Zdaniem Wąsa: Błazen robi w konia

Marek Wąs
07.02.2010 aktualizacja: 2010-02-08 11:32
A A A Drukuj
Marek Wąs, dziennikarz Fot. Renata Dąbrowska / AG
Yes, Janek, tu Kazik. Przylatuję w czwartek. Zrobimy biznes na lotnisku.Nie wiem, czy Kazimierz Marcinkiewicz, były premier i celebryta, przesłał Janowi Kozłowskiemu, marszałkowi województwa pomorskiego, SMS dokładnie takiej treści. Wiem, że SMS przesłał, a jego sens był właśnie taki.
SERWISY
Wiem też, jak zachował się marszałek. Najpierw stanął na baczność, krew uderzyła mu do głowy. Potem złapał za telefon i połączył się ze swoim człowiekiem od PR: Kazik leci, zrób coś.

Chwilę później wszystkie redakcje dostały informację, że do Gdańska przybywa Marcinkiewicz z workiem pieniędzy. Super. Ale niektórzy dziennikarze postanowili drążyć. O co chodzi z tym Kazikiem?

- Nie wiem kogo on teraz formalnie reprezentuje, ani jakich inwestorów zamierza przywieźć, ale wiem, że są zainteresowani lotniskiem w Gdańsku - odpowiedział "Gazecie" Jan Kozłowski. Zapewnił, że on w takich sytuacjach zachowuje się zawsze tak samo. Jest inwestor, to dla dobra publicznego trzeba rozmawiać.

Punktem kulminacyjnym wydarzenia miała być czwartkowa konferencja z udziałem byłego premiera. Lepsza kawa już się parzyła, a w sali stawili się tłumnie: lokalni politycy, samorządowcy, dziennikarze. Każdy miał swojego prosiaka do ubicia. A nuż przywiezie z Londynu obiecany worek z pieniędzmi? A może mnie sfilmują i akurat telewizja nie wytnie? Albo ten błazen znowu się ośmieszy: przyleci z Isabell, pokażą kozaczki i będą czytać wiersze? Tylko że Marcinkiewicz się nie pojawił. Jęk zawodu słychać było od Elbląga po Słupsk.

Konferencja się odbyła, słabo już relacjonowana. Bo przylecieli tylko ludzie z banku inwestycyjnego Goldman Sachs, dla którego pracuje były premier. Ponoć, być może, chcą zacząć wstępne negocjacje na temat ewentualnych inwestycji, bądź kupna udziałów w lotnisku, które chyba będzie musiało się wkrótce po raz kolejny rozbudowywać. Albo i nie.

Ale ściema, przecież nasze lotnisko jest najważniejsze w Europie, przeżywa hossę! Zaraz będzie miało pięć milionów pasażerów rocznie. To gdzie jest Kazik? Dlaczego nas zdradził? Gdzie jest ta kasa na inwestycje?

- Ale czy to odpowiedni moment na taki ruch? - dyplomatycznie, tonując nastroje, odpowiadał Jan Kozłowski.

No właśnie, gdzie ta kasa i czy to dobry moment? Naprawdę chcemy nasz airport oddać jakimś Goldmanom? Przecież sami zrobimy lepiej.

Mam wrażenie, że jedynym facetem, który w sprawie lotniska (i nie tylko) zachował się profesjonalnie, był Kazimierz Marcinkiewicz. Bank mu płaci, on skutecznie lobbuje. Wiele się nauczył od czasu, gdy był premierem. Mieszka teraz w Londynie i śmieje się z tego, jak podniecamy się jego niedoszłą podróżą do Gdańska.

A może się mylę? Może Marcinkiewicz ma serce jak Amicis. Wtedy na pewno uprzedził marszałka: Sorry, Janek, nie przylecę, zapomniałem, że mam zabieg wybielania zębów. No, ale przecież wkrótce zobaczymy się w Brukseli.

A teraz bez jaj: byłemu premierowi i jego małżonce życzę szczęścia i miłości do końca życia.

Polecamy - Marcinkiewicz chce kawałek lotniska dla Goldman Sachs



Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów