Daszczyński: Próbuję zrozumieć prezydenta Juszczenkę

Roman Daszczyński
10.02.2010 aktualizacja: 2010-02-11 09:38
A A A Drukuj
Roman Daszczyński Fot. Renata Dąbrowska / Agencja
Na Pomorzu mieszka blisko 3 tys. obywateli RP narodowości ukraińskiej. Im w szczególności dedykuję te słowa.
SERWISY
Gdy Wiktor Juszczenko nadał Stepanowi Banderze tytuł bohatera narodowego Ukrainy najpierw nerwowo nie wytrzymał pewien ksiądz: - Na znak protestu Polska powinna wycofać się ze wspólnej organizacji Euro 2012 z Ukrainą!

Wkrótce gest Juszczenki ostro skrytykował prezydent RP Lech Kaczyński, co odnotowały ciepło rosyjskie gazety. "Wot, mołodjec. Jak sokół bystrym wzrokiem dostrzegł niebezpieczeństwo ukraińskiego nacjonalizmu". Rosjanie nie cierpią Bandery za to, że próbował zbudować państwo ukraińskie w kolaboracji z hitlerowcami.

Od księdza nie wymagam, by myślał jak polityk - tym bardziej, że wojenna tragedia dotknęła jego bliskich. Po prezydencie RP spodziewam się jednak roztropności. Polakom nie trzeba przypominać kim był Bandera i banderowcy, ani co zrobili na Wołyniu w latach wojny. Też mam taką historię w rodzinie - ojciec mojego kuzyna przeżył tę rzeź jako dziecko i nigdy się z niej nie pozbierał.

Dwa lata temu we Lwowie przez przypadek trafiłem na plac Bandery i jego pomnik. Pierwsza myśl: "Idę stąd, na znak protestu". Potem okazało się, że należałoby w ogóle wyjechać ze Lwowa, bo w całym mieście jest sporo tablic upamiętniających dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii. Z polskiej perspektywy - wszyscy są zbrodniarzami.

Ki diabeł podkusił Juszczenkę, by na zakończenie prezydentury uhonorować Banderę? Mam jedną odpowiedź: strach, że Rosja pogrzebie niezależność Ukrainy. Dla Juszczenki nowy prezydent - Wiktor Janukowycz - to człowiek Kremla. Młodym trzeba dać wzorzec niezależności od Rosjan - nawet jeśli biografia Bandery nie do końca jest piękna. Lepszych Ukraina na razie nie ma. Wiem, że dla Polaków to musi być przykre, sam tak czuję - ale stawka jest dużo większa niż nasz psychiczny komfort.

Wiktor Juszczenko jest wypróbowanym przyjacielem Polski. Bywał u nas wielokrotnie, również w Trójmieście. Marzył o włączeniu Ukrainy do Unii Europejskiej - teraz na dziesięciolecia staje się to nierealne. Kto bardziej zawiódł? Zachód czy sama Ukraina? Dylemat, który do niedawna był osią również polskich losów. Wciąż widzę Juszczenkę, jak stoi pośród morza pomarańczowych flag. Spróbujmy zrozumieć mimo wszystko. Gdy w ub. roku prezydent Putin zaprosił go do wspólnych obchodów 300-lecia bitwy pod Połtawą - nic z tego nie wyszło. Juszczenko wybrał obchody 350-lecia bitwy pod Konotopem, gdzie kozacki hetman Iwan Wyhowski wespół z Polakami i Tatarami rozgromił wojska carskie.

Wierzę, że Ukraińcy ocalą swoją niezależność. Historia pokazała, że to twardy naród, więc ten, kto będzie chciał odebrać mu wolność - srodze się zawiedzie. A może czeka nas coś, co w szerszej perspektywie przemieni samą Rosję? Na razie stoi przed nią duża pokusa: nowa wersja imperializmu. Rosja już szła taką drogą co najmniej dwukrotnie - na biało i na czerwono. Może pójść i trzeci raz, ale świat się skomplikował i nic nie jest już takie proste jak kiedyś.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów