Zdaniem Wąsa: Plimp, plimp, na naszą miarę

Marek Wąs
02.02.2010 aktualizacja: 2010-02-02 11:44
A A A Drukuj
Marek Wąs, dziennikarz Fot. Renata Dąbrowska / AG
"Wiesz co robi ten miś? To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom".
SERWISY
Pan Romuald Koperski grał 103 godziny na fortepianie i pobił rekord świata. Gratuluję. I cieszę się, że nie wylądował w szpitalu, jak poprzedni rekordzista z Węgier. Mam nadzieję, że pianista dobrze się bawił. Rozumiem też, że korzyść odniósł sklep, w którym odbył się długi koncert. Ale dlaczego tę imprezę finansowało miasto Gdańsk, nie rozumiem zupełnie.

Koszt przedsięwzięcia wyniósł 40 tys. zł, z czego 10 tys. wyłożyła gmina. Patronat honorowy objął, a jakże, prezydent Paweł Adamowicz.

Po co? Żeby telewizja nadała relację z Gdańska, podczas której reporter z udawanym zachwytem powtarzał: "Posłuchajmy, jak on pięknie gra"? A w tle wycieńczony brakiem snu człowiek plimpał w klawisze? Telewizja i tak nadałby relację - media lubią pokazywać różne dziwne wydarzenia, my też o tym pisaliśmy. Ale chyba nikt rozsądny nie będzie się upierał, że było to wydarzenie kulturalne.

10 tys. to nie jest mała kwota. Za takie pieniądze jakiś absolwent gdańskiej ASP mógłby stworzyć wymarzoną instalację, a inny pokazać swoją pracę na zagranicznej wystawie. Może byłby to początek oszałamiającej kariery? Wiem o dwóch przypadkach, gdy młodzi artyści prosili miasto o kilkutysięczne dotacje i odmówiono im. Dlaczego więc urzędnicy zamiast wspierać kulturę postanowili wydać nasze pieniądze na rekord Koperskiego?

Sprawa wyjaśniła się, gdy w niedzielę, w 103. godzinie gry, do sklepu wkroczył Paweł Adamowicz z butelką szampana. Błysnęły flesze fotoreporterów, gdy prezydent gratulował rekordziście. No cóż, prezydent też człowiek i w wolnym czasie może gratulować, komu chce. Ale Paweł Adamowicz powiedział coś, co mnie załamało: - Będziemy się starali wykorzystać osobę pana Romualda i jego rekord w staraniach miasta o przyznanie miana Europejskiej Stolicy Kultury.

Jeśli tak mają wyglądać te starania, to ja mam nadzieję, że Gdańsk żadną stolicą kultury nie zostanie. Do gustu naszego prezydenta już się zdążyłem przyzwyczaić. Przykro mi tylko, że w całym urzędzie nie znalazł się ani jeden człowiek, który podpowiedziałby: "panie prezydencie, firmowanie takiej sklepowej kultury, to żenada".

Nie odbieram miastu prawa do sponsorowania imprez nie kulturalnych. Ale takie wydarzenie musi mieć jakiś publiczny sens.. Podróżnika Romualda Koperskiego miasto mogłoby wesprzeć, pomagając w wydaniu albumu ze zdjęciami z Syberii. Ale bicie rekordu w długości gry na fortepianie to jest kulturalna pustynia i doklejanie jej do gdańskich starań o stolicę kultury jest po prostu śmieszne. To jest czysta komercja, pusta w środku, i publicznych pieniędzy na takie rzeczy się nie daje.

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

  • Budyń można się było domyśleć, że ten pacan achtung_nitras_auf_autobahn 02.02.10, 23:38

    wyłożył pieniądze... czy jemu rozum odebrało?Koszt przedsięwzięcia wyniósł 40 tys. zł, z czego 10 tys. wyłożyła gmina.Patronat honorowy objął, a jakże, prezydent Paweł Adamowicz.»