Nie boję się angielskich kibiców
2007-04-20
aktualizacja: 2007-04-20 00:00
Nie będziemy robić głupich przepychanek o to, które miasto ma większe logo. Nie będę się bał wydawać pieniędzy na reklamy, w których na pierwszym miejscu wymieniony będzie Gdańsk. To Gdańsk jest liderem, mecze Euro 2012 będą w Gdańsku, ale przecież na inwestycjach i kibicach skorzysta cała metropolia.- mówi prezydent Sopotu Jacek Karnowski
Mikołaj Chrzan: Co robił Pan w środę o godz. 11.39?
Jacek Karnowski: Byłem w urzędzie, pracowałem.
Nie stał Pan przy telewizorze??
- Wstyd przyznać, ale nie. Rzuciłem się po pilota dopiero, gdy dostałem SMS-a z piorunującą treścią: mamy Euro!
Kto go Panu wysłał?
- Andrzej Kowalczys, pracownik sopockiego urzędu, wielki kibic piłki nożnej.
Pan przecież też lubi sport, chodzi na mecze. Jak to możliwe, że nie stał Pan przy telewizorze, nie oglądał na żywo transmisji z Cardiff?
- Przyznam panu szczerze: nie wierzyłem w nas. Byłem pewien, że wygrają Włosi. Byłbym się gotów nawet o to założyć. Nasze szanse wyceniałem na nie więcej niż pięć procent.
Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska cały czas powtarzał: Polska z Ukrainą wygrają na 80 procent...Z prezydentem Adamowiczem się przyjaźnię, dyskutujemy na wszelkie możliwe tematy. Na ogół zgadzamy się, mamy podobne diagnozy. Jednak w przypadku Euro 2012 porozumienia nie było. On w to wierzył, ja nie. Dlatego dziś muszę to powiedzieć: przygotowując się do Euro już od 2005 r., Adamowicz wykazał się szaloną mądrością i intuicją.
Zadzwonił Pan do niego i powiedział: Paweł, przepraszam, miałeś rację!
- (śmiech) Napisałem do niego SMS-a, kiedy był jeszcze w Cardiff. Potem wysłałem mu oficjalny list gratulacyjny, w końcu wieczorem, jak wrócił do Polski, to z nim rozmawiałem.
Euforia za parę dni minie. Co się będzie działo dalej?
- Trzeba się wziąć ostro do roboty.
To mówi każdy. A tak bardziej konkretnie.
- Trzeba dokonać szybkiej analizy: co już mamy, co musimy mieć, na kiedy, ile to będzie kosztować i kto za to zapłaci. Zadania trzeba będzie podzielić, a potem każdy będzie musiał robić swoje. Czasu jest tak mało, że nie może być mowy o jakichkolwiek potknięciach. Dlatego będzie to zajęcie wyłącznie dla profesjonalistów.
Główny ciężar spoczywa na Gdańsku: tam musi powstać stadion, nowe tory SKM, nowy terminal na lotnisku. Co będzie Pan robił w Sopocie?
- Od razu złożyłem prezydentowi Adamowiczowi deklarację: będziemy wam pomagać tak, jak wy pomagaliście nam przy okazji wizyty Ojca Świętego na sopockim hipodromie 5 czerwca 1999 r.
Jak chce Pan pomóc Gdańskowi?
- Jeszcze w tym roku chcemy ruszyć ze wspólną kampanią promocyjną. Mogę oficjalnie zapowiedzieć: nie będziemy robić głupich przepychanek o to, które miasto ma większe logo. Nie będę się bał wydawać pieniędzy na reklamy, w których na pierwszym miejscu wymieniony będzie Gdańsk. To Gdańsk jest liderem, mecze Euro 2012 będą w Gdańsku, ale przecież na inwestycjach i kibicach skorzysta cała metropolia. Wszczynanie teraz kłótni wewnątrz Trójmiasta czy nachalna promocja jedynie własnej marki, w oderwaniu od Gdańska, byłaby skrajną nieodpowiedzialnością.
Co jeszcze oprócz kampanii promocyjnej chcecie zrobić wspólnie?
