkurencji lotniska w Kosakowie. Naszym zdaniem jednak problemu nie ma, bo oba lotniska mają się przecież wzajemnie uzupełniać. Takie są ustalenia pomorskich samorządowców.
Włodzimierz Machczyński: Trudno odnieść mi się do słów Platiniego, tym bardziej że nie wskazał konkretnych problemów w Gdańsku. Z mojej wiedzy wynika zupełnie coś innego - zmiany w harmonogramie naszego programu inwestycyjnego od początku konsultujemy z przedstawicielami UEFA. Zrobiliśmy właśnie to, co było potrzebne, by terminal był gotowy na Euro. Weźmy zmniejszenie terminalu. Powody były dwa. Odpowiednio wcześnie zwróciliśmy uwagę na potencjalne problemy przy procedurze wywłaszczeniowej dotyczącej działki, na której leżeć miała jedna czwarta terminalu. Zmniejszyliśmy go, dzięki czemu zajmuje tylko i wyłącznie nasz teren. Resztę dobudujemy, po tym jak wywłaszczenie w końcu się uda. Podjęliśmy ryzyko, bo terminal trzeba było przeprojektować, a to kosztowało. A teraz proszę - procedura wywłaszczeniowa się posypała, bo właściciel wspomnianej działki przeniósł własność na kogoś innego. Gdybyśmy wcześniej ruszyli z budową, teraz zostałaby wstrzymana. Wtedy Platini rzeczywiście miałby co mówić. Poza tym, zmniejszając terminal, chcieliśmy pokazać bankom, że idziemy na kompromis, budujemy coś, na co nas stać.
Trzeba to było wcześniej przewidzieć.
- Musieliśmy zaprojektować terminal, a do tego działaliśmy w warunkach ciągle zmieniającego się prawa. Lotnisko to nie droga, nie możemy korzystać ze specustawy. A ustawa o Euro 2012 daje pewne możliwości, ale jak się okazało, w swojej wersji w wielu miejscach była pułapką.
Wrocław był w identycznej sytuacji jak wy. I terminal już buduje.
- Wrocław chciał być pierwszy i mu się udało. Łatwo jest jednak zacząć budowę, trudniej doprowadzić ją do końca na czas. Myśmy wyszli z założenia, że w momencie podpisania umowy z wykonawcą musimy "zapiąć" finansowanie i kwestie działki. We Wrocławiu zrobiono inaczej. Powiem tak: zobaczymy, co się będzie działo na budowie nowego terminalu we Wrocławiu w przyszłym roku.
Podobno ciągle nie macie kredytu na wkład własny potrzebny do uzyskania środków unijnych na rozbudowę.
- Jesteśmy na ostatnim etapie negocjacji z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym. Pozostała już tylko kwestia zabezpieczenia kredytu przez właścicieli lotniska, czyli samorządy. Z różnych powodów EBI chciałaby gwarancji, a te obciążają wskaźniki zadłużenia samorządów, które nie mogą sobie na to pozwolić. W praktyce to żaden problem, bo w kwestii kredytu mamy gotowy plan B, czyli inny chętny do współpracy bank komercyjny.
Z różnych powodów?
- Nieoficjalnie wiemy, że EBI obawia się w dłuższym terminie konkurencji lotniska w Kosakowie. Naszym zdaniem jednak problemu nie ma, bo oba lotniska mają się przecież wzajemnie uzupełniać. Takie są ustalenia pomorskich samorządowców.
Polecamy - Euro 2012. Gdańszczanie wierzą w sukces mistrzostw
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Re: Gdańsk: Na lotnisku spokój mimo gróźb Platini
dan3iger
17.12.09, 08:10
- Nieoficjalnie wiemy, że EBI obawia się w dłuższym terminie konkurencjilotniska w Kosakowie. Naszym zdaniem jednak problemu nie ma Skoro EBI nie chce dać kasy uznając projekt za »
Najczęściej czytane24 htydzień




