Zdaniem Górlikowskiego: naprawdę nabrani na prawybory

Marek Górlikowski, Gazeta Wyborcza
30.03.2010 aktualizacja: 2010-03-30 12:35
A A A Drukuj
Marek Górlikowski Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Kolega ma kłopoty. Wszystko przez prawybory w Platformie Obywatelskiej. Jak w sobotę ogłosili, że z Radkiem Sikorskim wygrał Bronisław Komorowski, powiedział żonie, że demokracja zawsze jest dobra. I on nawet przed ich małżeństwem też takie prawybory sobie zrobił zanim wybrał ją na resztę życia.
SERWISY
I się zaczęło. Że ona wiedziała, że go kocha bez żadnych prawyborów. Że ta cała akcja Platformy jest dla takich baranów jak on, którym wciska się iluzję demokracji, a tymczasem chodzi o to, żeby show trwał jak najdłużej. Że jakby ta partia miała jaja ("Wyobrażasz sobie, powiedziała jaja, a nigdy tak nie mówi" - relacjonował wstrząśnięty i zmieszany kolega), to by od razu wskazała kandydata, bez tej infantylnej kokieterii, że Radek jest be, a Bronek - fe, ale tak w ogóle wszyscy jesteśmy fajni. Że ten zepsuty w ich domu od miesiąca odkurzacz też pewnie czeka na prawybory czy naprawiać, czy nie i że w takim razie ona przez tydzień musi zrobić prawybory, czy dalej mieszkać z takim pantoflarzem, gdzie pantofle ma Platforma, czy może jednak sama.

Myślę, że kolega ma mądrą żonę, a sam jest durniem bez dwóch zdań. Nie tylko dlatego, że demokracja nie ma z miłością nic wspólnego, ale również dlatego, że uległ pewnej iluzji - jak wielu publicystów i dziennikarzy, w tym piszący te słowa. Dałem się nabrać na prawybory, przyznaję. Nie trwało to długo, bo już po pseudodebacie Komorowskiego i Sikorskiego z ustawionymi pytaniami lekko mnie zemdliło. Potem było już tylko gorzej: kwiaty dla Bronka od pań posłanek, hasła, hasełka, piosenki, a w sobotę Sławomir Piękny Nowak przepełnił czarę... no właśnie - czego, przecież nie goryczy, chyba raczej błazenady. Nie dziwię się więc słabej frekwencji członków PO, nie każdemu po drodze z tą cyrkową trupą. Prawybory były pokazem wszystkiego, tylko nie rozmową o kraju, o reformach, o tym, o czym rozmawiają rodziny jak ta mojego kolegi. Mam wrażenie, że ogólnie żyjemy w epoce przedrostka PRA-. Mieliśmy PRAwybory, bo te prawdziwe jeszcze nas czekają. Mamy też PRArząd, bo rządzenie prawdziwe zacznie się, jak będzie prezydent z PO, obecny tylko przeszkadza. Rozumiem nawet ten sposób tłumaczenia i medialnego uprawiania polityki, ale może by tak wprowadzić trochę więcej prawdziwych reform i ustaw, bo inaczej zmian obiecanych w czasie PRApremierowego przemówienia przez prawdziwego, mam nadzieję, premiera doczekają nasze PRAwnuki.

Polecamy - Szczypińska: Potraktowali mnie, jak terrorystkę



Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów