Daszczyński: w Gdańsku powiało Europą
11.09.2011
aktualizacja: 2011-09-11 10:25
O ile Niemcy z powodu remisu mogą mieć dobre samopoczucie - to Niemki, po obejrzeniu naszych cheerleaderek, już niekoniecznie - pisze Roman Daszczyński o pierwszym występie naszej reprezentacji na PGE Arenie.
ZOBACZ TAKŻE
- Zdaniem Daszczyńskiego: trafił tylko w policzek (12-01-12, 09:54)
- Zobacz, jak wygląda pub sportowy na PGE Arenie (12-12-11, 19:50)
- Pomóż robić Euro. Zostań miejskim wolontariuszem (20-10-11, 09:16)
Późne wtorkowe popołudnie. W tłumie, który zmierza na stadion PGE Arena, można usłyszeć różne przepowiednie. Głównie - że będzie porażka. Reprezentacja Niemiec to numer trzeci w światowym rankingu. Polska - numer 65.
Przed wejściem na stadion - sympatyczna dziewczyna z pędzelkiem i farbkami w rękach. Pyta, czy ma wymalować moje policzki na biało-czerwono. Jasne, że tak! Za usługę należy się 5 zł.
Gdański stadion robi wrażenie. Nawet trenerowi Niemców kojarzy się znakomicie - z monachijską Allianz Areną, na której gra wielki Bayern. W Gdańsku też jest świetna murawa, wspaniała widoczność z każdego miejsca na trybunach. Duże, przestronne i raczej zadbane toalety; jest ich pod dostatkiem - nie trzeba wyczekiwać z pełnym pęcherzem w długich kolejkach.
Gorzej, jeśli chodzi o stadionową gastronomię. W Gdańsku postoisz, jeśli chcesz kupić colę i hamburgera. Niemieccy kibice są zdziwieni.
Mecz. Niemców witają potworne gwizdy - choć później, zaraz po odegraniu ich hymnu państwowego są już praktycznie tylko oklaski. "Mazurka Dąbrowskiego" śpiewają chyba wszyscy. Nieco wcześniej wygwizdany zostaje Grzegorz Lato, prezes PZPN. To podziękowania za całokształt jego "twórczości" i za to, że prawie wszyscy na stadionie zostaliśmy zmuszeni do zakupu Karty Kibica Reprezentacji RP - kosztowała 34 zł na osobę i bez niej trudno było nabyć bilet na mecz.
Początek spotkania. Niemcy raz za razem suną na naszą bramkę. Bramkarz Wojciech Szczęsny broni rewelacyjnie. Kibice na trybunach szaleją z emocji. Mam miejsce za bramką Szczęsnego - jego popisy robią niesamowite wrażenie. Jest tak, jakby cały sektor jednocześnie oddychał, jednocześnie wydawał z siebie westchnienia ulgi i podziwu.
W przerwie na murawę wychodzą cheerleaderki Prokomu Gdynia. Kilkanaście dziewczyn, wszystkie podobnego wzrostu, piękne, zgrabne i niesamowicie wysportowane. Tańczą, skaczą, wykonują skomplikowane układy choreograficzne. Jedna z nich wykonuje akrobacje na centralnie ustawionej trampolinie - robi co najmniej kilkanaście szpagatów w powietrzu. Polki są piękne i potrafią dać wspaniały show. O ile Niemcy ze względu na przebieg pierwszej połowy meczu mogą mieć dobre samopoczucie - to Niemki, po obejrzeniu naszych cheerleaderek, już niekoniecznie.
Po przerwie emocje, Robert Lewandowski strzela dla naszych bramkę. Przez koronę stadionu kilkakrotnie idzie tzw. meksykańska fala - kibice wstają jak na komendę z okrzykiem, unoszą ręce i siadają na swoje miejsca. Przez cały czas obserwujemy, jak fala obiega stadion. Gdy zbliża się do naszego sektora - zaczynamy tupać i po chwili wyskakujemy w górę. Wrażenie jest, jakby zbliżało się trzęsienie ziemi.
Niemcy strzelają gola. Remis. Potem czerwona kartka dla naszego obrońcy i gramy w dziesiątkę. Widzę, jak moi sąsiedzi na trybunach zaciskają kciuki, słyszę, jak w dopingu do upadłego zdzierają gardła. Jak wszyscy kręcę nad głową biało-czerwonym szalikiem. Nasi niespodziewanie zdobywają drugiego gola. Czy uda się dowieźć zwycięstwo? Ostatnia akcja meczu, ostatnia sekunda. Niemiecki piłkarz trafia do naszej bramki. Remis - trybuny milkną. Dopiero po dobrej minucie rozlegają się oklaski, skandowanie "Dziękujemy!".
Dzień później w mediach sprawozdawcy piszą i mówią, że w Gdańsku powiało piłkarską Europą. Tym razem można im przyznać całkowitą rację.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień









