Górlikowski: Gdańsk za pół ceny, czy za pół głowy?

Zdaniem Marka Górlikowskiego
09.03.2010 aktualizacja: 2010-03-09 12:33
A A A Drukuj
Marek Górlikowski Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Odkąd pracuję w "Gazecie", niezmiennie co roku zajmujemy się wymarłą gdańską starówką. Pamiętam nawet rok zdaje się 2001, kiedy chcieliśmy zilustrować tekst (może to zrobiliśmy?) czarną plamą z napisem: Gdańsk nocą. Po spacerze wzdłuż Motławy w powszedni dzień wieczorem, np. w lutym, można się tylko do niej rzucić.
SERWISY
Jeśli desperat miałby jeszcze jakieś zahamowania wystarczy, że spojrzy na "piękno" Wyspy Spichrzów i już wie co należy uczynić. Pusto, ciemno, ziewający kelnerzy, ich znudzone miny mówią: zapraszamy na własne ryzyko bo od miesiąca nikt nic tu nie zjadł. Powinno się tam na drzwiach wejściowych powiesić napis: Sen zimowy, otwieramy latem. Tu naprawdę hasło akcji promocyjnej Gdańska: Odważ się! nabiera sensu. A już szczególnie frustracje wywołują u mnie powroty zza granicy albo nawet kilkudniowy pobyt w Warszawie, Krakowie, a ostatnio nawet we Wrocławiu.

Narzekają więc klienci , że oferta knajp jest uboga, a te co działają są bez pomysłu i za drogie. Narzekają restauratorzy, że nie ma klientów, a ceny w menu i tak są na granicy opłacalności prowadzenia biznesu.

Jak przeczytałem w "Gazecie" restauratorzy z Głównego Miasta przyznają, że sytuacja z klientami przekroczyła próg krytyczny. Wzorem Poznania, który jest w rankingach atrakcyjności turystycznej niżej niż Gdańsk chcą 24-25 kwietnia zrobić akcje: Gdańsk za pół ceny. Ma to dotyczyć nie tylko dań , ale i ceny pokoi w hotelach czy biletów w muzeach, tak przynajmniej jest w Poznaniu. Kibicuje tej akcji, ale po rozmowie wczoraj z restauratorami i klientami nasunęło mi się kilka pytań:

1. Poznań wypromował swoja akcję na wielkich targach turystycznych za granicą, w internecie, na bilbordach w całej Polsce, jak Gdańsk chce to zrobić przez 1,5 miesiąca, chodzi mi o sposób i budżet?

2. Podobno pomysł podrzucił 1,5 tygodnia temu na spotkaniu z zdesperowanymi restauratorami wiceprezydent Maciej Lisicki, można byłoby mu pogratulować, ale w Poznaniu już od 2008 roku akcje organizuje Poznańska Organizacja Turystyczna, dlaczego jej gdański odpowiednik nic nie robił do tej pory w tym zakresie (przewodniczącym rady Gdańskiej Organizacji Turystycznej jest ten sam Maciej Lisicki)?

Te pytania nie wyjaśniają nam dlaczego na gdańskiej starówce panuje taka restauracyjna "kicha" pod względem oferty knajp i małej ilości klientów. Na pewno nie ma jednego powodu, jest ich kilka, albo nawet kilkadziesiąt. Dlatego wymaga to dogłębnej analizy, planu na wiele lat, a nie PARTYZANCKIEJ AKCJI na szybko.

Polecamy - Taki zakaz palenia cieszy tylko palaczy



Podziel się

  • 22 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów