Zdaniem Daszczyńskiego: Miłość jest tą barierą
03.02.2010
aktualizacja: 2010-02-03 22:03
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja
Co pan odpowie na zarzut, że wszystkie pańskie książki są o tym samym? - Piszę o miłości i śmierci. Są prócz tego jakieś istotne tematy? Taką odpowiedź usłyszał dziennikarz, któremu wywiadu udzielał Artur Schnitzler. Rozmowa miała miejsce mniej więcej sto lat temu w Wiedniu
ZOBACZ TAKŻE
- Zdaniem Daszczyńskiego. Słowiański maczo rządzi (24-02-10, 19:53)
- Zdaniem Daszczyńskiego: Przerwy w budowie (17-02-10, 20:00)
- Zdaniem Sterlingowa: Ranking śmiesznych wydarzeń zimowych (17-02-10, 06:00)
- Zdaniem Wąsa: uwolnić dzieci od różowej tandety (14-02-10, 13:53)
- Daszczyński: Próbuję zrozumieć prezydenta Juszczenkę (10-02-10, 19:17)
- Sterlingow: Ani my tacy źli, ani oni tacy święci (10-02-10, 07:00)
- Zdaniem Górlikowskiego: Marian Kwapiński musi zostać (09-02-10, 06:00)
- Zdaniem Wąsa: Błazen robi w konia (07-02-10, 18:28)
- Zdaniem Wąsa: Plimp, plimp, na naszą miarę (02-02-10, 11:40)
- Tragedia Gustloffa nie tylko niemiecka (01-02-10, 20:57)
- Zdaniem Górlikowskiego: 26 stycznia - Tusk myśli (26-01-10, 10:50)
- Zdaniem Wąsa: Donald, polityk czy leń? (24-01-10, 17:30)
- Zdaniem Sowuli. Strefa w stoczni jak A1 (21-01-10, 08:00)
- Zdaniem Sterlingowa: Doda, straż i globalne ocieplenie (19-01-10, 19:43)
- Zdaniem Wąsa: Ujawniam agenta "krisa" (17-01-10, 21:51)
- Zdaniem Sterlingowa: 2010 - rok aniołów (13-01-10, 13:26)
SERWISY
Przypomniałem sobie tę anegdotę z powodu nowej książki Stefana Chwina "Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni". Aglomeracja trójmiejska jest blisko milionowa, ale mieszkańców, których można by z czystym sumieniem nazwać pisarzami, mamy kilku. Nie świadczy to dobrze o Trójmieście jako ośrodku życia intelektualnego. Chwin świeci wyrazistym blaskiem. Mam do niego sentyment jeszcze z czasów studenckich. Widywałem go w gdańskiej czytelni Biblioteki PAN. Imponował systematycznością i pracowitością.
"Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni" zaczyna się od osobistego wyznania Chwina o jednym ze znajomych. "Przystojny. Wysportowany. Z wysokim ilorazem inteligencji. Z talentem do języków. Z ładnym domem na przedmieściach. Żeglarz jachtowy na mazurskich jeziorach. Bystry. Dowcipny. Zabawny. Koło pierwszej w nocy wstał z łóżka, w którym leżał obok śpiącej żony, zszedł po paru schodach do piwnicy, związał sznur, przeciągnął pętlę i powiesił się na rurze centralnego ogrzewania. Miał trzydzieści jeden lat.". Chwinowi wbiło się w pamięć zdanie rzucone kiedyś przez tego znajomego: "Zabić się, to nic takiego". Jesteśmy więc dziś świadkami podróży pisarza przez kulturowe i literackie próby racjonalizacji samobójstwa. Imponuje i erudycja autora, i styl rozważań, i nawet przypisy na przeszło sto stron, które same w sobie są fascynującą lekturą. To poruszający esej o śmierci, który łączy literacką lekkość narracji z naukowym warsztatem.
"Żyjąc, tyleż kurczowo trzymamy się życia, co w rozmaity sposób podcinamy w sobie korzenie życia. Obraz >>człowieka zdrowego<<, który ani przez jedną sekundę nie pomyślał o tym, by skończyć ze sobą, niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Nasze konszachty ze śmiercią są splątane i niejasne. Co jakiś czas każdy z nas >>ma dosyć tego wszystkiego<< i robi ze swoim życiem dziwne rzeczy".
Co jest tą siłą, która nie pozwala mnie lub Tobie popełnić samobójstwa? Na to pytanie książka Chwina nie odpowiada - i bardzo dobrze. Jeśli pominąć choroby psychiczne, odpowiedź leży zapewne gdzieś w słowach Schnitzlera o miłości i śmierci. Miłość zazwyczaj jest tą barierą - a już na pewno Miłość w połączeniu z Nadzieją i Wiarą, jak to roztropnie ujął św. Paweł w pewnym liście. Chwin to wie, bo sam potrafi pięknie kochać.
Kilka dni temu czytałem o kobiecie, która z czteroletnim synkiem w ramionach skoczyła z wysokiego piętra gdzieś w Moskwie. W mieszkaniu został zapijaczony mąż. Ekstremalne doznanie bolesności istnienia, jakby stwierdził Witkacy, wybitny ekspert w tych sprawach. Stefanowi Chwinowi i Państwu, i sobie życzę, żebyśmy nigdy nie "mieli dosyć".
"Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni" zaczyna się od osobistego wyznania Chwina o jednym ze znajomych. "Przystojny. Wysportowany. Z wysokim ilorazem inteligencji. Z talentem do języków. Z ładnym domem na przedmieściach. Żeglarz jachtowy na mazurskich jeziorach. Bystry. Dowcipny. Zabawny. Koło pierwszej w nocy wstał z łóżka, w którym leżał obok śpiącej żony, zszedł po paru schodach do piwnicy, związał sznur, przeciągnął pętlę i powiesił się na rurze centralnego ogrzewania. Miał trzydzieści jeden lat.". Chwinowi wbiło się w pamięć zdanie rzucone kiedyś przez tego znajomego: "Zabić się, to nic takiego". Jesteśmy więc dziś świadkami podróży pisarza przez kulturowe i literackie próby racjonalizacji samobójstwa. Imponuje i erudycja autora, i styl rozważań, i nawet przypisy na przeszło sto stron, które same w sobie są fascynującą lekturą. To poruszający esej o śmierci, który łączy literacką lekkość narracji z naukowym warsztatem.
"Żyjąc, tyleż kurczowo trzymamy się życia, co w rozmaity sposób podcinamy w sobie korzenie życia. Obraz >>człowieka zdrowego<<, który ani przez jedną sekundę nie pomyślał o tym, by skończyć ze sobą, niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Nasze konszachty ze śmiercią są splątane i niejasne. Co jakiś czas każdy z nas >>ma dosyć tego wszystkiego<< i robi ze swoim życiem dziwne rzeczy".
Co jest tą siłą, która nie pozwala mnie lub Tobie popełnić samobójstwa? Na to pytanie książka Chwina nie odpowiada - i bardzo dobrze. Jeśli pominąć choroby psychiczne, odpowiedź leży zapewne gdzieś w słowach Schnitzlera o miłości i śmierci. Miłość zazwyczaj jest tą barierą - a już na pewno Miłość w połączeniu z Nadzieją i Wiarą, jak to roztropnie ujął św. Paweł w pewnym liście. Chwin to wie, bo sam potrafi pięknie kochać.
Kilka dni temu czytałem o kobiecie, która z czteroletnim synkiem w ramionach skoczyła z wysokiego piętra gdzieś w Moskwie. W mieszkaniu został zapijaczony mąż. Ekstremalne doznanie bolesności istnienia, jakby stwierdził Witkacy, wybitny ekspert w tych sprawach. Stefanowi Chwinowi i Państwu, i sobie życzę, żebyśmy nigdy nie "mieli dosyć".
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Czas Gdyni: te inwestycje wpłynęły na ...
- Radny idzie z miastem do sądu, bo nie ...
- Zmiany w centrum Gdyni. Dalmor jeszcze poczeka
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Pobił dziewczynę na randce i zadzwonił do ...
- Jest metadon, ale są i problemy. Tylko ...
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Poznaj najniebezpieczniejsze ulice ...
- Życie Lecha Wałęsy: Sharon Stone i świat ...
- "Proszę pokazać torbę". Co może sklepowy ...
- Motorniczowie pamiętajcie, że ciepły ...
- Pół tony holenderskiej trawy w oponach [wideo]
- Eurolot rozwija się w Gdańsku. Więcej połączeń



