Zdaniem Daszczyńskiego: Pasiaki na śniegu
03.03.2010
aktualizacja: 2010-03-03 21:58
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja
Obrodzi nam w tym roku wielkimi i okrągłymi rocznicami. 40-lecie Grudnia, 30-lecie Sierpnia. Chciałbym tym tekstem skromnie przypomnieć, że właśnie mija 65. rocznica "marszu śmierci" - ostatniego aktu tragedii więźniów obozu koncentracyjnego w Stutthofie
ZOBACZ TAKŻE
- Zdaniem Sterlingowa: Czy Szczypińska wyśle F-16? (31-03-10, 07:00)
- Zdaniem Górlikowskiego: naprawdę nabrani na prawybory (30-03-10, 12:35)
- Zdaniem Daszczyńskiego. Futbol zamiast basenów (24-03-10, 20:30)
- Zdaniem Górlikowskiego: Po diabła ta poza! (22-03-10, 22:22)
- Zdaniem Wąsa: Konserwator Pan i Władca (21-03-10, 17:50)
- Zdaniem Daszczyńskiego: Wydało go plemię (17-03-10, 19:27)
- Zdaniem Sterlingowa: Kto nakręci sequel "Władców"? (16-03-10, 20:50)
- Sterlingow: Może pan ściszyć to radio? (09-03-10, 19:00)
- Górlikowski: Gdańsk za pół ceny, czy za pół głowy? (09-03-10, 11:00)
- Zdaniem Górlikowskiego: Nie bądź zasłańcem* (01-03-10, 16:42)
- Zdaniem Daszczyńskiego. Słowiański maczo rządzi (24-02-10, 19:53)
- Zdaniem Sterlingowa: Każdy ma swojego Rosoła (23-02-10, 19:34)
- Zdaniem Daszczyńskiego: Przerwy w budowie (17-02-10, 20:00)
- Zdaniem Sterlingowa: Ranking śmiesznych wydarzeń zimowych (17-02-10, 06:00)
- Zdaniem Wąsa: uwolnić dzieci od różowej tandety (14-02-10, 13:53)
- Daszczyński: Próbuję zrozumieć prezydenta Juszczenkę (10-02-10, 19:17)
- Sterlingow: Ani my tacy źli, ani oni tacy święci (10-02-10, 07:00)
- Zdaniem Górlikowskiego: Marian Kwapiński musi zostać (09-02-10, 06:00)
SERWISY
Gdy do Gdańska zbliżali się już Sowieci, urzędnicy i żołnierze III Rzeszy mieli wiele zmartwień. Jednym z nich było: co zrobić ze Stutthofem. Mogli zostawić tych nieszczęsnych ludzi i uciekać na Zachód. Jednakowoż słynna niemiecka sumienność nie pozwalała im na to. Wyprowadzili z obozu 11 tysięcy więźniów, podzielili na 9 kolumn i popędzili w stronę Gdańska. "Marsz śmierci" zaczął się 25 i 26 stycznia 1945 r. Plan zakładał, że w ciągu siedmiu dni dotrą pieszo do oddalonego o 140 kilometrów Lęborka. Dziennie - około 30 km. Przez Kolbudy i dziesiątki innych miejscowości, bocznymi drogami. Zima była sroga, mróz dochodził do dwudziestu kresek. Dobrze odżywiony młodzieniec miałby ciężko, a co dopiero wychudzeni, schorowani, zmaltretowani biedacy w łachmanach?
Ci, którzy padli po drodze, dobijani byli przez niemieckich strażników. Niektórzy próbowali uciec przez zaśnieżone pola, nieliczni dali radę. 4,5 tysiąca więźniów zginęło. Ci, którzy dotarli pod Lębork, doczekali ocalenia przez żołnierzy Armii Czerwonej. Miało to miejsce 12 marca.
Musimy pielęgnować pamięć o tych ludziach. Nie chodzi o to, by mieć argumenty przeciwko Erice Steinbach i jej podobnym - choć trzeba powiedzieć, że niemieckie skargi na wojenny los są szczytem bezwstydu.
Trzeba pamiętać o ofiarach Stutthofu, bo gdzieś w ich losie kryje się najbrutalniejsza z prawd. Wybitny psychiatra i terapeuta Viktor E. Frankl trafił z Wiednia do Auschwitzu. Widział, jak w warunkach bezwzględnej walki o przetrwanie z ludzkich twarzy spadały maski - ukazywały się oblicza łajdaków lub świętych. Tych drugich było niewielu. "A jednak właśnie w tym fakcie dostrzegam wyzwanie, aby dołączyć do owej mniejszości - pisał Frankl po latach. - Sytuacja na świecie jest bowiem fatalna, a będzie jeszcze gorsza, jeśli każdy z nas nie da z siebie wszystkiego".
Ci, którzy padli po drodze, dobijani byli przez niemieckich strażników. Niektórzy próbowali uciec przez zaśnieżone pola, nieliczni dali radę. 4,5 tysiąca więźniów zginęło. Ci, którzy dotarli pod Lębork, doczekali ocalenia przez żołnierzy Armii Czerwonej. Miało to miejsce 12 marca.
Musimy pielęgnować pamięć o tych ludziach. Nie chodzi o to, by mieć argumenty przeciwko Erice Steinbach i jej podobnym - choć trzeba powiedzieć, że niemieckie skargi na wojenny los są szczytem bezwstydu.
Trzeba pamiętać o ofiarach Stutthofu, bo gdzieś w ich losie kryje się najbrutalniejsza z prawd. Wybitny psychiatra i terapeuta Viktor E. Frankl trafił z Wiednia do Auschwitzu. Widział, jak w warunkach bezwzględnej walki o przetrwanie z ludzkich twarzy spadały maski - ukazywały się oblicza łajdaków lub świętych. Tych drugich było niewielu. "A jednak właśnie w tym fakcie dostrzegam wyzwanie, aby dołączyć do owej mniejszości - pisał Frankl po latach. - Sytuacja na świecie jest bowiem fatalna, a będzie jeszcze gorsza, jeśli każdy z nas nie da z siebie wszystkiego".
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




