Zdaniem Sterlingowa: Każdy ma swojego Rosoła

Marek Sterlingow
23.02.2010 aktualizacja: 2010-02-23 19:34
A A A Drukuj
Marek Sterlingow, dziennikarz Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Największym, jak na razie sukcesem komisji hazardowej jest ujawnienie, że Mirosław Drzewicki załatwiał intratną posadę córce swojego znajomego. Posłom PiS to się nie podoba, poseł SLD Bartosz Arkułowicz jest zgorszony. Nawet przedstawiciele PO smutno kiwają głowami. Takiej hipokryzji dawno nie widziałem.
SERWISY
Stanowiska w państwowych spółkach przydzielane są po znajomości lub po "po linii partyjnej". Taka jest rzeczywistość i każdy, zwłaszcza polityk, kto tego nie wie, udaje wariata. Karuzela stanowisk zaczyna się po każdych wyborach. Posłowie wciskają swoich znajomych gdzie tylko mogą. Nie ma apolitycznych miejsc. Politycy robią przetasowania w państwowych spółkach, mediach publicznych, policji, Lasach Państwowych, wojsku, a nawet Straży Pożarnej . Kto nie ma wpływowego politycznego patrona ten wylatuje ze stanowiska. Kto ma, robi karierę. Przynajmniej do następnych wyborów.

Jako dziennikarz obserwuję to z bliska od kilkunastu lat. Wielokrotnie, na własne oczy widziałem jak ten czy inny poseł, załatwił komuś posadę. Czasami byli to znajomi ze szkoły, czasami sąsiedzi, czasami bliskie znajome. Pisałem o takich przypadkach ja, pisali i inni. Nikogo to nie wzruszyło. Ani Donald Tusk, ani Jarosław Kaczyński, ani tym bardziej Aleksander Kwaśniewski czy Leszek Miller nigdy takiemu "załatwiaczowi" krzywdy nie zrobili. Ostatnio ktoś odkrył, że pociotek braci Kaczyńskich od kilku lat na fikcyjnych posadach "doi" państwowe spółki. Komuś z tego powodu spadł włos z głowy?

Śledczy z hazardowej cmokali z teatralnym zdziwieniem, gdy przesłuchiwali Marcina Rosoła, prawą rękę Drzewickiego: ":Taki młody, a tak daleko zaszedł", "dostał w ciągu roku 60 tysięcy premii" "a co pan umie?".

A kim są i skąd się wzięli wszyscy młodzi politycy? W każdej z partii jest to tylko i wyłącznie jedna kategoria osób - "teczkowi" czyli tacy jak Rosół, przyboczni wpływowego polityka. Zaczynają jako pomoc biurowa, w 2 -3 lata dochodzą do prezesur w państwowych firmach, stają się posłami, radnymi. Wchodzą do rad nadzorczych, rad programowych, trafiają im się fuchy za dziesiątki tysięcy złotych. Takimi Rosołami naszpikowana jest każda partia.

Każdy młody polityk, którego widzimy w telewizji to były "teczkowy". Tak samo jak każdy młody prezes. Na palcach jednej ręki można policzyć takich, którzy osiągnęli coś swoimi nadzwyczajnymi zdolnościami, ciężką pracą czy wybitnymi kwalifikacjami.

Podobnie jest zresztą w naszym, dziennikarskim środowisku. Są państwowe media, są intratne posady. Kto je dostaje? Niezależni dziennikarze, którzy mają niezależne poglądy? Bzdura. Nie o poglądy tu chodzi, ani światopogląd, ani numer przy RP. Chodzi o to, jakie kto ma znajomości. Teraz karierę robią ci, którzy znają Napieralskiego lub Kaczyńskiego. Zmieni się ustawa i przyjdzie czas na tych, którzy znają Tuska i Pawlaka. Udawanie dziewic nic tu nie pomoże. Czas tych, którzy nie kolegują z żadnymi wpływowym politykami nie przyjdzie nigdy.

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Co to za kretyn ? swojak11 23.02.10, 20:54

    Ja nie z Gdańska »

  • Kazda wladza zniewala samozwaniec1 24.02.10, 09:28

    Rzadzila komuna - wszedzie byli ich kolesie i pociotki.Rzadzili PiSdzielcy - to samo.Teraz PO i powtorka z rozrywki.Tak bylo,jest i bedzie.Nie da sie tego zmienic.»