Górlikowski: Gdańsk za pół ceny, czy za pół głowy?
09.03.2010
aktualizacja: 2010-03-09 12:33
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Odkąd pracuję w "Gazecie", niezmiennie co roku zajmujemy się wymarłą gdańską starówką. Pamiętam nawet rok zdaje się 2001, kiedy chcieliśmy zilustrować tekst (może to zrobiliśmy?) czarną plamą z napisem: Gdańsk nocą. Po spacerze wzdłuż Motławy w powszedni dzień wieczorem, np. w lutym, można się tylko do niej rzucić.
ZOBACZ TAKŻE
- Pojedliśmy za pół ceny. Akcja gdańskich restauratorów (27-09-10, 07:00)
- Kolejny tani weekend bez alkoholu za pół ceny (07-05-10, 10:15)
- Gdańsk: Nie wszystko za pół ceny. Restauratorzy oszukiwali (23-04-10, 07:00)
- Daszczyński: Kogo obchodzi Kościół? Mnie obchodzi (31-03-10, 21:22)
- Zdaniem Sterlingowa: Czy Szczypińska wyśle F-16? (31-03-10, 07:00)
- Zdaniem Górlikowskiego: naprawdę nabrani na prawybory (30-03-10, 12:35)
- Zdaniem Daszczyńskiego. Futbol zamiast basenów (24-03-10, 20:30)
- Zdaniem Górlikowskiego: Po diabła ta poza! (22-03-10, 22:22)
- Zdaniem Wąsa: Konserwator Pan i Władca (21-03-10, 17:50)
- Zdaniem Daszczyńskiego: Wydało go plemię (17-03-10, 19:27)
- Zdaniem Sterlingowa: Kto nakręci sequel "Władców"? (16-03-10, 20:50)
- Sterlingow: Może pan ściszyć to radio? (09-03-10, 19:00)
- Zdaniem Daszczyńskiego: Pasiaki na śniegu (03-03-10, 21:58)
- Zdaniem Górlikowskiego: Nie bądź zasłańcem* (01-03-10, 16:42)
- Zdaniem Daszczyńskiego. Słowiański maczo rządzi (24-02-10, 19:53)
- Zdaniem Sterlingowa: Każdy ma swojego Rosoła (23-02-10, 19:34)
SERWISY
Jeśli desperat miałby jeszcze jakieś zahamowania wystarczy, że spojrzy na "piękno" Wyspy Spichrzów i już wie co należy uczynić. Pusto, ciemno, ziewający kelnerzy, ich znudzone miny mówią: zapraszamy na własne ryzyko bo od miesiąca nikt nic tu nie zjadł. Powinno się tam na drzwiach wejściowych powiesić napis: Sen zimowy, otwieramy latem. Tu naprawdę hasło akcji promocyjnej Gdańska: Odważ się! nabiera sensu. A już szczególnie frustracje wywołują u mnie powroty zza granicy albo nawet kilkudniowy pobyt w Warszawie, Krakowie, a ostatnio nawet we Wrocławiu.
Narzekają więc klienci , że oferta knajp jest uboga, a te co działają są bez pomysłu i za drogie. Narzekają restauratorzy, że nie ma klientów, a ceny w menu i tak są na granicy opłacalności prowadzenia biznesu.
Jak przeczytałem w "Gazecie" restauratorzy z Głównego Miasta przyznają, że sytuacja z klientami przekroczyła próg krytyczny. Wzorem Poznania, który jest w rankingach atrakcyjności turystycznej niżej niż Gdańsk chcą 24-25 kwietnia zrobić akcje: Gdańsk za pół ceny. Ma to dotyczyć nie tylko dań , ale i ceny pokoi w hotelach czy biletów w muzeach, tak przynajmniej jest w Poznaniu. Kibicuje tej akcji, ale po rozmowie wczoraj z restauratorami i klientami nasunęło mi się kilka pytań:
1. Poznań wypromował swoja akcję na wielkich targach turystycznych za granicą, w internecie, na bilbordach w całej Polsce, jak Gdańsk chce to zrobić przez 1,5 miesiąca, chodzi mi o sposób i budżet?
2. Podobno pomysł podrzucił 1,5 tygodnia temu na spotkaniu z zdesperowanymi restauratorami wiceprezydent Maciej Lisicki, można byłoby mu pogratulować, ale w Poznaniu już od 2008 roku akcje organizuje Poznańska Organizacja Turystyczna, dlaczego jej gdański odpowiednik nic nie robił do tej pory w tym zakresie (przewodniczącym rady Gdańskiej Organizacji Turystycznej jest ten sam Maciej Lisicki)?
Te pytania nie wyjaśniają nam dlaczego na gdańskiej starówce panuje taka restauracyjna "kicha" pod względem oferty knajp i małej ilości klientów. Na pewno nie ma jednego powodu, jest ich kilka, albo nawet kilkadziesiąt. Dlatego wymaga to dogłębnej analizy, planu na wiele lat, a nie PARTYZANCKIEJ AKCJI na szybko.
Narzekają więc klienci , że oferta knajp jest uboga, a te co działają są bez pomysłu i za drogie. Narzekają restauratorzy, że nie ma klientów, a ceny w menu i tak są na granicy opłacalności prowadzenia biznesu.
Jak przeczytałem w "Gazecie" restauratorzy z Głównego Miasta przyznają, że sytuacja z klientami przekroczyła próg krytyczny. Wzorem Poznania, który jest w rankingach atrakcyjności turystycznej niżej niż Gdańsk chcą 24-25 kwietnia zrobić akcje: Gdańsk za pół ceny. Ma to dotyczyć nie tylko dań , ale i ceny pokoi w hotelach czy biletów w muzeach, tak przynajmniej jest w Poznaniu. Kibicuje tej akcji, ale po rozmowie wczoraj z restauratorami i klientami nasunęło mi się kilka pytań:
1. Poznań wypromował swoja akcję na wielkich targach turystycznych za granicą, w internecie, na bilbordach w całej Polsce, jak Gdańsk chce to zrobić przez 1,5 miesiąca, chodzi mi o sposób i budżet?
2. Podobno pomysł podrzucił 1,5 tygodnia temu na spotkaniu z zdesperowanymi restauratorami wiceprezydent Maciej Lisicki, można byłoby mu pogratulować, ale w Poznaniu już od 2008 roku akcje organizuje Poznańska Organizacja Turystyczna, dlaczego jej gdański odpowiednik nic nie robił do tej pory w tym zakresie (przewodniczącym rady Gdańskiej Organizacji Turystycznej jest ten sam Maciej Lisicki)?
Te pytania nie wyjaśniają nam dlaczego na gdańskiej starówce panuje taka restauracyjna "kicha" pod względem oferty knajp i małej ilości klientów. Na pewno nie ma jednego powodu, jest ich kilka, albo nawet kilkadziesiąt. Dlatego wymaga to dogłębnej analizy, planu na wiele lat, a nie PARTYZANCKIEJ AKCJI na szybko.
Polecamy - Taki zakaz palenia cieszy tylko palaczy
- 22 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