- Liderem przygotowań do Euro 2012 jest Gdańsk i to od prezydenta Adamowicza będzie zależalo, jakie zadania zdecyduje się nam powierzyć. Choć pewne rzeczy są już wstępnie ustalone, chodzi m.in. o naszą wspólną inwestycję - halę sportowo-widowiskową. To sopocki urząd odpowiada za prowadzenie tej inwestycji, ale współpracujemy blisko z magistratem w Gdańsku. Teraz ciężar prowadzenia tej budowy w jeszcze większym stopniu spoczywać będzie na nas. Będziemy też przygotowywać budowę Drogi Zielonej - która połączy al. Grunwaldzką z halą.
Zaraz, zaraz, ale przecież ta droga w całości przebiega w większości przez Gdańsk!?
- No i to jest właśnie nowa jakość naszej współpracy. Gdańsk ma teraz inne priorytety: musi budować Trasę Sucharskiego, obwodnicę południową, Trasę W-Z. Dlatego budowę nowej ulicy pomiędzy al. Grunwaldzką a halą - fragment gdańskiej drogi zielonej, z tunelem pod torami kolejowymi, prowadzić będziemy my. Szczegóły odnośnie do finansowania są jeszcze do ustalenia, ale zapewniam, że się dogadamy.
Z okazji Euro 2012 do Gdańska trafią setki milionów złotych: na stadion, drogi, tory kolejowe. Wy od roku mówicie: chcemy tunel pod al. Niepodległości. To ponad miliard złotych. Czy nie obawia się Pan, że ten projekt - niezwiązany bezpośrednio z Euro 2012 - wyląduje teraz na końcu listy priorytetów?
- Po pierwsze, to projekt związany z Euro 2012, bo poprawi komunikację wewnątrz Trójmiasta, a przecież wiadomo, że kibice, którzy do nas przyjadą, nie będą mieszkać tylko w Gdańsku, ale także w Sopocie, Gdyni czy nawet na Półwyspie Helskim. Brak korków przy przejeździe przez Sopot jest więc konkretnym wkładem w przygotowania Euro 2012.
Jeszcze nie wiadomo, skąd wziąć pieniądze na Baltic Arenę i modernizację innych obiektów sportowych, a Pan już planuje, że ktoś zapłaci za tunel wart więcej niż budowę od zera wielkiego stadionu?
- Spokojnie, na pewno nic nie będziemy zabierać Gdańskowi. Powtórzę: chcemy, by za budowę tunelu zapłaciła Unia Europejska, a tak stanie się, gdy wprowadzimy nasz projekt do programu operacyjnego "Infrastruktura i Środowisko".
Ale lista dużych projektów tego programu jest już gotowa. Sopockiego tunelu jak nie było tam, tak nie ma.
- To się jeszcze może zmienić. Będziemy wspólnie z Gdańskiem lobbować, by obszary metropolitarne, w których będą rozgrywane mecze, czyli Warszawa, Poznań, Wrocław i Gdańsk, miały preferencje przy podziale środków.
Zostawmy tunel z boku. Co jeszcze zmieni się w Sopocie do 2012 r.?
- Będzie hala sportowo-widowiskowa i zupełnie nowa Opera Leśna. W tych obiektach na pewno będą odbywać się imprezy towarzyszące Euro 2012. Na molo będzie już nowoczesna przystań jachtowa. Przybędzie hoteli, które będą mogły pomieścić kibiców, bo właśnie pod ten cel sprzedamy wkrótce dwie działki w pasie nadmorskim. Oczywiście centrum Sopotu będzie wyglądało inaczej, bo już za rok gotowe będzie Centrum Haffnera.
Panie prezydencie, chciał Pan ostatnio zakazać nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach w centrum miasta. Mówi Pan, że nie zależy Panu na turystyce masowej. Przecież kibice to zupełnie inna grupa niż bogaci kuracjusze. Nie boi się Pan, że kibice rozdepczą Panu miasto, a razem z nim - wizję eksluzywnego kurortu?
- Nie boję się angielskich kibiców ani żadnych innych. Impreza tej rangi przyciąga głównie ludzi kochających piłkę, a nie chuliganów. Ci ostatni też będą, ale będzie to niewielki odsetek. Zapewniam, że spokojnie sobie z nimi poradzimy. Być może grupy bardziej niesfornych kibiców będą stanowić krótkotrwały ciężar dla naszego miasta, ale przecież nigdy nie ma przyjemności bez kosztów. A w ogólnym bilansie na Euro 2012 Sopot wygra.
- Liderem przygotowań do Euro 2012 jest Gdańsk i to od prezydenta Adamowicza będzie zależalo, jakie zadania zdecyduje się nam powierzyć. Choć pewne rzeczy są już wstępnie ustalone, chodzi m.in. o naszą wspólną inwestycję - halę sportowo-widowiskową. To sopocki urząd odpowiada za prowadzenie tej inwestycji, ale współpracujemy blisko z magistratem w Gdańsku. Teraz ciężar prowadzenia tej budowy w jeszcze większym stopniu spoczywać będzie na nas. Będziemy też przygotowywać budowę Drogi Zielonej - która połączy al. Grunwaldzką z halą.
Zaraz, zaraz, ale przecież ta droga w całości przebiega w większości przez Gdańsk!?
- No i to jest właśnie nowa jakość naszej współpracy. Gdańsk ma teraz inne priorytety: musi budować Trasę Sucharskiego, obwodnicę południową, Trasę W-Z. Dlatego budowę nowej ulicy pomiędzy al. Grunwaldzką a halą - fragment gdańskiej drogi zielonej, z tunelem pod torami kolejowymi, prowadzić będziemy my. Szczegóły odnośnie do finansowania są jeszcze do ustalenia, ale zapewniam, że się dogadamy.
Z okazji Euro 2012 do Gdańska trafią setki milionów złotych: na stadion, drogi, tory kolejowe. Wy od roku mówicie: chcemy tunel pod al. Niepodległości. To ponad miliard złotych. Czy nie obawia się Pan, że ten projekt - niezwiązany bezpośrednio z Euro 2012 - wyląduje teraz na końcu listy priorytetów?
- Po pierwsze, to projekt związany z Euro 2012, bo poprawi komunikację wewnątrz Trójmiasta, a przecież wiadomo, że kibice, którzy do nas przyjadą, nie będą mieszkać tylko w Gdańsku, ale także w Sopocie, Gdyni czy nawet na Półwyspie Helskim. Brak korków przy przejeździe przez Sopot jest więc konkretnym wkładem w przygotowania Euro 2012.
Jeszcze nie wiadomo, skąd wziąć pieniądze na Baltic Arenę i modernizację innych obiektów sportowych, a Pan już planuje, że ktoś zapłaci za tunel wart więcej niż budowę od zera wielkiego stadionu?
- Spokojnie, na pewno nic nie będziemy zabierać Gdańskowi. Powtórzę: chcemy, by za budowę tunelu zapłaciła Unia Europejska, a tak stanie się, gdy wprowadzimy nasz projekt do programu operacyjnego "Infrastruktura i Środowisko".
Ale lista dużych projektów tego programu jest już gotowa. Sopockiego tunelu jak nie było tam, tak nie ma.
- To się jeszcze może zmienić. Będziemy wspólnie z Gdańskiem lobbować, by obszary metropolitarne, w których będą rozgrywane mecze, czyli Warszawa, Poznań, Wrocław i Gdańsk, miały preferencje przy podziale środków.
Zostawmy tunel z boku. Co jeszcze zmieni się w Sopocie do 2012 r.?
- Będzie hala sportowo-widowiskowa i zupełnie nowa Opera Leśna. W tych obiektach na pewno będą odbywać się imprezy towarzyszące Euro 2012. Na molo będzie już nowoczesna przystań jachtowa. Przybędzie hoteli, które będą mogły pomieścić kibiców, bo właśnie pod ten cel sprzedamy wkrótce dwie działki w pasie nadmorskim. Oczywiście centrum Sopotu będzie wyglądało inaczej, bo już za rok gotowe będzie Centrum Haffnera.
Panie prezydencie, chciał Pan ostatnio zakazać nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach w centrum miasta. Mówi Pan, że nie zależy Panu na turystyce masowej. Przecież kibice to zupełnie inna grupa niż bogaci kuracjusze. Nie boi się Pan, że kibice rozdepczą Panu miasto, a razem z nim - wizję eksluzywnego kurortu?
- Nie boję się angielskich kibiców ani żadnych innych. Impreza tej rangi przyciąga głównie ludzi kochających piłkę, a nie chuliganów. Ci ostatni też będą, ale będzie to niewielki odsetek. Zapewniam, że spokojnie sobie z nimi poradzimy. Być może grupy bardziej niesfornych kibiców będą stanowić krótkotrwały ciężar dla naszego miasta, ale przecież nigdy nie ma przyjemności bez kosztów. A w ogólnym bilansie na Euro 2012 Sopot wygra.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


