Zdaniem Wąsa: Konserwator Pan i Władca

Marek Wąs
21.03.2010 aktualizacja: 2010-03-22 10:52
A A A Drukuj
Marek Wąs, dziennikarz Fot. Renata Dąbrowska / AG
Człowiek otwiera knajpę przy Św. Ducha w Gdańsku. Nie znam go, protekcja wykluczona. Wiem tyle, że knajpa miała być otwarta w październiku, do dzisiaj nie jest, bo brakuje ostatniej urzędniczej pieczątki - zgody biura konserwatora zabytków na wentylację z kuchni.
SERWISY
Człowiek jest frajerem, chce działać zgodnie z prawem. Zatrudnił architekta i speca od aranżacji wnętrz - wymyślili mu wentylacyjną skrzynkę o wymiarach 25 na 16 cm, która ma stać na przedprożu, niewidoczną z ulicy. Po miesiącu od złożenia projektu rozmowa w biurze konserwatora była taka: - Przecież nie widać tej skrzynki proszę pana (człowiek wyciąga projekt, chusteczkę, płacze i smarka). Jedną doniczką z kwiatkiem można ją zupełnie zasłonić.

- Może jamnik jej nie widzi - odpowiada urzędnik.

- Ale Panie inspektorze, ja zainwestowałem w ten lokal tysiące złotych, i już jest strata, od jesieni

miał działać

- No to pan źle zainwestował.

Koniec, kropka, wynocha.

I ja nawet rozumiem urzędnika. Wstał skacowany, żona mu powiedziała, że jest nieudacznikiem. W tym miesiącu zarobił trzy tysiące, a jakiś burak, nawet studiów nie skończył, chce knajpę otwierać i będzie zarabiał miliony. Urzędnik wiele razy przechodził ulicą Św. Ducha. Wie, że nad tym samym przedprożem, na zabytkowych fasadach, wiszą cztery czachy satelitarnych anten. Widział te okna w kamienicach dookoła - same samowolki, plastiki, złe podziały, ramy cofnięte w głąb względem czoła budynków. Na tej samej ulicy widział okna mistrza świata - wśród morza białych cztery brązowe ramy ze złotymi beleczkami. Co za syf. Niech no tylko ktoś doniesie, to przywali im takie kary, że się do końca życia nie wypłacą. Na razie nikt nie doniósł, więc sprawy nie ma. Przeczołga za to gościa od skrzynki nad przedprożem. Frajer sam się prosi. Będzie co opowiadać wieczorem żonie. Jakie głupie przepisy, a najgłupszy to mój szef.

A ludzie od samowolek wznoszą w tym czasie modlitwę; "Dziękujemy ci Panie, za wojewódzkiego konserwatora zabytków,bo prześladuje tylko frajerów, którzy się do niego sami zgłoszą. Chroń Panie moje okno, może i nielegalne, ale za to szczelne i tanie, dzięki niemu nie marznę zimą."

Ostrzegam Państwa, wizyta u urzędnika może się skończyć karą. Bo urzędnik jest od karania. Bo ma władzę. Więc jak ktoś z Państwa chce wymienić okna, to broń Boże nie można tego robić zgodnie z prawem. Chyba że macie pieniądze do wyrzucenia w błoto. Bo w Gdańsku zgodnie z prawem znaczy dużo drożej. A żona urzędnika, przewracając kotlet komentuje: ale jaja.

Polecamy - Przyjedź do Gdańska. Wszystko będzie za pół ceny



Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy